Kto sprawuje władzę, niech wie, o co chodzi

0
444

Z Pawłem Kłobukowskim, kandydatem Komitetu Wyborców Stowarzyszenia Gminy dla Powiatu na radnego Powiatu Płockiego, wiceprezesem Mazowieckiej Wspólnoty Samorządowej rozmawia Łukasz Perzyna

– Prowadzi Pan własną firmę, ubiega się Pan o mandat w radzie powiatu płockiego. Jak na podstawie własnej praktyki odpowie Pan na pytanie, czego przedsiębiorca potrzebuje od samorządu lokalnego?

–  Żeby samorząd nie przeszkadzał. Po pierwsze tego oczekuje przedsiębiorca, pamiętający wiele złych doświadczeń w tej materii. Nie da się też ukryć, że większość spraw ważnych dla przedsiębiorców: jak rozwiązania legislacyjne, podatkowe – rozstrzyga się na poziomie parlamentu. Biznes polski ma przeświadczenie, że państwo znalazło się w  jawnej wojnie z małymi i średnimi firmami. Składka zdrowotna to polityka likwidacji firm jednoosobowych. Samorząd lokalny podatków nie może zmienić. Wpływów z nich i tak w małych miejscowościach jest niewiele. Wciąż zresztą również w  samorządach zasiada zbyt wielu tych, co nigdy na swoim nie pracowali. I nie wiedzą, skąd się pieniądz bierze. Bo ich od lat utrzymuje społeczeństwo. 

– Ale coś do powiedzenia w kwestii przedsiębiorców samorząd jednak mieć powinien?

– Jeśli może pomóc – to podpowiadając. Wsparcie się liczy, miękka siła. Ci, co dopiero zaczynają działalność gospodarczą, powinni móc się dowiedzieć, gdzie i jak uda się konkretne sprawy załatwić. Nie chodzi nawet o ulgi, odstępstwa od reguł, rozwiązania nadzwyczajne, które najczęściej kosztują dodatkowo. Za to mniej kosztowne okazuje się tworzenie atmosfery. Kto sprawuje władzę, niech wie, o co chodzi. Z pomocą lepiej uważać, by nie zabić konkurencyjności. Chodzi o to, żeby nie przeszkadzać zdrowym firmom, poprzez dotacje na rzecz tych, co mają problemy – bo zaburza to rynkowe mechanizmy. 

– Przedsiębiorca pracuje z ludźmi, nawet jeśli firmę ma jednoosobową, to musi znaleźć kontrahentów? Buduje to szacunek dla ludzi?

– Na pewno przedsiębiorca musi się z ludźmi liczyć i ich szanować. Wtedy łatwiej o wzajemność, chociaż wciąż pokutuje stereotyp biznesmena kombinatora i ta postkomunistyczna nazwa “spekulanta”, który nawet w początkach polskiej transformacji nie był prawdziwy. Teraz przedsiębiorca to raczej człowiek wykształcony i obeznany z nowymi technologiami. 

Czasem w mniejszych miejscowościach nie odczuwa się szacunku dla tych, którym się powiodło, raczej zawiść. Liczy się szacunek dla pracy. Trudniej o niego tam, gdzie samorząd pozostaje upolityczniony. Partyjność oznacza zawłaszczenie, schodzenie polityki na dolny szczebel. Widzimy to, kiedy ubiegamy się o środki na np. wsparcie zatrudnienia. Nie wybierajmy więc 7 kwietnia tych, co psują samorząd.

Również na szczeblu władzy lokalnej wytworzyła się klasa polityczna co jak w parlamencie żyje z naszych podatków a swoje umiejętności ogranicza do składania licznych obietnic. 

– Pana firma w Wyszogrodzie zmieniała trochę asortyment ale Pan cały czas starał się organizować chrześcijańskich przedsiębiorców, inicjował Pan też dobroczynne przedsięwzięcia np Rajd Charytatywny?

– W Wyszogrodzie mam firmę, kiedyś sprzedawałem głównie motocykle, teraz akcesoria samochodowe, urządzenia potrzebne w ogrodzie i w lesie, rzeczywiście oferta się zmienia. W spokojniejszych czasach współorganizowałem wraz z Fundacją dla Rodaka Lekcje dla Rodaka , Bal dla Rodaka. Właśnie mija 7 rocznica Fundacji dla Rodaka. 

Rajd do Gruzji z, o czym Pan wspomina to była przygoda i zarazem pomoc dla dzieci z regionów wcześniej zajętych przez Rosję. Teraz pomagam szkole niepublicznej pod Czerwińskiem. Prowadzi ją stowarzyszenie, które nie pobiera od rodziców żadnych opłat, łatwo się więc domyślić, jakich starań rzecz wymaga. Wsparcie ludzi co potrafią wyrwać kawałek lokalnej niezależności to dla mnie oczywista sprawa. Zwłaszcza, jeśli ignoruje ich zła władza: jak w Radzikowie Nowym w gminie Czerwińsk, gdzie toczyć trzeba walkę o remont dachu budynku, mowa o tym była również w programie Elżbiety Jaworowicz i w programie Radia Płock Fm. Niestety burmistrz woli tam wydać pieniądze na tłumne spotkania i imprezy po których nie pozostanie żaden ślad. Znajduje Pan gotowy przykład, po co w samorządzie lokalnym potrzebni są przedsiębiorcy.

– Kandydowanie tam nie wyczerpuje Pana aktywności? Angażuje się Pan również w działania na rzecz odrodzenia Powszechnego Samorządu Gospodarczego, jaki istniał w Polsce przed wojną – reprezentacji przedsiębiorców?

– Jestem przekonany, że odrodzony Powszechny Samorząd Gospodarczy mógłby stać się sojusznikiem samorządu terytorialnego w wielu ważnych dla przedsiębiorców sprawach. Razem wywierałyby na wyższe szczeble władzy presję na rzecz dobrych rozwiązań. Jeśli Powszechny Samorząd Gospodarczy powstanie, przedsiębiorcy odzyskają swój głos. Dziś w parlamencie ale i sejmikach słabo słyszalny. Najwyższa pora, żeby tak się stało. Nikt za nas naszych spraw nie załatwi. Ponadto Samorząd Gospodarczy wyręczył by urzędników w wielu sprawach związanych z funkcjonowaniem przedsiębiorstwa na styku z urzędem. To taka niewidzialna ręka która może mocno pomóc.

– Wierzy Pan we wspólnotę?

– Oczywiście, pozytywny, rzekłbym dosłownie: budujący przykład znajduję u nas na Ziemi Płockiej. Środowisko, jakie stworzyliśmy w powiecie. Zbudowaliśmy wspólnymi siłami listę pozapartyjną. Udało się pogodzić aspiracje wielu środowisk. Tak powstał Komitet Wyborczy Stowarzyszenia Gminy dla Powiatu, wspiera nas wielu wójtów i burmistrzów co widzą potrzebę odpolitycznienia starostwa, współpracy na lokalną skalę. To jeden blok na rzecz naszych gmin. Z innych szyldów zrezygnowaliśmy. Jak ważna okazuje się wspólnota, przekonujemy się na przykładzie rolniczych protestów. Popieramy je nie tylko dlatego, że rolnicy również są przedsiębiorcami gospodarującymi na swoim.

Ale z tego powodu, że po prostu mają rację. Zaś los przedsiębiorców z mniejszych miejscowości zależy bez reszty od rolników i tych, których oni zatrudniają. To oni są naszymi klientami, sprzedajemy im towary i usługi. Gdy rolnikowi zabraknie pieniędzy, przedsiębiorca też upadnie. Do nas do Wyszogrodu klient z Warszawy nie przyjedzie, ma za daleko, bo 70 kilometrów. A Polska to przede wszystkim takie małe miasteczka.         

Jak oceniasz?

kliknij na gwiazdkę, aby ocenić

średnia ocen 5 / 5. ilość głosów 3

jeszcze nie oceniano

jeśli uznałeś, że to dobre...

... polub nas w mediach społecznościowych

Nie spodobało się? Przykro nam...

Pomóż nam publikować lepsze teksty

Powiedz nam, jakie wolałbyś teksty na pnp24.pl?

Łukasz Perzyna (ur. 1965) jest dziennikarzem „Opinii”, Polityczni.pl i „Samorządności”, autorem filmu o Aleksandrze Kwaśniewskim (emisja TVP1 w 2006 r.) oraz dziewięciu książek, w tym. „Uwaga, idą wyborcy…” i „Jak z Pierwszej Brygady”. Pracował m.in. w „Wiadomościach TVP” i „Życiu”, kierował działem krajowym „Obserwatora Codziennego”. W latach 80 był działaczem Konfederacji Polski Niepodległej i redaktorem prasy podziemnej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here