Sztuka kopania

0
114

Hejter podpisujący się Pablo Morales, w cywilu zaś przedstawiający się jako politolog Bartosz Kopania pobrał od polskiego podatnika 300 tys. zł. Przy czym nikt nas o zgodę nie pytał, czy tego chcemy. Za opluwanie konkurentów płaciła mu Platforma Obywatelska: z pieniędzy, których w ruletkę nie wygrała lecz otrzymała od państwa – czyli obywateli – w formie dotacji i subwencji.

W oburzeniu nie tyle na Moralesa – speca od kopania, co jego chlebodawców łączą się dziś: jeden z poszkodowanych Szymon Hołownia (za pieniądze podatnika wręczone przez koalicjanta partii marszałka nasz – a ściślej utrzymywany przez nas – hejter wyzywał go od idiotów, kłamców i tchórzy) oraz autor pamiętnej formuły “Tusku, musisz”, ceniony na niezależność publicysta Jacek Żakowski [1]. Ten drugi podkreśla, że skoro politolog Bartosz Kopania – bo tak w dowodzie ma nienawistnik Pablo Morales – oraz jego chlebodawcy utrzymują, że pieniądze wypłacono za analizy politologiczne, to opinia publiczna ma prawo uzyskać potwierdzenie, że te ostatnie naprawdę istnieją. A nawet poznać ich treść.

Kto będzie miał odwagę jak tureccy sędziowie 

Jeśli zaś – to już mój wniosek a nie red. Żakowskiego – analizy nie powstały to Platforma Obywatelska / Koalicja Obywatelska powinna za łamanie reguł finansowania partii politycznych utracić państwową (czyli z kieszeni podatnika pochodzącą) dotację i subwencję, jak niegdyś to za drobniejsze przecież nieprawidłowości spotkało pozbawione państwowej refundacji Polskie Stronnictwo Ludowe i Nowoczesną. Najpierw prawa trzeba przestrzegać, potem zastanowić się jak je zmienić. Bo w segmencie dotyczącym finansowania partii okazuje się absurdalne. Niemniej jednak – równe, jedno i to samo dla wszystkich. Jeśli więc skarbnicy PO/KO nie będą w stanie z użyciem niezbędnej dokumentacji potwierdzić swojego alibi, od Państwowej Komisji Wyborczej oczekiwać wypada stanowczych i sprawiedliwych decyzji.  W Turcji, której do wzoru demokracji sporo brakuje, niezawiśli sędziowie nie zawahali się swego czasu zdelegalizować za uchybienia prawne rządzącej partii Recepa Erdogana. Musiała zmienić nazwę.

Gdy spytałem w poniedziałek na sejmowym korytarzu Szymona Hołownię o reperkusje afery Moralesa, marszałek Sejmu zauważył, że wnioski z niej wyciągnąć powinny wszystkie partie. Przypomniał moment, gdy przedstawiciele formacji tworzących teraz “koalicję 15 października” spotkali się przed laty u grobu zamordowanego prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Skąd to skojarzenie?  Padł on ofiarą stopniowanej przed lata nienawiści, która zaowocowała fatalnym czynem.

O przejściu od gróźb i sekowania do fizycznej agresji pisał przed ponad półwieczem w paryskiej “Kulturze” niezrównany Leopold Tyrmand, zainspirowany złowrogim atakiem “nieznanych sprawców” na Stefana Kisielewskiego.. Tytuł słynnego eseju autora “Złego” brzmiał “Kopanie i mówienie” [2]. I dziś pod rozwagę…

Kopanią nie warto się dziś zajmować, bo na to zwyczajnie nie zasługuje. Lepiej jego działalność potraktować jako wierzchołek góry lodowej. Przy zderzeniu z nią, jak pokazuje znana kinomanom historia “Titanica”, nie pomogą żadne zabezpieczenia ani luksusy. Zamiast więc ciągnąć to porównanie w nieskończoność, warto je podsumować przestrogą przed utopieniem polskiej polityki… w Oceanie Lodowatym. Bo zyskają wtedy wyłącznie Władimir Putin i Aleksander Łukaszenka, ewentualnie jeszcze inni satrapi źle życzący Polsce za pomoc humanitarną, jakiej udzielamy zaatakowanej Ukrainie i gościnność wobec uchodźców stamtąd a także białoruskich emigrantów demokratycznych. Z kolei od “Gazety Wyborczej”, TVN i wszystkich mediów prorządowych oczekiwać wypada, że zło – wzorem odważnego Jacka Żakowskiego – potępią za to, że pozostaje złem właśnie, niezależnie czy uosabia je poseł Grzegorz Braun rozpędzający gaśnicą uczestników sejmowej uroczystości chanukowej czy najemnik opłacany – w majestacie prawa jakoby co nie umniejsza zgorszenia publicznego – przez ulubioną partię.       

Ile diabłów mieści się na główce szpilki a Moralesów w polskiej polityce

Kopania to już drugi osobnik, który przedstawiając się jako Morales miesza w polskiej polityce. Dokładnie tego samego nazwiska używał przed z górą trzydziestu laty partner w interesach Janusza Heathcliffa Iwanowskiego-Pinieiry, biznesmena, który twierdził, że regularnie opłacał Jarosława Kaczyńskiego i Adama Glapińskiego. Sam Pineiro pozostaje aktywny jako producent filmowy zaś za nakręcony z kolei na podstawie jego enuncjacji dokument telewizyjny o korupcji polityków, co potem stworzyli PiS jeden z jego autorów otrzymał prestiżową hiszpańską nagrodę wolności słowa. 

Niezależnie od tego, ilu Moralesów wpływa na nasze życie publiczne, politycy stają przed wyzwaniem udowodnienia, że Polska to nie bananowa republika. Oby im się to powiodło jak najszybciej… 

[1] por. Gazeta Wyborcza z 23 lutego 2024  

[2] por. Leopold Tyrmand. Kopanie i mówienie. “Kultura” Paryż 1968 nr 5

Jak oceniasz?

kliknij na gwiazdkę, aby ocenić

średnia ocen 5 / 5. ilość głosów 13

jeszcze nie oceniano

jeśli uznałeś, że to dobre...

... polub nas w mediach społecznościowych

Nie spodobało się? Przykro nam...

Pomóż nam publikować lepsze teksty

Powiedz nam, jakie wolałbyś teksty na pnp24.pl?

Łukasz Perzyna (ur. 1965) jest dziennikarzem „Opinii”, Polityczni.pl i „Samorządności”, autorem filmu o Aleksandrze Kwaśniewskim (emisja TVP1 w 2006 r.) oraz dziewięciu książek, w tym. „Uwaga, idą wyborcy…” i „Jak z Pierwszej Brygady”. Pracował m.in. w „Wiadomościach TVP” i „Życiu”, kierował działem krajowym „Obserwatora Codziennego”. W latach 80 był działaczem Konfederacji Polski Niepodległej i redaktorem prasy podziemnej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here