Tag: piłka nożna

Polska myśl i obca fuszerka

Ten się śmieje, kto się śmieje ostatni. Do niedawna wykpiwano Grzegorza Latę za zachwalanie "polskiej myśli szkoleniowej". Teraz prawdziwą kompromitację reprezentacji przeżywamy za sprawą drugiego już portugalskiego trenera: Fernando Santos przegrał mecze z Mołdawią i Albanią, zwykle dostarczycielami punktów, a tym samym eliminacje Euro, podobnie jak wcześniej jego rodak Paulo Sousa finały tej samej imprezy.

Raków… jak trzeba

Wkrótce po zdobyciu pierwszego w historii mistrzostwa Polski piłkarze Rakowa z liczącej niecałe ćwierć miliona mieszkańców Częstochowy stają przed szansą awansu do fazy grupowej Ligi Mistrzów. Ostatnio grała tam Legia Warszawa ale siedem lat temu. Wiosną zaś w ćwierćfinale mniej prestiżowego Pucharu Konferencji wystąpił Lech z Poznania. Gdy Raków wygrał rywalizację z nimi o prymat w kraju, dysponował zaledwie jedną trzecią budżetu każdego z nich: 43 mln zł wobec 117 mln w kasie Lecha i 110 mln Legii.

Santos jak Jan Olbracht

Klęska poniesiona przed wiekami w wąwozach Mołdawii stała się kanwą znanego powiedzenia: za króla Olbrachta wyginęła szlachta. O ile z powodu miejsca,...

Bez dyrygenta

Skoro nie tylko sportowe media całkiem bez ironii cieszą się z faktu, że Mołdawia zremisowała z Czechami, naszymi rywalami z grupy eliminacyjnej do Euro, odbierając im tym samym dwa punkty - dowodzi to głębokiej zapaści polskiego futbolu. I to w zaledwie trzy miesiące po największym od 40 lat sukcesie polskiej piłki, awansie od szesnastki najlepszych na katarskim Mundialu. Jego autor trener Czesław Michniewicz zamiast premii otrzymał dymisję. Trudno się więc dziwić, że piłkarze źle grają. 

Dymisja zamiast premii

Kontraktu z Michniewiczem nie przedłużył nowy prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej Cezary Kulesza. Brzęczka po sukcesie wyrzucił jeszcze Zbigniew Boniek. Pokazuje to, że sternicy rodzimego futbolu zamiast korzystać z doświadczeń poprzedników... powtarzają ich błędy.

Polska w G-16

Ważne, że na katarskim mundialu Polski nie zabrakło. Nie okazaliśmy się tam również statystami. Miejsce w czołowej szesnastce z bilansem określanym przez fakt, że przegraliśmy wyłącznie i to niewysoko z późniejszymi mistrzami i wicemistrzami świata oznacza najlepszy wynik reprezentacji narodowej od 1982 r. kiedy to drużynę prowadził Antoni Piechniczek, a na hiszpańskich boiskach pomimo trwającego w kraju stanu wojennego wywalczyliśmy trzecie miejsce w świecie. Zdobyła je legendarna dziś drużyna ze Zbigniewem Bońkiem i Włodzimierzem Smolarkiem.  

Po mundialu czyli ponad stan

Wielkie sukcesy reprezentacji narodowej z lat 1974 i 1982 (trzecie miejsca na mundialach), 1978 (piąte miejsce) a także przełamujący wcześniej wieloletnie poczucie niemożności złoty medal monachijskiej olimpiady (1972 r.), klubowe przewagi Górnika (finał Pucharu Zdobywców Pucharów w 1970 r.), Legii (półfinał Pucharu Europy w tym samym roku) oraz Widzewa (ten sam wynik, ale w 1983) i znów Legii (też półfinał, ale PZP w 1991 r.) nie wzięły się z niczego. Stały się możliwe za sprawą szerokiego szkolenia młodzieży, upowszechnienia w Polsce mody na sport, zwłaszcza futbol, także tego, co Lato nazwał słusznie polską myślą szkoleniową, skoro ich twórcy Kazimierz Górski, Jacek Gmoch i Antoni Piechniczek zarabiali potem spore pieniądze za granicą nie w charytatywnych instytucjach przecież, a ten ostatni prowadził nawet reprezentacje afrykańskie.

Ekonomia futbolu, anatomia awansu

Wprawdzie stylem gry reprezentacji zachwycać się nie da, ale wynik idzie w świat. Po raz pierwszy od 1986 r. pod wodzą Michniewicza właśnie udało się Polakom wyjść z mundialowej grupy i znaleźć się wśród szesnastu najlepszych drużyn narodowych na kuli ziemskiej. 

Thriller z happy endem

Tym razem przeciwnicy okazali się mocni, tacy, z którymi nie wstyd przegrać. Zaczęło się przecież w naszej grupie od sensacyjnego zwycięstwa Arabii Saudyjskiej nad Argentyną, a później - jak po wybuchu bomby u Alfreda Hitchcocka - napięcie stale rosło. Każdy z pretendentów do awansu przegrał przynajmniej raz: Argentyna z Saudyjczykami, my i Meksyk z Argentyną, Arabia z nami i Meksykiem. Jeszcze przed turniejem zespół argentyński typowano do mistrzostwa świata. Wiadomo też było, że uchodzący za najlepszego gracza w skali globu 35-letni już Leo Messi starać się będzie zakończyć karierę efektownym akordem. Nie został bowiem jeszcze zwycięzcą mundialu w odróżnieniu od wielkich poprzedników: Mario Kempesa (1978 r.) i Diego Maradony (1986 r.).

Pokazali, ze liczy się gra

Polscy piłkarze, wygrywając z Arabią Saudyjską i zdobywając kolejne punkty na katarskim mundialu, udowodnili, że o rezultatach w futbolu decydują umiejętności a...