Mag z Wybrzeża

0
877

Pożegnanie Pawła Huelle (1957-2023)

W swoim “Weiserze Dawidku”, powieści, która stała się modna i go wypromowała, stworzył najciekawszą zapewne od czasów najlepszego okresu Tadeusza Konwickiego wykładnię realizmu magicznego [1]. Zarzucano tej książce odtwórczość i granie na obowiązujących trendach, ale trzeba się przyznać, że zasadniczo się różni od reszty polskiej prozy tego czasu.

Zekranizował ją po kilkunastu latach Wojciech Marczewski i chociaż nie dał nam wtedy dzieła równie istotnego jak wcześniejsze o dwie dekady “Dreszcze”, rola Krystyny Jandy nie tylko zmuszała do skupienia ale przytłumiła wszystkie inne, czyniąc z opowieści o zaginionym nastolatku obdarzonym nadprzyrodzonymi zdolnościami epicki szkic o poszukiwaniu prawdy o przeszłości, niemożliwej do uzgodnienia nawet na poziomie szczegółu.

– Miałaś wtedy czerwoną sukienkę – mówi do Jandy w filmie odgrywający kolegę Weisera Marek Kondrat.

– Nieprawda, bo niebieską – odpowiada ona.

Zapamiętuje się ten dialog pomimo pozornej ostentacyjnej jego błahości, ponieważ chodzi o sukienkę nastolatki, która podnosiła się, gdy kładli się obok siebie na pasie startowym lotniska, żeby wspólnie obserwować startujące samoloty. Zabawę, jak niemal wszystkie inne, wymyślił znany z niespożytej inwencji Dawid Weiser, umiejący też trafnie obliczyć, gdzie mogą się położyć, aby poczuć energię startującego samolotu, ale zarazem pozostać bezpieczni. Tym trudniej więc uwierzyć, że w trakcie kolejnego eksperymentu – odpalania materiału wybuchowego – młody erudyta tym razem się pomylił i dlatego nie można go odnaleźć. 

Przepaść mógł przecież również za sprawą komunistycznych służb, dla których afera z materiałami wybuchowymi to gruba sprawa. Bohater odgrywany w filmie przez Kondrata doświadcza obcesowego przesłuchania na milicji. Tam na pewno nie uwierzą w to, że Dawid miał zdolność do lewitacji i zaklinania zwierząt. Powątpiewa w to również ksiądz, wcale od milicjanta nie lepszy i dostrzegający w opowieści chłopaka o Weiserze i jego talentach pogański rytuał, stanowiący zagrożenie. W tle plącze się wątek żydowskiego pochodzenia tego niezwykłego dzieciaka: rodziców nie ma. Poznajemy za to jego dziadka, który ilekroć wnuk łamie reguły, napomina go, że zginie równie nędznie jak jego rozliczni pobratymcy. 

Historię nastoletniego Dawida Weisera da się również odczytać jako opowieść o rodzącym się przywództwie i charyzmie, zdolności wywierania wpływu na innych, organizowania ich działań i nadawania im sensu.

U pisarza z Wybrzeża, który w chwili powstania Solidarności miał 23 lata to kontekst zapewne oczywisty.

Chociaż bohaterowie prozy Pawła Huelle nie są niewolnikami historii ani nawet głównie jej świadkami. 

Gdański stoczniowiec z jednego z opowiadań jeździ brawurowo na motocyklu, przypomina bardziej bohaterów Alana Sillitoe (jak z “Córki śmieciarza”) niż Janka Wiśniewskiego a naprawdę Zbyszka Godlewskiego, co padł w walce z glinami i tankami w słynnej robotniczej balladzie, śpiewanej też przez Krystynę Jandę, ale w całkiem innym niż “Weiser” filmie, nagrodzonym Złotą Palmą w Cannes [3].    

Napisał też Paweł Huelle scenariusz do ekranizacji “Wróżb kumaka” innego gdańszczanina – Guentera Grassa [4].

Stał się jednym z głosów pokolenia. Chociaż jego książki do niczego otwarcie nie wzywały ani niczemu nie służyły. “Weisera Dawidka” wydał zresztą w oficjalnym obiegu, w czasach, kiedy rozkwitał ten drugi, niezależny a także wydawnictwa emigracyjne.  Uczył też w tym czasie filozofii przyszłych lekarzy na gdańskiej Akademii Medycznej.

Dojrzewał razem z generacją pierwszej Solidarności. Sierpniowe strajki wspomagali razem z Donaldem Tuskiem, wtedy studentem historii tego samego Uniwersytetu Gdańskiego. 27 sierpnia 1980 r. z inicjatywy m.in. Pawła Huelle, Donalda Tuska, Andrzeja Zarębskiego i Jacka Jancelewicza pod Stocznią Gdańską wtedy noszącą imię Lenina przedstawiono apel na rzecz powołania niezależnej organizacji studenckiej  [5]. Później Huelle redagował związkowe pismo “Głos Wolny”. I współpracował przez lata z drugim obiegiem po wprowadzeniu stanu wojennego. Ale też jego własny głos… wolnym pozostał. Zwracał się do nas we własnym imieniu. Dobitnie i w sposób dający się zapamiętać.

[1] Paweł Huelle. Weiser Dawidek. Wydawnictwo Morskie, Gdańsk 1987

[2] Weiser, film polski, reż. Wojciech Marczewski, 2001

[3] Człowiek z żelaza, film polski, reż. Andrzej Wajda, 1981

[4] Wróżby kumaka, film prod. polsko-niemieckiej, reż. Robert Gliński, 2005

[5] por. Encyklopedia Solidarności encyklopedia-solidarności.pl 

Jak oceniasz?

kliknij na gwiazdkę, aby ocenić

średnia ocen 5 / 5. ilość głosów 4

jeszcze nie oceniano

jeśli uznałeś, że to dobre...

... polub nas w mediach społecznościowych

Nie spodobało się? Przykro nam...

Pomóż nam publikować lepsze teksty

Powiedz nam, jakie wolałbyś teksty na pnp24.pl?

Łukasz Perzyna (ur. 1965) jest dziennikarzem „Opinii”, Polityczni.pl i „Samorządności”, autorem filmu o Aleksandrze Kwaśniewskim (emisja TVP1 w 2006 r.) oraz dziewięciu książek, w tym. „Uwaga, idą wyborcy…” i „Jak z Pierwszej Brygady”. Pracował m.in. w „Wiadomościach TVP” i „Życiu”, kierował działem krajowym „Obserwatora Codziennego”. W latach 80 był działaczem Konfederacji Polski Niepodległej i redaktorem prasy podziemnej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here