Muszę Państwu przyznać do jakże wstydliwego faktu. Otóż jestem… księgowym. Wprawdzie niepraktykującym, jednak takie mam właśnie wykształcenie. Ponieważ zaś tak się też nieszczęśliwie składa, że jestem również dziennikarzem, muszę więc łączyć szacunek do faktów (nawet interpretowalnych) – ze świadomością, że Debet zawsze musi równać się Credit.

Śpieszę więc zapewnić, że TAK, krążąca znów po internecie grafika przedstawiająca wysokość kwoty wolnej od podatku dochodowego w UK – jest prawdziwa. Personal Allowance dla roku podatkowego 2019/20 rzeczywiście wynosi £12,500. A zarazem NIE, podatki w Zjednoczonym Królestwie NIE SĄ NIŻSZE niż w Polsce.

20 to mniej niż 18?

W Polsce, jak wiadomo progi i stawki podatku dochodowego od osób fizycznych wynoszą aktualnie:

  • pierwszy próg do kwoty 85.528 zł – 18%,
  • drugi próg powyżej 85.528 zł – 32%.

Jak dotąd się zgadza, tak?

W Anglii i Walii natomiast (ale już w nie w Szkocji, tam zróżnicowanie jest większe, pięć progów, w tym ostatnia stawka podatkowa jeszcze wyższa) mamy następujące Income Tax rates:

  • Basic Rate – £12,501 (59,4 tys. zł) do £50,000 – 20%,
  • Higher Rate – £50,001 (119 tys. zł) do £150,000 – 40%,
  • Additional Rate – powyżej £150,000 (360 tys. zł) – 45%.

Proszę jeszcze raz popatrzeć na stawki. Z której strony są one MNIEJSZE niż te obowiązujące w Polsce? 20 to mniej niż 18? U liberałów 45 to mniej niż 32?

Tak, wiem, no ale progi, te kwoty…

To trzeba wyjaśnić na przykładzie owej sławnej kwoty wolnej. £12,500 to wg dzisiejszego kursu NBP 59 400 zł. Dużo. Niewątpliwie więcej niż te polskie obliczenia sprowadzające się ostatecznie do 3.091 zł. TYLKO, ŻE… Tylko, że £12,500 rocznie zarabia w Zjednoczonym Królestwie pełnoetatowa sprzątaczka albo kucharka.

Bo w tym właśnie rzecz: nie w NIŻSZYCH PODATKACH – tylko w WYŻSZYCH ZAROBKACH. Wbrew temu bowiem, co sobie opowiadają Tusk z JKM – ludzie „nie uciekają do niższych podatków” – tylko do wyższych dochodów. Ludziom trzeba DAĆ ZAROBIĆ, a nie łudzić ich cudownymi ideologiami pseudo-ekonomicznymi.

Ot i cała tajemnica.

Debet musi równać się Credit

Zestawianie kwoty wolnej w Polsce i UK bez kontekstu dochodowego jest więc po prostu manipulacją. Czymś natomiast jeszcze gorszym – bo głupotą lub oszustwem jest ignorowanie widocznego na przykładzie brytyjskim sprzężenia. Otóż wyższa kwota wolna może występować JEDYNIE w powiązaniu z WYŻSZYMI stawkami podatku dochodowego oraz większą PROGRESJĄ PODATKOWĄ. Inaczej się nie da, to się musi bilansować.

Żebyśmy się też dobrze i w pełni zrozumieli. Można nawet przesadną argumentacją punktować błędną strukturę finansów państwa, nadmierne wydatki, zbędne koszty, niewspółmierne koszty poboru podatków i składek, wzywać do oszczędności i racjonalizacji. Jeśli ktoś woli – może to sobie nawet nazywać „liberalizmem” (choć, jak wiadomo – chodzi przecież głównie o to, żeby po prostu nie kradli…). NIE NALEŻY natomiast bawić się w matematyczną szarlatanerię, twierdzić w realiach Polski 2019, że “pieniądze się znajdą” czy opowiadać o państwie bez podatków, w tym nawet tylko bez podatku dochodowego – bo to są utopie. Nie da się tworzyć budżetu na “na pewno się uwolni jakieś dodatkowe środki” oraz “utniemy dochody, nie będziemy rozliczać każdej złotówki – a potem się zobaczy“.

Zresztą, przecież skądinąd wiadomo skąd likwidatorzy podatku dochodowego wzięliby brakujące pieniądze (w swoim czasie taki Robert Gwiazdowski pisał to wprost):

  • z podwyżki VAT-u,
  • z podwyżki akcyz,
  • z wprowadzenia podatku katastralnego.

A przy większym zaawansowaniu choćby i z Poll Taxu. I byłoby PO WIĘKSZYCH OBROTACH, po ożywieniu gospodarczym oraz PO WYŻSZYM POZIOMIE ŻYCIA, zwłaszcza dla tak czy siak gorzej zarabiających. Budżetowanie bowiem opiera się na księgowości, a ta jest bezlitosna – musi zgadzać się po obu stronach.

Gdy opublikowałem na ten temat post na FB – dyskusję wywołał bodaj jeszcze zabawniejszą, w duchu: “cholera, naprawdę wyższe stawki??? To na pewno nikt ich nie płaci!“. Niestety, drodzy rodacy. HMRC (brytyjski urząd podatkowy) nie spieszy się z podawaniem danych, ale w ostatnich latach prezentowały się one mniej więcej tak:

  • średnio 1.5% płacących podatki płaci podatek dochodowy wg stawki 45% (to w warunkach brytyjskich jakieś 350,000 osób)
  • około 25.1 miliona (82% płacących podatki) płaci Basic Rate, 20% (przypominam – WYŻSZĄ od polskich 18%, gdyby ktoś przeoczył…)
  • i ok. 4.2 miliona (14% płacących) płaci Higher Rate 40%;

Przypominam, są to dane bez Szkocji, wynika z nich zaś niezbicie, że przy wszystkich oczywiście występujących optymalizacjach podatkowych – przeważająca większość podatników (97,5%) z powodzeniem mieści się w systemie i nie ukrywa się bynajmniej w kwocie wolnej, byłoby to bowiem ekonomicznie całkowicie pozbawione sensu.

Może by więc spróbować? Nie tylko podnieść rzeczoną kwotę wolną, o czym rytualnie mówią już niemal wszyscy – ale urealnić wszystkie stawki podatkowe, wprowadzając progresję podatku dochodowego, co należało zrobić już dekady temu zabezpieczając w ten sposób bazę do uratowania elementarnych więzi społecznych Polaków.

…a co z ubezpieczeniem społecznym?

Dość jednak interpretacji i wniosków, wróćmy do przeglądu faktów – ich zrozumienie niech wynika bowiem z poznania. Z porównywaniem kosztów ubezpieczenia społecznego w Polsce i w UK na szczęście jest nieco lepiej niż ze znajomością tamtejszego systemu podatkowego, ale tylko nieco. Przeważnie dlatego, że powielane są dane nieaktualne, a system NI aktualizowany jest co roku, ponadto zaś właśnie uległ pewnym modyfikacjom. Żeby więc wiedzieć o czym mowa – dla roku podatkowego 2019/20 progi i stawki National Insurance contributions dla samozatrudnionych (uogólniając, czyli bez dość rozbudowanych wyjątków) to:

  • £6,365-£8,632 rocznie – £3 na tydzień,
  • £8,632-£50,000 – 9%,
  • pow. £50,000 – 2%.

Uwaga, nie mylmy tego z NI płaconym przez pracodawcę od pracownika i NI pracowniczym (generalnie 13.8% w pierwszym i 12% w drugim przypadku). A jak te wyglądają w praktyce? Weźmy najprostszy przykład – ustandaryzowaną, słabo zarabiającą polską imigrantkę Anię. Zarobi ona w tym roku podatkowym £10,400. Od tej kwoty (brutto) pracodawca odejmie Primary Threshold £8,632, a następnie

• dokona potrącenia Employees Class 1 NIC: (£10,400 – £8,632) x 12% = £212.16

• oraz zapłaci Employers Class 1 NIC: (£10,400 – £8,632) x 13.8% = £243.98

Otrzymujemy więc łączny koszt NI: £212.16 + £243.98 = £456.14

Co realnie stanowi 4,4% jej dochodu za rok 2019/2020. To faktycznie znacznie mniej niż w Polsce, co potwierdza nie tyle samą kosztowność pracy w Polsce, co przede wszystkim obciążenie całego systemu nawarstwionymi zobowiązaniami. To nie samą pracę w Polskę dławią obciążenia, ale rzeczywisty koszt funkcjonowania państwa jest niewspółmierny do odczuwanych efektów jego działalności, szwankuje racjonalizacja wydatków publicznych, błędna jest organizacja kosztów stałych – i wszystko to są punkty, w których można i należy szukać wspólnego języka nawet z tak dominującym w polskim dyskursie politycznym liberalizmem.

Kto to policzy?

Problem polega jednak, że w obecnym kształcie przedstawia się Polakom fałszywą alternatywę: albo obecny bałagan, przerosty biurokratyczne, marnotrawstwo środków, brak pomysłu co zrobić z rosnącym długiem (nie tylko publicznym, ale także gigantycznym zadłużeniem polskich gospodarstw domowych), przy jednocześnie żenująco niskim poziomie oferowanych w zamian świadczeń (zwłaszcza tych na poziomie administracyjnym) – albo ma nie być niczego, nastąpi zlikwidowanie całego sektora publicznego, podatków, anarcho-kapitalistyczna utopia. Tak radykalne – a jawnie przecież fikcyjne zestawienie – uzasadnia tylko dalszą inercję i trwanie polskiej bylejakości.

Tej zaś nie da się przecież odmienić ani dokonując tylko reform po stronie dochodowej (zwłaszcza załamując dochody publiczne, co postulują liberałowie), ani wyłącznie po stronie kosztowej, gdzie, dziwnym trafem – psioczy się raczej na minimalne w Polsce wydatki socjalne, utopijnie proponuje likwidację państwowego systemu emerytalnego (a także publicznej edukacji i służby zdrowia), natomiast nie ma żadnego pomysłu co zrobić z rzeczywiście nadmiernie rozrośniętą w III RP klasą urzędniczą. To również pewien paradoks, ale właśnie ona, biurokracja polska jednocześnie dławi, wysysa i uniesprawnia nam państwo – a jednocześnie w pewnym sensie je… stabilizuje, wchłaniając sukcesywnie nadmiar absolwentów różnych wyższych szkół darcia chrzanu (oczywiście, tych partyjno-familijnie umocowanych). Co by się stało z tą rzeszą ludzi… zbędnych po dokonaniu cięć skądinąd przecież nieuchronnych – nie zastanawia się niemal nikt.

Reasumując – czy podatki w Polsce są zbyt wysokie? Bynajmniej, to dochody z nich uzyskiwane wydawane są często rabunkowo i nieracjonalnie. Czy koszt ubezpieczeń społecznych jest w Polsce zbyt duży? Ale w porównaniu z czym? Niestety, ale to cała III RP okazała się bowiem eksperymentem wyjątkowo… kosztownym dla narodu polskiego. Jednak bez znajomości podstawowych faktów oraz szczegółowej analizy, także porównawczej – nie da się przeprowadzić szczątkowego choćby rachunku zwinięcia tego błędu historii.

Ale gdyby ktoś do tego dzieła potrzebował księgowego – to proszę przedzwonić.

Jak sądzisz?

Obciążenia (podatki i ZUS) pracownicze w Polsce są... (możesz wybrać kilka odpowiedzi)
  • dodaj swoją odpowiedź

Czytaj teksty Konrada Rękasa:

Jak oceniasz?

kliknij na gwiazdkę, aby ocenić

średnia ocen / 5. ilość głosów

jeśli uznałeś, że to dobre...

... polub nas w mediach społecznościowych

Nie spodobało się? Przykro nam...

Pomóż nam publikować lepsze teksty

2 KOMENTARZE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here