Po strzałach na Słowacji

0
103

W interesie Unii Europejskiej leży wykazanie, że nie da się bezkarnie dokonywać zamachów na przywódców jej państw członkowskich. W innym wypadku zaczniemy zadawać sobie pytanie, kto po słowackim premierze stanie się następnym celem ataku. Juraj Cintula, który postrzelił premiera Słowacji Roberta Ficę, przed 1989 r. pozostawał konfidentem komunistycznej służby bezpieczeństwa, ale wszystko wskazuje, że nie były to jedyne jego “niebezpieczne związki”.

Nikt nie uwierzy, że 71-letni emeryt i marny poeta Juraj Cintula, bronią dysponujący legalnie, bo wcześniej pracował jako ochroniarz – nie przy politykach oczywiście, lecz w marketach – to jak mawia się w policyjnym żargonie “samotny wilk” nie mający wspólników. Do tej wersji nie skłania zarówno jego osoba i ujawnione już powiązania (poważniejsze niż – to nie żart – zakładanie “Ruchu Przeciw Przemocy”, który nie wyszedł jednak z fazy aktywności w mediach społecznościowych), jak format ranionego premiera: Robert Fico uchodził w UE za prorosyjskiego, więc atak na niego dodatkowo gmatwa interpretacje. Nie da się wykluczyć, że inspirowane przez wschodnie służby zamachy godzą w polityków, którzy uchodzili za sprzyjających Rosji bądź Białorusi, bo to okazja do wywołania dodatkowego zamieszania. Zdumiewa przy tym, że część komentatorów z demokratycznych mediów wydaje się nie dostrzegać różnicy pomiędzy zwalczaniem oponenta wszelkimi legalnymi metodami o użyciem przemocy w celu fizycznego wyeliminowania go. Nie trzeba przecież zgadzać się z Robertem Fico, żeby mu współczuć, a zamach potępiać.

Krótka historia przemocy u naszych południowych sąsiadów    

Współczuć należy z pewnością społeczeństwu słowackiemu. Chociaż państwowy rozwód z Czechami przybrał formę pokojową i zyskał sobie nawet miano aksamitnego, Słowacja zmaga się od początków transformacji ustrojowej z rozmaitymi problemami, do których również przemoc się zalicza.  Przyczynił się do tego wieloletni premier w latach 90. Vladimir Meciar, ogłaszając amnestię dla sprawców porwania syna politycznego oponenta, Michala Kovaca, prezydenta Słowacji w latach 1993-98. 

Złowrogie apogeum nastąpiło jednak za drugiego premierostwa Ficy (obecnie pełni urząd już po raz trzeci), kiedy przez płatnego zabójcę zamordowani zostali: badający związki polityków z mafią dziennikarz śledczy Jan Kuciak oraz jego partnerka Martyna Kusznirowa. Fala powszechnego oburzenia, jaka się wówczas podniosła, przyczyniła się do ustąpienia Ficy z funkcji szefa rządu. A także zwycięstwa w wyborach prezydenckich Zuzany Czaputowej, działającej na rzecz praw człowieka. Kolejne niedawne już wybory wygrali jednak: partia Ficy SMER (Kierunek – Socjalna Demokracja) oraz popierany przez niego kandydat na prezydenta Peter Pellegrini. Teraz Pellegrini wspólnie z Czaputową zwołują spotkanie wszystkich słowackich sił politycznych, co służyć ma tonowaniu nastrojów po zbrodniczym zamachu na premiera. 

Samotny wilk z rosyjskim Specnazem w tle

Słowacja zarówno do Sojuszu Atlantyckiego jak Unii Europejskiej przystępowała równocześnie z nami, odpowiednio w 1999 i 2004 roku. Co nie znaczy, że nie wzbudzała obaw. Zwłaszcza za czasów Meciara (pozostawał premierem z paromiesięczną przerwą w latach 1993-98), obwinianego o wykorzystywanie służb specjalnych przeciwko oponentom i mediom. Z rozmów z uczestnikami polskiej delegacji, która tuż przed akcesją za rządów Akcji Wyborczej Solidarność i Unii Wolności bawiła w USA wiem, że gospodarze szczegółowo wypytywali o tendencje prorosyjskie i antydemokratyczne na Słowacji. Nie zablokowało to jednak jej przyjęcia. Obecnie tworzy wraz z Polską “wschodnią flankę NATO”, jak określają rzecz Amerykanie. 

Zarazem jednak siły niechętne obu wspólnotom, tak atlantyckiej jak europejskiej, od kilkunastu lat organizują się na Słowacji w ugrupowania paramilitarne jak Slovenski Branci (dosłownie: Słowaccy Rekruci), których lidera Petera Svrceka szkolił rosyjski Specnaz oraz Slovenskie Hnutie Obrody. Ich uczestnicy stopniowo od złowrogich identyfikacji historycznych (m.in. godło wzorowane na Hitlerjugend) otwarcie przechodzili do poparcia dla bieżącej polityki Kremla i powtarzania wychodzących stamtąd tez propagandowych. Niezależnie do tego, czy Słowacją rządził SMER czy jego oponenci. Wykryto już liczne powiązania sprawcy zamachu na Ficę, Juraja Cintuli z kręgiem wspomnianych organizacji paramilitarnych. Przemawiał na ich spotkaniu, co zostało nagrane. Zaś na trzy tygodnie przed dokonaniem zbrodniczego ataku Cintula wykrzykiwał antyukraińskie hasła w trakcie demonstracji w Wolnej Krupie. Niektóre nazwy słowackich miejscowości mogą nas wprawdzie nieco śmieszyć, ale to już poważne poszlaki wskazujące na trwałe związki domniemanego samotnego wilka z prokremlowskimi formacjami. 

Bibliotekarka z jego rodzinnych Levic uznaje, że Cintula zawsze był zbuntowany ale nigdy agresywny, ale ta charakterystyka pasuje do wielu sprawców głośnych zamachów [1]. Pozostaje nadzieja, że nie tylko słowackie służby skupią się nie na psychologii wykonawcy, lecz poszukiwaniu inspiratorów ataku. Cel wybrano starannie.            

Uderzono tak, by rezonowało jak najszerzej

Robert Fico, urodzony w 1964 r,  premierem Słowacji był w latach 2006-10 oraz 2012-18, zaś został nim po raz trzeci po wyborach w 2023 r. W sumie więc funkcję szefa rządu sprawuje jedenaście lat. Dla porównania: rekordzista pod tym względem w polskiej historii, obecny premier Donald Tusk może się poszczycić okresem siedmiu i pół roku u władzy. Fico nie jest na pewno postacią banalną. Jeśli powtórzyć graniczące z pewnością założenie, że sprawca zamachu Juraj Cintula – deklarujący się jako wróg hazardu i imigrantów ale także, co może zaskakiwać, obrońca niezależności mediów -. samotnym wilkiem nie był, cel wybrano tak, żeby uzyskać jak największy rezonans w postaci chaosu i dezorientacji. Demokracja słowacka funkcjonuje pomimo rozlicznych przeciwności ale nie zalicza się do najbardziej stabilnych w Unii Europejskiej, zaś społeczeństwo do dziś nie rozliczyło się z historycznych traum jak współpraca kolaboranckiego rządu z Hitlerem podczas II wojny światowej i nie pozbyło swoistego kompleksu niższości wobec Czechów, którego zresztą nie uzasadniają statystyki rozwoju obu krajów. Obecnie jednak nie tylko w Polsce Słowacy cieszą się powszechną sympatią, na którą zresztą w ostatnich latach ponownie sobie zasłużyli.  

Słowacja już w pierwszych dwóch miesiącach rosyjskiej inwazji na Ukrainę przyjęła 300 tys uchodźców stamtąd. Zarazem według Eurobarometru właśnie tam najsilniejsze okazuje się przekonanie, że ich obecność pogarsza sytuację kraju: żywi je 44 proc miejscowych obywateli [2]. W tym kontekście można odbierać prorosyjskie wypowiedzi Ficy czy szokującą decyzję jego rządu wznowienia oficjalnej współpracy kulturalnej z Białorusią, rządzoną po dyktatorsku przez Aleksandra Łukaszenkę. Jednak w sprawach ważniejszych niż wymiana delegacji również po kolejnym zwycięstwie wyborczym SMER-u Słowacja nie wyłamała się ze wspólnego unijnego frontu. 

W chwili, gdy piszę te słowa, stan zdrowia premiera Roberta Ficy poprawia się wedle oficjalnych komunikatów. Ze zdwojoną uwagą warto śledzić dalszą kondycję słowackiej demokracji po szoku, jakim dla korzystającego od 35 lat z jej dobrodziejstw społeczeństwa stał się zamach na szefa rządu oraz drastyczna nieudolność, którą w jego trakcie wykazała się premierowska ochrona. Do mediów, w tym społecznościowych, przedostało się nagranie sprawcy, dokonane… już po jego zatrzymaniu, co słowackim służbom wystawia jak najgorsze świadectwo. Wyłącznie wykrycie inspiratorów – oczywiście zamachu a nie przecieku – przyczynić się może do stopniowego rozładowania tej traumy. 

Rzut oka na mapę wystarczy, żeby sobie uświadomić, że w razie załamania obrony Ukrainy – droga marszu Władimira Putina na Europę prowadzić będzie przez Słowację. Choćby z tego względu nasi sąsiedzi powinni w trudnym dla nich czasie uzyskać wsparcie reszty zjednoczonej Europy i wspólnoty atlantyckiej.  

[1] por. David Crossland. Who is Juraj Cintula. “The Sunday Times”  z 17 maja 2024

[2] por. Michał Hudec. Słowacy: ukraińscy uchodźcy pogarszają sytuację w kraju. EURACTIV.pl z 24 marca 2023

Jak oceniasz?

kliknij na gwiazdkę, aby ocenić

średnia ocen 5 / 5. ilość głosów 2

jeszcze nie oceniano

jeśli uznałeś, że to dobre...

... polub nas w mediach społecznościowych

Nie spodobało się? Przykro nam...

Pomóż nam publikować lepsze teksty

Powiedz nam, jakie wolałbyś teksty na pnp24.pl?

Łukasz Perzyna (ur. 1965) jest dziennikarzem „Opinii”, Polityczni.pl i „Samorządności”, autorem filmu o Aleksandrze Kwaśniewskim (emisja TVP1 w 2006 r.) oraz dziewięciu książek, w tym. „Uwaga, idą wyborcy…” i „Jak z Pierwszej Brygady”. Pracował m.in. w „Wiadomościach TVP” i „Życiu”, kierował działem krajowym „Obserwatora Codziennego”. W latach 80 był działaczem Konfederacji Polski Niepodległej i redaktorem prasy podziemnej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here