Zagrożenie suszą w Polsce jest poważne. W czerwcu odnotowano ją w 14 województwach na 28 procentach gruntów ornych. Największy deficyt wody zanotowano na Pojezierzu Lubuskim, a także w zachodniej części Pojezierza Wielkopolskiego.

Suszą objęte są wszystkie grupy i gatunki upraw: od zbóż przez drzewa i krzewy owocowe, po tytoń, buraki cukrowe, ziemniaki i chmiel. Największe zagrożenie suszą rolniczą występuje w uprawach zbóż jarych, odnotowano je w 1219 gminach Polski, czyli w połowie gmin.

Jednak mamy przede wszystkim problem strukturalny: Polska to kraj ubogi w wodę, na mieszkańca w ciągu roku przypada 1600 m3 wody pitnej. To ilość, która znajduje się poniżej przyjętego ogólnie consensusu, że gospodarka nie będzie ograniczona przez braki wody, jeśli na każdego mieszkańca przypada około 1700 m3 wody rocznie. W Polsce na dodatek w okresach suszy ten wskaźnik spada nawet do 1000 m3.

Na dodatek nasze zasoby wodne są nierównomiernie rozłożone – na południowych, wyżynnych i górskich terenach jest ich więcej niż w środkowej i północnej części Polski. W Europie jest znacznie lepiej: na mieszkańca przypada w ciągu roku 4500 m3 wody pitnej.

Zaledwie 1,8% polskich rzek posiada wodę zdatna do picia, a aż 31% rzek to wody pozaklasowe (60% skażenia).

Polska jest na końcu wśród krajów UE, jeśli chodzi o gromadzenie, retencjonowanie wody. Procesowi temu podlega zaledwie 4 miliardy m3 wody, czyli 6,5% objętości odpływających wód, z czego 60% w 11 największych zbiornikach. W Unii Europejskiej ten wskaźnik wynosi 15%. Utrzymywanie takiej sytuacji prowadzi do stepowienia gruntów.

Głównym źródłem zasobów wodnych w naszym państwie są opady atmosferyczne, dostarczające nam 97% całkowitego zasilania. Reszta (3%) dostarczana jest z zagranicy. Woda jest niezbędna do życia, ale także do produkcji rolnej, w przemyśle i gospodarce komunalnej.

Komentarz: Stan naszej gospodarki wodnej wymaga głośnego bicia na alarm. Jest ona jedną z najgorzej finansowych sfer ochrony środowiska, przez to silnie degraduje się stan infrastruktury. Centralizacja zarządzania, dokonana od 2018 r. nie zastąpi realnych nakładów finansowych, wysiłku inwestycyjnego, który można z łatwością zrealizować, ograniczając nasze szalenie kosztowne zakupy uzbrojenia i zwiększania wydatków na te cele do 2,5% PKB. Chyba że rząd chce na skalę ogólnokrajową powtórzyć sytuację, gdy czerwcu w Skierniewicach zabrakło na kilka dni wody domach.

Jak sądzisz?

Czy powinno się przeznaczyć na problemy wodne część wydatków na zbrojenia?
  • dodaj swoją odpowiedź

Czytaj też o sprawach gospodarczych:

Jak oceniasz?

kliknij na gwiazdkę, aby ocenić

średnia ocen 5 / 5. ilość głosów 3

jeśli uznałeś, że to dobre...

... polub nas w mediach społecznościowych

Nie spodobało się? Przykro nam...

Pomóż nam publikować lepsze teksty

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here