Rząd jest hojny… z pieniędzy pracodawców. To oni sfinansują podwyżkę płacy minimalnej. Oferowane im „500 minus” nie zrekompensuje strat. Na zapowiedzianej przez Mateusza Morawieckiego podczas konwencji w Katowicach obniżce ZUS dla małych firm skorzysta ten, kto przeżyje.

Rząd PiS – niczym pełen tupetu doradca finansowy – próbuje mamić obywateli obietnicami korzyści, zapominając dodać, że na związane z tym operacje muszą poświęcić własne środki. Znamy dziecięce powiedzenie: kto daje i odbiera… Władza zachowuje się jak bohater tej rymowanki.

Łukasz Perzyna

publicysta pnp24

Kiedyś na Śląsku czarował podobno duch Skarbnik, który jednak bogactw strzegł, a nie je trwonił. Teraz – premier Mateusz Morawiecki, odprawiający cały marketingowy rytuał na konwencji programowej Prawa i Sprawiedliwości. Obaj z Jarosławem Kaczyńskim zachowują się tak, jakby mieli zamiar wystartować w reaktywowanym właśnie telewizyjnym „Czarze par”.

W dodatku są to gusła raczej pogańskie, skoro przy innej, nie związanej z gospodarką okazji, Prymas Polski Wojciech Polak zastrzegł, że słowa Jarosława Kaczyńskiego, że „poza Kościołem jest nihilizm” nie są absolutnie stanowiskiem Kościoła ani nie mają nic wspólnego z jego nauczaniem. Jednak sam Morawiecki, choć historyk z wykształcenia, więc ani ekonomista ani etyk – brawurowo próbuje połączyć obie te sfery. Zachwalając ogłoszony wzrost płacy minimalnej opowiada o „głębokiej zmianie filozoficznej”, która „prowadzi do upodmiotowienia tych wszystkich pracowników, którzy ledwo co wiązali koniec z końcem” [1]. Z tym ostatnim kłopot będą jednak mieć teraz przedsiębiorcy z ulubionej przez PiS Polski wschodniej i południowej, gdzie pensje są najniższe i ich skokowy przymusowy wzrost zrujnuje co skromniejsze firmy, odbierając w efekcie pozornym beneficjentom całej operacji ich miejsca pracy. Takie uszczęśliwianie wyborcy na siłę przywodzi znane wśród historyków powiedzenie o zniesieniu pańszczyzny, które „zdjęło chłopom z nóg kajdany wraz z butami”. Rzecz działa się w XIX w, spójrzmy jeszcze na XX stulecie.

Jeśli wierzyć świadectwu Jerzego Giedroycia, zdolność czarów nie była obca sternikowi II Rzeczypospolitej. Wiąże się z tym doświadczenie przyszłego redaktora paryskiej „Kultury” jeszcze w roli młodego urzędnika sanacyjnego rządu. „(..) Okazało się nagle, że na dwóch dekretach brakuje podpisu Marszałka Piłsudskiego. Zaćwlichowski zadzwonił do Belwederu. Odpowiedziano mu, że Marszałek jest niewidzialny i nic nie można zrobić. Wtedy Zaćwilichowski kazał mi wsiąść w samochód i jechać do płk. Wendy, by te podpisy uzyskać. Wenda wysłuchał mnie, oświadczył: Marszałek czaruje i kategorycznie odmówił wejścia do jego pokoju, by przedstawić mu dekrety do podpisu. Zatelefonowałem więc do Zaćwilichowskiego i zrobiła się straszna awantura. W końcu do Wendy zadzwonił sam Bartel, niezwykle kategorycznie. Wenda podszedł do drzwi, zapukał, przeżegnał się i wszedł. Przez otwarte dzrwi zobaczyłem ciemny pokój i odblask ognia w kominku. Zapanowała dziwna, nieoddychalna atmosfera. Jakby jakieś fluidy unosiły się w powietrzu. Miałem wrażenie, że tam rzeczywiście odbywają się czary. Samego Piłsudskiego nie widziałem, tylko kominek, czy jakiś mebel. Ale ta atmosfera zrobiła na mnie wielkie wrażenie. Co znaczyło: Marszałek czaruje – nie wiem do dziś” – wspominał Jerzy Giedroyc [2].

Niewątpliwie były to jednak czary kameralne, a nie zaklinanie publiczności w wielkiej hali kongresowej. Poza tym Piłsudski na gospodarce się nie znał, więc miał od niej Eugeniusza Kwiatkowskiego, budowniczego Gdyni. Z tym ostatnim trudno porównać Morawieckiego, wieloletniego pracownika zagranicznego sektora finansowego, który na razie buduje osadzone w sferze public relations programy, mające jego partii zapewnić akwizycję głosów, a nie porty a tym bardziej nowe miasta. Inżynieria społeczna PiS, dumnie nazywana przez samego premiera “rewolucją godności“, może się jednak okazać kosztowna również dla jej zakładanych beneficjentów.

Morawiecki ogłosił w Katowicach comiesięczną ulgę w wysokości 500 zł w płatnościach ZUS od firm o miesięcznych dochodach do 6 tys zł i przychodach do 10 tys zł. To swego rodzaju 500+ czy ściślej „pięćset minus” dla przedsiębiorców. Zapowiedział także podniesienie z 1 mln zł do 1 mln euro, a więc czterokrotne wedle obecnego kursu walut, progu przychodu do którego skorzystać można ze zryczałtowanego podatku. 9-procentowy CIT obejmie przychody do 2 mln euro, teraz barierę stanowi 1,2 mln. Morawiecki obiecał również wsparcie strategicznych inwestycji małych przedsiębiorstw na sumę ponad 1 mld zł.

Wprawdzie Cezary Kaźmierczak, szef Związku Przedsiębiorców i Pracodawców oraz promotor nieudanej kariery politycznej prof. Roberta Gwiazdowskiego, animatora ruchu „Fair Play” z patosem skwitował, że PiS rozwiązał „problem ZUS”, ale niewiele twardych faktów potwierdza jego optymizm. Znamienne, że rozstrzygnięcia propagowane przez opozycję okazują się odważniejsze, prospołeczne i zmierzają bez porównania dalej, bo Polskie Stronnictwo Ludowe zapowiada w ogóle zniesienie obowiązkowego opłacania ZUS przez przedsiębiorców.

Znamienna wydaje się sekwencja zdarzeń. Rząd najpierw bez konsultacji z przedsiębiorcami podnosi płacę minimalną, a teraz ogłasza, że zawiera z nimi pakt. Nawet jeśli założyć, że część zmian powitają z zadowoleniem – pokazuje to podejście władzy do osób tworzących miejsca pracy i ze swoich podatków finansujących inżynierię społeczną PiS z najsłynniejszym 500+ na czele.

Nagrany kiedyś ukradkiem Morawiecki zachwycał się pracującymi za miskę ryżu. Teraz, jak się wydaje, proponuje przedsiębiorcom gotowanie całych garów ryżu dla pisowskiego elektoratu socjalnego, w zamian za co jest im gotów nieco obniżyć rachunki za gaz. Ale za ryż zapłacą właśnie oni. Morawiecki nie rezygnuje też ze zniesienia limitu 30-krotności składek na ZUS.

Nastroje tych, którzy ożywiają polską gospodarkę, tworzą miejsca pracy i płacą podatki pozostają jednoznaczne. Z wrześniowej ankiety Pracodawców RP wynika, że 80 procent przedsiębiorców zakłada, że wzrost płacy minimalnej pogorszy sytuację ich firm.

Najmocniej uderzy w pracodawców z branż, nie wymagających wysokich kwalifikacji. Powraca słynny przykład Dariusza Grabowskiego ze smażalnią ryb. Gdy właściciel nie będzie mógł zatrudniać pracownic do łatwych i nie związanych z koniecznością przyuczenia zajęć, bo nie wyjdzie na swoje, wypłacając im pensję minimalną – zacznie zwalniać a pracownice powiększą grono bezrobotnych. Wiadomo też, że ci ostatni nie mogą liczyć na robotę na zmywaku w Londynie, bo wprawdzie wszystkich konsekwencji Brexitu jeszcze nie znamy, ale dla emigrantów zarobkowych na pewno nie będą one korzystne.

O efektach podniesienia płacy minimalnej mówi cytowany przez Onet cukiernik z Parczewa na Lubelszczyźnie: – Musiałbym zostawić tylko jednego pracownika, a resztę zwolnić. Niestety [3]. Inni podobnie widzą swój dylemat: zwolnić ludzi albo zamknąć zakład. Ktoś odgraża się, że po ćwierćwieczu pracy na swoim powróci na państwowy etat [4].

Chociaż PiS zapowiada wyrównywanie dysproporcji regionalnych, na podwyżce płacy minimalnej straci uboga Polska wschodnia i podobnie niezamożna południowa – bo tam wobec niższych dotychczas tak obrotów jak uposażeń wzrost określonej urzędowo stawki okaże się dla pracodawcy największym szokiem.

Znana dykteryjka o doliniarzach z warszawskiej Pragi opowiada, jak jeden z nich schwytany z ręką w cudzej kieszeni oznajmia: to nie moja ręka. Rząd PiS stara się nas przekonać, że wsuwa łapę do naszej kieszeni po to, by jej zawartość pomnożyć. Kto uwierzy, jego sprawa. Przedsiębiorcy do naiwnych nie należą. Zwłaszcza, że nie tylko oni stracą na wyborczych programach PiS, ale również ci, w których imieniu podobno są one wprowadzane.

Jak sądzisz?

Czy "500 minus" rozwiązuje "problem ZUS"?
  • dodaj swoją odpowiedź

[1] por. PiS przedstawił pakiet dla przedsiębiorców. Puls Biznesu Pb.pl z 21 września 2019
[2] Jerzy Giedroyc. Autobiografia na cztery ręce. Opr. Krzysztof Pomian. Czytelnik, Warszawa 1994, s. 28
[3] Damian Szymański. Zwolnienia i zamykanie zakładów. Mali przedsiębiorcy boją się zapowiedzi rządzących. Onet.pl z 18 września 2019
[4] ibidem

Czytaj o przedsiębiorcach:

Jak oceniasz?

kliknij na gwiazdkę, aby ocenić

średnia ocen / 5. ilość głosów

jeśli uznałeś, że to dobre...

... polub nas w mediach społecznościowych

Nie spodobało się? Przykro nam...

Pomóż nam publikować lepsze teksty

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here