Telewizje publiczne istnieją we wszystkich największych demokracjach Europy, czasem nawet dwie jak ARD i ZDF w Niemczech. Niekiedy stanowią wzorzec dla innych jak brytyjska BBC, nierzadko stwarzają kłopot jak włoska RAI, zdarza się, że rywalizują z prywatnymi jak we Francji.

W Polsce od pięciu lat faktycznie znów mamy telewizję rządową zamiast publicznej. Dla opozycji może się to okazać pretekstem do likwidacji tego, co z TVP zostało. A poza teraźniejszym tendencyjnym przekazem politycznym wciąż jest to ogromny potencjał. Tworzą go znakomici fachowcy: operatorzy obrazu i dźwięku, realizatorzy, kierownicy produkcji. Nie odpowiadają za nieprawości swoich pisowskich kierowników, zwykle pracę rozpoczęli zanim powstałą partia obecnie rządząca. 

Nie uwzględnia tego koncepcja Koalicji Obywatelskiej, zapowiadającej likwidację TVP Info (w ostatnią sobotę) a wkrótce rozszerzającą to na wszystkie programy informacyjne (już w poniedziałek). Przewodniczący klubu parlamentarnego Cezary Tomczyk na pytanie, co stanie się wówczas z artystami sztuki telewizyjnej: operatorami czy realizatorami, w poniedziałek udzielił mi zdumiewającej dla mnie odpowiedzi:
– Dla nich nic się nie zmieni.

A powinno, skoro teraz słusznie narzekają: na niekompetencję pisowskich szefów, chaos i marnotrawstwo, niekorzystne dla ludzi telewizji rozwiązania, wprowadzane pod pretekstem walki z pandemią.    

Do czego naprawdę zmierza KO-PO, tego faktycznie nie wiemy, znany mi projekt ustawy zawiera tylko zapis o zakazie nadawania przez telewizję publiczną programów wyłącznie informacyjno-publicystycznych (co stanowi wykładnię zapowiadanej likwidacji Info), zaś deklaracje polityków pozostają sprzeczne. Nie wydają się oni rozumieć, że telewizja publiczna stanowi dla demokracji wartość samą w sobie. 

Zanim TVP od widzów oddzieliła pisowska polityczna żelazna kurtyna – to w telewizji publicznej pracowali również najlepsi dziennikarze. Jej twarzami stali się Grzegorz Miecugow czy Jolanta Pieńkowska, polityczne wydarzenia prezentowali Wojciech Nomejko i Justyna Dobrosz-Oracz, obrady Sejmu relacjonowały Danuta Ryszkowska i Iwona Sulik, zmieniający się ład medialny i prace Senatu przybliżała telewidzom Beata Kolis-Berenda. Gdy po kilku latach powstały stacje prywatne, zamiast wychować własnych idoli, wolały podkupić rozpoznawalne twarze z publicznej. Niemal każdy żurnalista z czołówki TVN czy Polsatu ma za sobą pracę w TVP. Bossom z prywatnych mediów tak było taniej i wygodniej. Zaś kto ma złudzenia, że są lepsi od dyrektorów stacji Jacka Kurskiego, temu przypomnieć można jak Edward Miszczak z TVN zaszczepił się poza kolejnością w gronie celebrytów oraz w towarzystwie producentów kosmetyków i wytwórców lodów, chociaż jego medium powinno takie praktyki demaskować i piętnować.

W TVP wciąż pracują najlepsi telewizyjni operatorzy, czasem za cenę bohaterstwa i osobistego uszczerbku jak Jerzy Ernst przed laty raniony w Iraku w zamachu w którym zginął reporter Waldemar Milewicz albo też Jan Naukowicz, który swego czasu gdy podczas filmowania demonstracji przed siedzibą SLD na Rozbrat petarda poparzyła mu rękę nie przerwał nawet pracy i pomoc ambulatoryjną przyjął dopiero po zakończeniu zdjęć. 

Artyści sztuki telewizyjnej właściciwie nie potrzebują dziennikarza do przygotowania tematu: zawsze własne odkrywcze pomysły na realizację zdjęć o standardzie filmu dokumentalnego znajduje Władysław Malarowski, zaś gdy Markowi Tittlowi przed laty podałem informację, że przygotowuję materiał inspirowany sondażem na temat kontrastów bogactwa i biedy w Polsce, od ręki nakręcił mi całą etiudę: w supermarkecie młoda dziewczyna wzięła do ręki mandarynkę, chwilę ważyła ją w dłoni by po momencie owoc odłożyć, jej włosy i ortalionowa kurtka miały tę samą barwę co skóra mandarynki, a łzy, które zakręciły się w jej oczach były prawdziwe… 

O takich jak oni operatorach mówi się w telewizyjnym slangu, że “montują w kamerze”. O znaczeniu tej umiejętności przekonałem się, gdy relacjonując zamach bombowy na lombard na Mokotowie w trakcie warszawskiej wojny gangów przyjechałem z ekipą już w trakcie emisji a pomimo to udało mi się umieścić materiał jeszcze w tym samym wydaniu Wiadomości. Kiedy indziej czekaliśmy wraz z całą ekipą do piątej rano na parterze biurowca na wybór szefa ważnej instytucji i nie tylko nie usłyszałem od nikogo słowa skargi lub protestu ale jeszcze żona jednego z artystów sztuki telewizyjnej, który mieszkał blisko, przywiozła nam termos z kawą i kubki. Tyle, że ja zawsze pamiętałem, żeby w takich wypadkach wystąpić o premię dla ekipy a szefowie TVP by ją przyznać, dziś ten zwyczaj zanika. 

Telewizja prywatna może nakręcić udany serial – jak TVN “Diagnozę” z lub “Chyłkę” z Magdaleną Cielecką, albo przeprowadzać z rozmachem transmisję wydarzeń jak niegdyś Polsat walk Andrzeja Gołoty z Timem Witherspoonem (12 milionów widzów). Ale nie rozwinie teatru telewizji, bo bardziej opłaca się jej talent show z udziałem celebrytów. Nie wyprodukuje też ambitnych filmów. To, że dziś TVP topi pieniądze w produkcjach o Zenku Martyniuku albo organizowanym na pograniczu legalności Sylwestrze nie oznacza, żeby w przyszłości nie miała powrócić do swojej sensownej misji. Wciąż ma ludzi i sprzęt żeby ją realizować.

Plany opozycji stanowią dla TVP oczywiste ryzyko. Istnieje obawa, że po dojściu do władzy nowi włodarze spróbują płacić kosztem największej telewizji swoje długi wobec stacji prywatnych. Oznaczałoby to wylewanie dziecka wraz z kąpielą.   
Przyszłość telewizji prywatnych w Polsce okazuje się niepewna. TVN zostaje przejęta przez Disneya od Discovery nieoficjalnie wiadomo o szerokich zwolnieniach tam planowanych, zresztą już się zaczęły. Polsat, który przed ponad ćwierćwieczem uzyskał jedyną wówczas koncesję ogólnopolską jako firma z rodzimym kapitałem pozostaje częścią imperium finansowego Zygmunta Solorza, którego rozwoju w warunkach pandemii i nieobliczalnej pod względem posunięć biznesowych władzy nie da się przewidzieć. Precedens z wykupem mediów regionalnych od niemieckiego Passauera przez Orlen wskazuje, że również w eterze struktura właścicielska nie musi być wieczna. Zaś nadawcy radiowi czego przykładem RMF wciąż stacja o największej słuchalności zdecydowali się na oczywiste ustępstwa wobec władzy czego dowodem pozostaje zaangażowanie przez niemiecką stację jako dziennikarza prowadzącego rozmowy Roberta Mazurka, wieloletniego autora satyrycznej rubryki o której mawiano, że śmieszy wyłącznie Jarosława Kaczyńskiego na łamach “Nowego Państwa”, wchodzącego w skład partyjnego koncernu z Nowogrodzkiej i Srebrnej.

Na stabilność mediów prywatnych nie ma co liczyć, nie stworzą wzorca sewrskiego ładu medialnego ani nie będą pilnować standardów demokracji. W przyszłości może to robić wyłącznie odrodzona TVP, jak czyniła to już w najlepszych dla niej latach 1990-97. Wtedy to największe gazety podawały informacje z powołaniem się (lub nie, ale je kalkowały) na Wiadomości i Panoramę TVP, program Elżbiety Jaworowicz i Puls Dnia. Nie dotyczyło to wyłącznie polityki. Reporterzy Wiadomości Filip Łobodziński i Jan Strupczewski bez żadnych uprawnień uzyskali wszystkie zezwolenia na prowadzenie gabinetu lekarskiego i wystąpili w białych fartuchach, żeby pokazać, że każdy może zostać medykiem w wyniku dziurawych przepisów. Znakomity reporter Jan Szul wcielił się w rolę żebraka, żeby zademonstrować, ile da się zarobić, grajac na litości ludzkiej. TVP rozbrajała wówczas kolejne zagrożenia w interesie swoich widzów, bawiąc ich przy tym szczerze i rzetelnie.

W przyszłości jest w stanie kontrolować polityków i gromić absurdy żucia publicznego, jeśli tylko decydenci pozwolą jej istnieć. Postawę obecnych już znamy, następcy będą oceniani przez wyborców również za to, czy oddadzą Polakom ich telewizję. To ważniejsze z pewnością niż zniesienie abonamentu.  

Jak oceniasz?

kliknij na gwiazdkę, aby ocenić

średnia ocen 5 / 5. ilość głosów 12

jeszcze nie oceniano

jeśli uznałeś, że to dobre...

... polub nas w mediach społecznościowych

Nie spodobało się? Przykro nam...

Pomóż nam publikować lepsze teksty

Powiedz nam, jakie wolałbyś teksty na pnp24.pl?

Łukasz Perzyna
Łukasz Perzyna (ur. 1965) jest dziennikarzem „Opinii”, Polityczni.pl i „Samorządności”, autorem filmu o Aleksandrze Kwaśniewskim (emisja TVP1 w 2006 r.) oraz dziewięciu książek, w tym. „Uwaga, idą wyborcy…” i „Jak z Pierwszej Brygady”. Pracował m.in. w „Wiadomościach TVP” i „Życiu”, kierował działem krajowym „Obserwatora Codziennego”. W latach 80 był działaczem Konfederacji Polski Niepodległej i redaktorem prasy podziemnej.

1 KOMENTARZ

  1. Znający swoje rzemiosło i ludzi telewizji ,autor dotknął sedna sprawy. Ludzi pracujących dla TVP. Autor pisze o gwiazdach telewizji,wprawdzie tylko tych z ostatnich 30 lat,ale to jest TO !! Ludzie pracujący w TVP Info. Miałka opozycja DRZE JAPĘ o likwidacji TVP Info i co zyskała. NIC. Należy mówić. WYRZUCIMY ,bezideowców, i złodziei,którzy zarabiają miesięcznie tyle co emeryci i renciści dostają przez pięć lat, za swoje 45 lat pracy.Powinni mówić wyrzucimy Adriana K,który przed laty chciał wyłudzić z ZUS kilkadziesiąt tysięcy złotych a dzisiaj odgrywa sprawiedliwego.Wyrzucimy Marka K.Ostatniego sekretarza KC PZPR,człowieka który oszukiwał swoich kolegów z redakcji Wprost,a dzisiaj też chce być ostatnim sprawiedliwym.Należy mówić nie ma miejsca w TVP Info dla pana,ze sznurkami we włosach, który okradał sklepy,stacje benzynowe w Niemczech a dzisiaj współprowadzi programy razem z Magdaleną O. kandydatką SLD na prezydenta. Dzisiaj ta ,bezideowa, para chce uczyć i uczy patriotyzmu polską młodzież . Wyrzucimy z telewizji magistrów , którzy przedstawiają się jako profesorowie i “robią za autorytety”.. Gdyby jeszcze opozycja nie bała się zapytać ile,zarabiają miesięcznie prowadzący programy i ile z tych DWÓCH MILIARDÓW dla TVP,poszło na płace prezesa i innych w tej rzekomo biednej telewizji,zamiast na płace pielęgniarek w szpitalach. TELEWIZJA jak podkreśla autor to LUDZIE,którzy mają realizować misję,a taką były w PRL-u Telewizyjne Technikum Rolnicze, nauka języków obcych,Telewizyjna Politechnika, Poniedziałki z teatrem,Piórkiem i Węglem prof. ZINA. Niektórzy zapewne pamiętają lekcje zdalne matematyki w naszej TVP. Okropność.DLACZEGO ,dzisiejsza,TVP nie uczy języków obcych ???!!!!Prawdę powiedziawszy to i za PO-PSL tez byli tacy dziennikarze,dla których najważniejsze ,w trakcie programu,były polecenia w słuchawkach z reżyserki . Ówczesna opozycja,PIS,też grzmiała,że zlikwiduje TVP Info.Nie zlikwidowała.Powyrzucała tylko kilka panienek,w tym panią Rudnik, a Adrian K. i inni pozostali. Zapewne “załatwili to sobie przez bufet”.Dzisiejsi krzykacze tez nie zlikwidują TVP Info. Myślą,że damy się na to nabrać?? NIE damy się nabrać !!!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here