Tag: literatura

Wychowawcy dorosłych

Ściślej jeszcze: jeśli się jednak na czymś znają, to dotyczy to całkiem innej branży. Bill Gates zamiast upowszechniać w Trzecim Świecie komputery, za co dałoby się go tylko pochwalić, zajmuje się demografią w Indiach. George Soros, który mógłby w krajach rozwijających się pomóc powielać wiedzę o instrumentach giełdowych wśród tamtejszej coraz lepiej wykształconej młodzieży, woli objaśniać, jak powinna wyglądać demokracja w Europie Środkowo-Wschodniej chociaż sam nigdy nie sprawował urzędu, pochodzącego z wyboru ogółu. To postaci z książki Józefa Białka, wnikliwej i zadziornej jak sam autor. Dawny działacz opozycji przedsierpniowej i podziemia w stanie wojennym, przedsiębiorca i wydawca nie znosi tych co w życiu nie pracowali na swoim, ale pouczają innych. Lubi za to czytelnika, tego ostatniego Mohikanina galaktyki Gutenberga wyrabiającego sobie własne zdanie a nie przejmującego cudze drogą bezkrytycznego wpatrywania się w telewizor i wsłuchiwania się w płynące stamtąd prawdy już nazajutrz stające się obiegowymi poglądami.

Niezwykły esej o przemocy

Polska miała to szczęście, że dzięki zbiorowej rozwadze dziesięciomilionowego ruchu Solidarności, wyrastającej z wcześniejszych tragicznych doświadczeń historii od wojny i Powstania po kolejne tragiczne miesiące z kalendarza czasów PRL, a także za sprawą charyzmy Jana Pawła II czy instynktu liderów jak Lech Wałęsa czy Leszek Moczulski oraz roztropności doradców z Janem Olszewskim i Władysławem Siłą-Nowickim - patriotyczny cel zrealizowała bez użycia przemocy. Drugi raz w XX wieku, poprzednio w 1918 r. niepodległość uzyskano przy najmniejszej liczbie ofiar. Podobnie skuteczną strategię wyrzeczenia się gwałtu wybrali demokraci chilijscy czy filipińscy czy czarna większość w RPA pod wodzą Nelsona Mandeli. Nie oznaczało to jednak końca historii, jak głosił wkrótce po tych wydarzeniach Francis Fukuyama, nawet w świecie po rozpadzie systemu komunistycznego i upadku lokalnych dyktatur przemoc znalazła nowe, również globalne formy i wciąż rozwijała się także w wielu starych koleinach.

Smutna książka Raka

Gdy Rafał Grupiński w 1993 r. w 47 numerze "Czasu Kultury" zaryzykował publikację opowiadania Olgi Tokarczuk "Numery", pierwszego pod własnym nazwiskiem przyszłej noblistki (wcześniej jako oczytana w tołstojowskiej "Wojnie i pokoju" nastolatka publikowała juwenilia w zapomnianym dziś już "Na Przełaj" jako Natasza Borodina) - Radek Rak liczył sobie lat sześć i nie umiał jeszcze poprawnie wymówić nazw żadnego z dwóch swoich przyszłych zawodów: weterynarza ani pisarza.

Prawdziwa bogini zwycięstwa

Tegoroczna literacka Nagroda Nike przypadła Radkowi Rakowi, 33-latkowi, który pracuje jako weterynarz pisze w chwilach wolnych od leczenia zwierząt, za powieść nawiązującą...

Pani profesor od tradycji

Odejście Marii Janion kończy pewną epokę w polskiej kulturze: odnajdowania korzeni, przetwarzania doświadczeń sprzed lat, przywracania pamięci o Kresach, krajowych poetach romantycznych...

Sienkiewicz obroni się sam

Nauczycielka polskiego z Sochaczewa Katarzyna Fiołek domaga się usunięcia "W pustyni i w puszczy" z listy lektur szkolnych. Wspiera ją "Gazeta Wyborcza"...

Pisał dla inteligentnych

Od czasów Witolda Gombrowicza nikt tak nie pisał o narodowych stereotypach, od „Pętli” Marka Hłaski – o problemie alkoholowym. Czas historyczny, który został mu dany, wykorzystał perfekcyjnie, chociaż nie zaliczał się do tuzów opozycji antykomunistycznej, publikował w drugim obiegu a jego bezkonkurencyjnie dowcipny esej o banknotach w PRL z tomu „Wyznania twórcy pokątnej literatury erotycznej” zasługuje na miejsce w każdej antologii, bo chociaż od momentu jego publikacji zmieniła się nazwa państwa, minęło ponad 30 lat a wreszcie, co dla tematu najistotniejsze przeprowadzono denominację - nikt przez ten czas równie błyskotliwie po polsku nie pisał.

Leopold Tyrmand, prorok i błazen

„Zły” okazał się ostatnim polskim bestsellerem. „Dziennik 1954” – pierwszym zapisem dojrzałego sprzeciwu wobec „komuny”. Ich autor zaś pisarzem którego nie tylko czytano ale i kochano.

Pan Bohdan, romantyk kontrrewolucji

Jeśli ktoś twierdzi, że polska kultura pomimo Nobla dla Olgi Tokarczuk przeżywa kryzys – niech poczyta Bohdana Urbankowskiego. Pod tą marką znajdzie zarówno świetną powieść w czarnej tonacji („Ja Szekspir Ja Bóg”), jak żywy dramat historyczny (zbiór „Cienie” zwłaszcza „Trzy czerwone miniatury”). Zaś dwutomowy esej „Józef Piłsudski. Marzyciel i strateg” wpłynął na nasze postrzeganie Marszałka równie mocno jak kiedyś kronika Wacława Jędrzejewicza i broszura Marcina Króla.