We Francji rewolucja. „Żółte kamizelki” – protestujący od października w każdą sobotę Francuzi – zażądali likwidacji ENA – Ecole National d’Administration tj. Narodowej Szkoły Administracji – chluby Francji kształcącej elity francuskie od 1945 r. Wszyscy prezydenci Francji z wyjątkiem Mitteranda (za jego młodości ENA nie istniała) oraz Sarkoziego, który mówiąc oględnie nie spełniał warunków, aby być przyjętym w jej poczet – to absolwenci tej szacownej uczelni.

Prezydent Francji Emmanuel Macron, a także wielu wybitnych przedstawicieli elity francuskiej, uznało to żądanie za słuszne. Uczelnię kształcącą “arystokrację demokracji” uznano za passé, gdyż jej absolwenci, jak wyraził się prezydent Macron, po zdaniu egzaminów uzyskują pewność zatrudnienia na całe życie i to na najwyższych stanowiskach. Inny argument, który ma przemawiać za zlikwidowaniem tej instytucji to całkowite oderwanie jej absolwentów od realnego życia Francuzów, ich arogancja wynikająca z faktu, że często 26-latkowie, wybitnie zdolni, ale bez żadnego doświadczenia i wiedzy w konkretnej dziedzinie obejmują wysokie stanowiska państwowe wymagające najwyższej odpowiedzialności.

Aby dojść do wniosku, że uczelnia kształcąca elity jest zbyteczna, zajęło Francuzom kilkadziesiąt lat, a osobiście prezydentowi Macronowi kilka miesięcy żmudnych i wyczerpujących konsultacji z obywatelami Francji. Narzuca się wprost pytanie – i po co to Francuzom było? Wystarczyło przecież uważniej śledzić wydarzenia w Polsce, a nigdy takiego błędu by nie popełnili.

My w Polsce nie potrzebujemy żadnej uczelni kształcącej elity, której absolwenci obejmowaliby najwyższe stanowiska w polityce, administracji, dyplomacji, czy też państwowych spółkach. My stworzyliśmy perfekcyjny system pod nazwą “Obajtek”. Cóż to takiego jest?

Otóż w Polsce, aby dostać się do tej upragnionej elity trzeba spełnić kilka warunków: po pierwsze – należy oczywiście ukończyć wyższe studia – dobrze jest postrzegane uprzednie ukończenie szkoły rolniczej – trzeba bowiem trzymać się blisko ziemi, w przeciwnym wypadku człowiek staje się arogancki. Wyższe studia najlepiej ukończyć zaocznie, bo studia stacjonarne to przecież strata czasu. Uczelnia powinna być najlepiej lokalna, taki nasz polski Oxford i ten warunek spełnia Prywatna Wyższa Szkoła Ochrony Środowiska w Radomiu. Należy oczywiście po ukończonych studiach zdobyć niezbędne doświadczenie np. znakomitą szkołą predestynującą do objęcia w przyszłości najwyższych stanowisk jest stanowisko wójta w Pcimiu.

To wszystko jednak za mało – od przyszłego członka elity należy znacznie więcej wymagać. Aby znaleźć się w przyszłości w elicie świata biznesu należy odbyć przyspieszony kurs z prawa i ekonomii – zalecaną w tym przypadku szkołą jest uczestnictwo i to koniecznie czynne w postępowaniach karnych, w których należy brać udział co najmniej w charakterze podejrzanego. Postępowania karne najlepiej gdyby dotyczyły działania w zorganizowanej grupie przestępczej, wymuszeń rozbójniczych i zwrotu wierzytelności, a także oczywiście przyjmowania łapówek. Znajomość języków obcych jest zbytnim obciążeniem i przejawem poddania się imperializmowi kulturowemu. Poza tym pełnienie wysokiej funkcji wymaga przecież obecności tłumacza dla podkreślenia ważności zajmowanej pozycji.

Spełniwszy powyższe warunki stajemy się wreszcie upragnioną elitą. Czas więc zacząć prawdziwą karierę. Pierwsze kroki można skierować, co jest dobrze widziane, do państwowej instytucji, np. Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, bo przecież dla członka elity pieniądze nie są najważniejsze. Jednakże nie należy zbytnio tracić czasu, bo członek elity mimo wszystko nie może otrzymywać wynagrodzenia, za które, zgodnie z powiedzeniem naszej chluby europejskiej pani komisarz Elżbiety Bieńkowskiej, pracuje tylko idiota albo złodziej. Stąd też po kilku miesiącach wyczerpującej harówki na państwowym awans do jednego z czterech największych koncernów grupy energetycznej tj. spółki Energa jest oczywisty i w pełni zasłużony. Ale nie na długo, albowiem koroną kariery menadżerskiej każdego polskiego biznesmena jest Orlen, bo przecież tylko tam można będzie w pełni wykorzystać doświadczenie zdobyte pełniąc funkcję wójta gminy Pcim oraz wyższe wykształcenie tak mozolnie zdobyte, bo dopiero w wieku dopiero 38 lat i to nie na byle jakiejś państwowej uczelni, tylko w Prywatnej Wyższej Szkole Ochrony Środowiska w Radomiu.

W czerwcu tego roku z wizytą oficjalną przyjeżdża do Polski prezydent Francji Emmanuel Macron, oczywiście absolwent ENA. Być może będzie miał możliwość jak to często bywa przy okazji tego rodzaju wizyt, spotkać się z przedstawicielami polskiej elity świata polityki, kultury i biznesu. Na takim spotkaniu nie może oczywiście zabraknąć naszej gwiazdy, o której były rzecznik klubu parlamentarnego PIS Adam Hofman wyraził się, iż “to jest po prostu genialny człowiek, to jest doktor Judym naszej polityki”.

Mam taką cichą nadzieję, że podczas spotkania z prezydentem Francji, pierwszej córy kościoła, pierwszej córy rewolucji, kraju który pokazuje światu drogę, który uważa się za gwiazdę, nasza gwiazda wytłumaczy panu prezydentowi, oczywiście przy pomocy tłumacza, wyższość systemu “Obajtek” nad francuską Narodową Szkołą Administracji.

Chapeau-bas, Panie Rulewski!

Wygranie najbliższych wyborów za wszelką cenę stało się dla PO ważniejsze niż wartości na które bardzo często się powołuje.

Read more

Jak oceniasz?

kliknij na gwiazdkę, aby ocenić

średnia ocen / 5. ilość głosów

jeśli uznałeś, że to dobre...

... polub nas w mediach społecznościowych

Nie spodobało się? Przykro nam...

Pomóż nam publikować lepsze teksty

Marek Czarnecki
Marek Czarnecki adwokat, rocznik 1959, były poseł do Parlamentu Europejskiego oraz wojewoda bialsko-podlaski. Prowadzi kancelarię adwokacką w Warszawie – Czarnecki & Bagińska, Adwokaci i Radcowie Prawni. Jako adwokat występuje przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka w Strasburgu. Mieszkaniec Łomianek.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here