Koszykarska Liga Biznesu i nowe wielkie marzenie

0
39

O Sportowej Lidze Biznesu SA – rozmowa z prezesem zarządu i założycielem, Aleksandrem Zarzyckim.

Aleksander Zarzycki

– Jesteś założycielem i prezesem zarządu Sportowej Ligi Biznesu SA. Zanim porozmawiamy o aktualnej sytuacji branży, opowiedz o początkach własnego biznesu.

Aleksander Zarzycki: Jestem absolwentem warszawskiego wydziału antropologii kulturowej. Po tym kierunku są w zasadzie tylko dwie możliwości zawodowe: albo zostajesz pracownikiem muzeum, albo zakładasz własny biznes. Ja wybrałem założenie własnej firmy.

– Jaki profil miała Twoja pierwsza działalność?

Założyłem Biuro Turystyczne, które specjalizowało się w wycieczkach szkolnych. Zainspirowały mnie podróże oraz udział w wycieczkach jako pilot. Podczas wyjazdów mnożyły mi się w głowie pomysły, które wdrażałem we własnej firmie.

Moje biuro działało bardzo aktywnie, przykładowo w ciągu półtora miesiąca zorganizowaliśmy 26 wyjazdów, w których uczestniczyło 1500 dzieci! Z branży wycieczek szkolnych zrezygnowałem, gdy zostałem ojcem. Mam czwórkę małych dzieci. To mi wystarczało, postanowiłem pożyć nieco spokojniej i ciszej.

– Co było po Biurze Turystycznym? Nowa firma?

Nie od razu. Przez dwa lata pracowałem na etacie. W zasadzie była to próba pracy, bo gdy jesteś przedsiębiorcą, to cię „rozsadza”, pomimo, że na ówczesną pracę nie mogłem narzekać.

Jednak ten czas, wpłynął na to czym zajmuję się teraz. Mój pracodawca z tego okresu, Polak wychowany we Francji, prowadził kilka spółek jednocześnie. W ramach jednej z nich, biura turystycznego, gdzie byłem odpowiedzialny za zdobywanie klientów, promocję marki, dowiedziałem się, że w środku tygodnia nie ma Ligi Biznesu koszykówki. Jest tylko w weekendy. Postanowiłem zatem wypełnić tę niezagospodarowaną przestrzeń.

Kapitał zdobyłem zwracając się do mojego byłego już szefa, który zdecydował się finansować przedsięwzięcie. Z czasem ilość inwestorów zaczęła rosnąć.

– Jak obecnie wygląda sytuacja?

Na dziś mamy sześćdziesiąt dużych firm, sześciuset zawodników, gramy Warszawie, Poznaniu i Krakowie.

– Macie pewien sposób na rozwój Ligi Biznesu. Opowiedz o tej akcji.

Dziś wiele inicjatyw o podobnym celu polega na zbieraniu datków. My odeszliśmy od tego modelu i nasza oferta polega na sprzedaży udziałów w firmie. Myślę, że już niedługo powstaną nawet firmy specjalizujące się w wycenie inicjatyw jak nasza. Zatem jest to dobra oraz przyszłościowa akcja.

Ważnym, bo gwarantującym jakość oferty jest moja filozofia jako prezesa. Zakłada ona zysk nie z pensji, a ze sprzedaży udziałów. To model oparty na wierze w projekt i jego sukces. Pensja, owszem, ale jednak priorytet stanowi dochód z udziałów w firmie.

– Jesteście prekursorami takiego modelu biznesu na rynku?

Tak, jesteśmy pierwszą firmą w Polsce, wśród lig amatorskich, opierającą się na tym systemie zbierania kapitału.

– Czy grać może każdy indywidualnie czy jest to oferta skierowana do firm?

Jest to oferta dla firm, na przykład w charakterze zorganizowania czasu dla swoich pracowników, ale nie tylko. Firmy korzystają z naszej oferty także po to, by w ten sposób promować własną markę.

– Udział w rozgrywkach ma charakter niezobowiązującego relaksu?

To jest Liga, która kończy się Finałem Polski, co oznacza, że można uzyskać status Mistrza polskiej Ligi Biznesu.

– Czy ograniczacie się do rynku polskiego?

Nie tylko. Strategia rozwoju obejmuje wyjście poza Polskę, ponieważ bardzo nas interesują rynki zagraniczne. Celujemy głównie w Stany Zjednoczone. Przewiduję, że nawiązanie kontaktów biznesowych w obszarze koszykówki będzie nawet dużo łatwiejsze niż w Europie.

– Wróćmy do Polski. Ile jest Lig koszykówki w naszym kraju?

W Polsce jest osiemdziesiąt lig, działających od ponad dwudziestu lat. Nasza, funkcjonująca od czterech lat, już po dwóch latach istnienia była na pierwszym miejscu pod względem obrotów finansowych.

– Jaki jest powód?

W skład naszej Ligi wchodzą przede wszystkim bardzo duże firmy, to przesądza o szybkim rozwoju i byciu liderem w obrotach finansowych.

– Dominują firmy polskie czy zagraniczne?

Zagraniczne, ale polskich też nie brakuje. To głównie pasjonaci koszykówki.

– Jak oceniasz co w tym biznesie było najtrudniejsze? Początki?

Na starcie na pewno najtrudniejsze było zdobycie klientów, ale też zdobycie hali treningowej, co jest związane z dużymi kosztami.

– Czy docelowo ograniczycie się do koszykówki, czy macie inne koncepcje rozwoju biznesu?

Pod względem finansowym na pewno nie ograniczymy się do koszykówki. Zdobyte doświadczenie w prowadzeniu biznesu turystycznego rozszerza strategię rozwoju także o oferty wyjazdowe, eventowe.

– A jaki był najtrudniejszy moment dla firmy?

Trudny moment był związany z wyegzekwowaniem płatności ze strony firm. Nauczyliśmy się już rozpoznawać możliwe zagrożenia niewypłacalności i im skutecznie zapobiegać. Warunkiem udziału jest termin płatności, późniejsza płatność wiążę się z większym kosztem dla firmy.

– Na koniec rozmowy zapytam o największe marzenie. O czym marzysz dla swojego biznesu?

Jeśli chodzi o Ligę to mam wielkie marzenie – założyć profesjonalny klub koszykówki. To ogromne wyzwanie, bo wymaga stworzenia zupełnie nowych struktur, budowania od podstaw. To potężna i długofalowa inwestycja.

Młodzi polscy przedsiębiorcy:

Przemysław Pawlak: Patriotyzm to świadomy wybór

Nie ma wciąż jednego, wspólnego, systematycznego oznaczania polskich produktów na sklepowych półkach.

Czytaj więcej

Skuteczne zaoferowanie swoich usług to podstawowa umiejętność przedsiębiorcy

Poważnym problemem jest oferująca swoje usługi grupa domorosłych programistów. Stanowią oni duże wyzwanie…

Czytaj więcej

Z Ojca na Syna – ginąca tradycja

My przedsiębiorcy problem braku następców dla naszych firm, braku kontynuacji odczuwamy na własnej skórze.

Czytaj więcej

Jak oceniasz?

kliknij na gwiazdkę, aby ocenić

średnia ocen / 5. ilość głosów

jeśli uznałeś, że to dobre...

... polub nas w mediach społecznościowych

Nie spodobało się? Przykro nam...

Pomóż nam publikować lepsze teksty

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here