czyli zwiędłe tulipany rewolucji

W Kirgistanie nie tylko władzę objął populistyczny polityk do niedawna siedzący w więzieniu z nastoletnim wyrokiem, ale przy okazji przeprowadzonego równocześnie referendum obywatele opowiedzieli się za systemem prezydenckim zamiast parlamentarnego.

Podwójnym zwycięzcą okazał się więc Sadyr Żaparow, względnie młody (rocznik 1968) na tle regionu gdzie niektórymi państwami wciąż faktycznie zarządzają dawni republikańcy sekretarze Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego. Nowy charyzmatyczny lider sprzyja Rosjanom, czym zaniepokojeni są Chińczycy, którym oddane były poprzednie, niezwykle skorumpowane władze. Gdy reżim upadł, zwolennicy uwolnionego zza krat Żaparowa dewastowali chińskie przedsiębiorstwa. Dyplomaci Państwa Środka próbują na razie ułagodzić zwycięzcę, ale na pewno nie staną się jego sojusznikami. Oponenci powtarzają, że Żaparow chce zostać chanem zgodnie z miejscową tradycją.

Nawet fizycznie Żaparow odróżnia się od wysłużonych aparatczyków byłej KPZR w ich republikańskich odmianach zwykle wystrojonych w garnitury stylem i krojem przypominające nam masowe produkty z pedeciaków za poprzedniego ustroju. Czasem występuje w zwykłej kurtce, koszulce polo i czapce bejsbolówce, podobnie są odziani otaczający go współpracownicy. Atletyczna postura znamionuje dawnego studenta akademii wychowania fizycznego i późniejszego policjanta, chociaż potem chętniej przedstawiał się jako przedsiębiorca. Wpływowa moskiewska gazeta “Kommiersant” konsekwentnie tytułuje go: “gospodin Żaparow”, co u Rosjan stanowi oznakę szacunku bez porównania wyższego niż imię z “otczestwom” o prostym “wy” nie mówiąc… Prezydent-elekt powtarza to, co w kampanii: zniszczymy korupcję, ograniczymy biurokrację, woli nam nie zabraknie, aż wreszcie będzie normalnie. Chwali się, że niedawny przewrót, który wyniósł go do władzy, wielu nazywa “rewolucją nadziei”.
Wynik podwójnego głosowania Kirgizów okazał się nietrudny do przewidzenia. Wcześniej Żaparow, chociaż formalnie nie pełnił wtedy żadnej funkcji państwowej, wygłosił przemówienie noworoczne w telewizji. 

Już po zwycięstwie oznajmił, że nie da przyjaciołom ani krewnym wtrącać się do rządzania krajem. Przy dotychczasowej kirgiskiej praktyce politycznej to zapowiedź istotna. Ale trudna do rozliczenia. Podobnie jak zapowiedź, że w dwa – trzy lata wyprowadzi kraj z kryzysu. Ten ostatni pogłębiony został przez wymuszony przez pandemię powrót do kraju pracujących w Rosji gastarbeiterów, dla których zabrakło tam zajęcia: dla ubogiego Kirgistanu pozostawali źródłem dewiz. Żaparow obiecał wybory parlamentarne w maju, będzie trzeba jeszcze przeprowadzić referendum przyjmujące nową konstytucję, bo na razie Kirgizi wyznaczyli tylko kierunek zmian. Głównym strategicznym partnerem pozostanie Rosja, co prezydent-elekt już potwierdził.  
W niedzielę poparło zwycięzcę około 80 proc głosujących, zaś najpoważniejszego konkurenta Adachana Madumarowa niecałe 7 proc. – Nie jesteśmy przygotowani do obrony wolności obywatelskich – oznajmił pokonany. Dodatkową kwestię stanowi fakt, że posłowie, którzy połączone z referendum wybory rozpisali, sami przedłużyli sobie kadencję, bo ich mandaty wygasły po październikowych wyborach, tyle, że te ostatnie nie bez podstaw uznano za sfałszowane.  

Za Żaparowem opowiedzieli się głównie wyborcy na prowincji, raczej sprzeciwiają mu się mieszkańcy stołecznego Biszkeku i mniejszość uzbecka. Kadencja potrwa 6 lat, bez możliwości ponownego wyboru.     

Nie świętowano jednak zwycięstwa: z centralnego placu w Biszkeku szybko usunięto nadające muzykę urządzenia nagłaśniające. Protestów też nie było.

W jednym Żaparow z pewnością z prawdą się nie mija:
– Wasze głosy dały mi dużo siły – oznajmił po wyborze. Nikt nie miał jej tyle w jego ojczyźnie odkąd w 1991 r. po rozpadzie Związku Radzieckiego odzyskała niepodległość najdalsza z republik wtłoczona między Kazachstan a Chiny. A pod ziemią mająca całą tablicę Mendelejewa. Pracujący kiedyś przy zmianach własnościowych kopalni złota obecny prezydent-elekt sam z tych bogactw korzystał, a rywalizacja o nie zaprowadziła go za kraty. Równie urozmaicona pozostaje mozaika narodowościowa liczącego ponad 6 mln ludności kraju: Kirgizi stanowią 73 proc, Uzbecy – 15 proc, zaś Rosjanie – 6 proc jego mieszkańców.    

Zanim został prezydentem-elektem Kirgistanu, Żaparow zdążył być policjantem i przedsiębiorcą oraz deputowanym opozycyjnym. Kształcił się w akademii wychowania fizycznego i sportu. Doceniono go w trakcie służby zasadniczej jeszcze w Armii Radzieckiej, skoro został wtedy dowódcą jednostki łączności w Nowosybirsku. 
Żaparow od dawna nie marnował czasu. Nawet, gdy siedział w więzieniu, zanim uwolnił go z niego szturm tłumu w październiku ub. r. Jak opisuje Wacław Radziwinowicz “za kratami okazał się bardzo aktywny w sieciach społecznościowych. Stale komentował wydarzenia bieżące, ostro oceniał rządzących, wskazywał sposoby naprawy sytuacji w kraju” [1]. 

– W więzieniu przez 24 godziny na dobę jesteś wolnym człowiekiem – tłumaczył w wywiadzie dla rosyjskiego “Kommiersanta” prezydent-elekt [2]. Oznajmił, że Bóg doświadczył go w ten sposób, żeby sam mógł się przekonać, że za kratami 95 proc stanowią zwyczajni obywatele, resztę stanowią pospolici przestępcy a urzędników wcale tam nie ma. 

Niedzielne wybory wraz z referendum okazały się demokratyczne, uznały je Unia Europejska i USA. Misja obserwacyjna Szanghajskiej Organizacji Współpracy jak oznajmił sekretarz generalny Władimir Norow przyznała wprawdzie, że jej wysłannikom administracja nie ułatwiała zadania, ale nie dopatrzyła się naruszeń prawa wyborczego. Problem stanowi frekwencja, słaba jak na przełom – 33 proc (wymóg ważności referendum spełniono, bo wynosi 30 proc) ale kto nie zagłosuje, ten sam sobie winien, że nie uczestniczy w zmianie ustrojowej. Tyle, że w kraju nomadów nie można było pójść do urn w miejscowości innej niż wpisana w dowodzie jako miejsce zamieszkania. Drugi zaś feler to przebieg kampanii.

Kandydatów było aż siedemnastu, ale dla wielu Kirgizów jedynym rozpoznawalnym okazał się Żaparow, chociaż nie uczestniczył w debatach telewizyjnych, uznając je za “ściemę”. Innych konkurentów nie poznali. Trudno się dziwić, bo zwycięzca miał na plakaty na każdym wiejskim płocie. Fundusz wyborczy Żaparowa wynosił 500 tys euro, to suma jak na Azję Środkową znacząca. Skąd się wzięły środki? Żaparow oznajmił, że pieniądze przekazała mu “ludność Kirgistanu”. Większość pochodziła jednak od dwóch firm i dziesięciu osób. 

Wymogi stosowne dla demokratycznych państw OECD okazują się jednak zawodne, bo trudno odmówić trafności obserwacji moskiewskiego “Kommiersanta”, że w Kirgistanie utwierdza się ostateczny etap trzeciej z rzędu rewolucji. Nic dodać, nic ująć.
Od czasów kiedy Ryszard Kapuściński pojechał tam i napisał swój genialny reportaż “Kirgiz schodzi z konia” zmieniło się wiele, ale nie przywiązanie miejscowych do wolności. Do władz nie mają jednak szczęścia: już po rozpadzie ZSRR kolejne kolorowe rewolucje obalały dyktatorów, po których przychodzili następni, jeszcze gorsi. 

Żeby szukać tam poloników, nie trzeba aż Kapuścińskiego. W szkołach PRL dzieci uczyły się wiersza Leona Pasternaka, męża Ryszardy Hanin, komunisty i przedwojennego więźnia Berezy Kartuskiej o armii Zygmunta Berlinga, którego fragment brzmiał: “znad spienionej Syr-Darii i z aułów Kirgizji jadą chłopcy do armii walczyć w polskiej dywizji”. Gdy dzieci podrosły, używały tej znakomicie rapującej się strofy jako dobrego akompaniamentu przy stukaniu się szklankami. W Kirgizji w czasie II wojny światowej Polacy znaleźli się jako zesłańcy, podobnie jak w czasach carskich. Spotkali się z serdecznym przyjęciem miejscowych, znających to nieszczęście, bo przedtem stamtąd wysiedlano całe klany. W Kirgizji diabeł mówi dobranoc, więc żaden wróg tam nie doszedł. Za to w każdym mieście stoi czołg upamiętniający frontowe ofiary. Bitni i obeznani z końmi i sportami walki Kirgizi okazali się wymarzonymi żołnierzami i przez to stali się mięsem armatnim w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej. 

W powiecie łowickim w styczniu 1945 r. pojawiły się skośnookie oddziały na drobnych konikach, czujące się w kopnym śniegu jak u siebie. Na każdym kroku wypytywali “skolka kilometrow do Berlina”, czasem jakiś odważniejszy chłop rzucił: “jak ty na takiej chabecie tam dojedziesz”, wiedząc, że przybysz i tak nie zrozumie. W majątku w Borowie zwołali chłopów i pod kierownictwem oficera politycznego indagowali ich czy “pomieszczyk był choroszyj ili płochoj”. Dziedzic Grabski czekał na wyniki tego sondażu stojąc twarzą do ściany. Plebiscyt wypadł dla niego pomyślnie, zdobywcy honorowo uznali jego wynik, co oznaczało, że mógł się odwrócić i wyjść żywy i o własnych siłach z odbieranego mu majątku pozostającego w rodzinie od wielu pokoleń.
Dopiero po rozpadzie ZSRR wydawało się, że los okaże się dla Kirgizów łaskawszy. Trwałej demokracji jednak w Biszkeku, kirgiskiej stolicy za radzieckich czasów noszącej imię bolszewika Frunzego, nie ustanowiono.          

Fizyk Askar Akajew, dawny szef republikańskiej akademii nauk, przeszedł do historii jako inicjator utworzenia skupiającej kraje poradzieckie Wspólnoty Niepodległych Państw, co akurat rządzonych przez niego niewiele obchodziło. Władzę twardo i autorytarnie dzierżył od 1991 do 2005 r, kiedy obaliła go podziwiana w świecie i masowa rewolucja tulipanów. Wtedy nastał Kurmanbek Bakajew. Wraz z nim pojawił się na rewolucyjnej fali Żaparow, zdobywając dwukrotnie mandat deputowanego. Jednak rządy Bakajewa odznaczały się jeszcze gorszym nepotyzmem i korupcją oraz trzymaniem przemocą opozycji w ryzach. Nie do końca udało się tylko to ostatnie, ponieważ także Bakajewa obaliła w 2010 r. kolejna rewolucja. Na czele rządu stanęła wkrótce pierwsza na poradzieckim wschodzie nie licząc państw bałtyckich kobieta, była szefowa dyplomacji Roza Otunbajewa, co nie wpłynęło wcale na złagodzenie politycznych obyczajów. Za to przyszły prezydent Żaparow za sposób udziału w nacjonalizacji kopalni złota nad jeziorem Issyk-Kul trafił do więzienia z półtorarocznym wyrokiem. Pierwszym, ale nie ostatnim, co warto dodać. 
Wybory prezydenckie w 2011 r. wygrał Ałmazbek Atambajew, rządził po nich jak poprzednicy silną ręką, nie oglądając się na standardy. Teraz sam przebywa w areszcie. Za jego rządów Żaparow, po dwóch próbach zorganizowania zamieszek (2012 i 2013 r.) w tym zdobycia siedziby rządu, zaliczył kolejny wyrok, już kilkunastoletni, bo zatrzymanie w charakterze zakładnika gubernatora obwodu Issyk-kulskiego Emilbeka Koptagajewa podczas niepokojów społecznych w jednej z kopalń zakwalifikowano jako uprowadzenie terrorystyczne. Najpierw przez jakiś czas mieszkał na Cyprze i nawet w Polsce, potem powrócił, żeby wziąć udział w wyborach prezydenckich, ale wcześniej trafił za kraty.

Nie na długo jednak. Najpierw  w fotelu prezydenta w 2017 r. zastąpił Atambajewa Sooronbaj Dżeenbekow. Ale i jego rządy nie okazały się trwałe.   
Utratą władzy już w ubiegłym roku zakończyła się dla niego próba sfałszowania wyborów parlamantarnych. Próg pozwalający na wejście do parlamentu w Kirgistanie jest wysoki, wynosi 7 proc. Wedle oficjalnych wyników jedna trzecia głosów się zmarnowała, bo oddano je na partie, które go nie sforsowały, podobnie jak w Polsce w 1993 r.  Rozeźleni Kirgizi wyszli na ulice. Ruszyli na parlament na trzy miesiące zanim to samo uczynili w USA zwolennicy Donalda Trumpa, atakujący Kapitol. Przy okazji kolejnej społecznej eksplozji również Żaparow odzyskał wolność. Prosto z rozbitego szturmem przez demonstrantów więzienia pojechał do hotelu Dostuk, gdzie zgromadzeni deputowani wybrali go premierem.   

“Pochodzący z południa Dżeenbekow był zmuszony do odejścia przez przewrót organizowany przez klany z północy. Z elit z północy pochodzi Żaparow, ale i byli prezydenci: Bakijew i Akajew” – zauważa Michał Kacewicz [3]. Przy czym “‘Żaparow, mimo, że ma bardzo silne poglądy nacjonalistyczne i wcześniej znany był z ostrej np. antyuzbeckiej retoryki, po objęciu władzy w październiku dał się poznać jako polityk nad wyraz kompromisowy. Zaczął się dogadywać nawet z politykami, pochodzącymi z Osz (południe). Tęsknocie za stabilizacją władzy sprzyja również fatalna sytuacja ekonomiczna kraju”. Średnia pensja miesięczna Kirgiza wynosi 200 dol.
Mocny człowiek nie pojawił się z niczego. Żaparow objął najpierw funkcję prezydenta tymczasowo. Potem ją zdał, przekazując bliskiemu współpracownikowi Talantowi Mamutowowi ale cały aparat państwowy pracował już dla niego w rozstrzygającej porze kampanii wyborczej. Większą też rolę od tymczasowego prezydenta odegrał ostatnio szef Państwowego Komitetu Bezpieczeństwa Narodowego Kamczybek Taszjew. Przy niskiej frekwencji Żaparow zyskał poparcie 79 proc głosujących, którzy przy tym opowiedzieli się w ponad 80 proc za wzmocnieniem jego władzy czyli systemem prezydenckim a nie parlamentarnym. Za to oponenci mówią o pisanej właśnie ustawie zasadniczej “chan-stytucja”. Chanem ma zostać oczywiście sam Sadyr Żaparow.

Sąsiednie kraje rządzone są bez wyjątku autorytarnie, jak Kazachstan Kassyma-Jomarta Tokajewa czy Uzbekistan Szewkota Mirzojewa, a boją się konfliktu etnicznego w Dolinie Fergańskiej. Na zwycięskiego 52-latka nawet gdyby rzeczywiście zapragnął niebawem zostać chanem postawią też mocarstwa. Każde z innego względu, jak wyłuszcza Kacewicz: “Chińczycy obawiają się o swoje inwestycje. A Rosja wolałaby mieć jednego, kontrolujacego sytuację w kraju rozmówcę, zamiast wielu watażków, z którymi trzeba się porozumiewać. Stąd ustanowienie silnej władzy prezydenckiej (..) może być wszystkim na rękę” – podejrzewa Kacewicz [4].    

Zupełnie inaczej postrzega przyszłość kraju Władimir Sołowiew, wysłannik “Kommiersanta” na kirgiskie wybory: “w tym momencie w Biszkeku zaczęli już oczekiwać nowej rewolucji” [5]. 
Kariera Żaparowa przedsiębiorcy ale i byłego policjanta wydaje się kluczowa dla obecnych tendencji nie tylko w tamtej części świata. Podobnie jak symboliczne pozostaną losy jego poprzedników: Akajew mieszka teraz w Rosji, Bakijew na Białorusi, zaś o Atambajewie przebywającym w areszcie była już mowa.

Pośrodku kirgiskiej flagi znajduje się piękne żółte słońce na czerwonym tle. Zobaczymy kiedy zaświeci wreszcie dla obywateli republiki. Obecne rozstrzygnięcia raczej jeszcze ich do tego nie przybliżają.

[1] Wacław Radziwinowicz. Kirgistan: Były więzień wygrywa wybory prezydenckie i zmienia ustrój kraju. wyborcza.pl z 11 stycznia 2021
[2] “W tiurmie ty 24 czasa w sutki swobodnyj czełowiek”. “Kommiersant” z 11 stycznia 2021  
[3] Michał Kacewicz. Wybory w Kirgistanie: koniec czy ciąg dalszy chaosu? Belsat.eu z 9 stycznia 2021
[4] ibidem
[5] W priezidienty – s czistoj sowiestiu. “Kommiersant” z 11 stycznia 2021  

Jak oceniasz?

kliknij na gwiazdkę, aby ocenić

średnia ocen 5 / 5. ilość głosów 4

jeszcze nie oceniano

jeśli uznałeś, że to dobre...

... polub nas w mediach społecznościowych

Nie spodobało się? Przykro nam...

Pomóż nam publikować lepsze teksty

Powiedz nam, jakie wolałbyś teksty na pnp24.pl?

Łukasz Perzyna
Łukasz Perzyna (ur. 1965) jest dziennikarzem „Opinii”, Polityczni.pl i „Samorządności”, autorem filmu o Aleksandrze Kwaśniewskim (emisja TVP1 w 2006 r.) oraz dziewięciu książek, w tym. „Uwaga, idą wyborcy…” i „Jak z Pierwszej Brygady”. Pracował m.in. w „Wiadomościach TVP” i „Życiu”, kierował działem krajowym „Obserwatora Codziennego”. W latach 80 był działaczem Konfederacji Polski Niepodległej i redaktorem prasy podziemnej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here