TVP widzów czy polityków

0
71

Przy okazji rocznicy odbicia TVP z rąk PiS beneficjenci tego wydarzenia zorganizowali popijawę. Za to poza samym faktem w dwa lata po wprowadzeniu likwidatora nie bardzo jest co świętować. Zwłaszcza, że trudno sobie wyobrazić telewizję gorszą niż ta za czasów Jacka Kurskiego i jego następcy Mateusza Matyszkowicza, więc nie tak wielka jest zasługa ich nominalnie tymczasowych następców.

Sposób myślenia władzy o telewizji oddaje prezentacja na łamach prorządowej “Gazety Wyborczej” nowego szefa TVP Info Jana Józefowskiego pióra Agnieszki Kublik i Tomasza Nyczki. Za atut uznają, że gdy został wcześniej szefem ośrodka poznańskiego TVP: “Jedną z pierwszych decyzji Józefowskiego było zdjęcie z anteny prezenterów, którzy prowadzili program za rządów PiS To oni zapowiadali materiały, szczujące na społeczność LGBT+, poznański marsz równości (..). Józefowski przeprosił też społeczność LGBT+, która była na antenie poznańskiego ośrodka atakowana. Jeden z programów oddał poznańskiemu stowarzyszeniu Grupa Stonewall, które organizuje Marsz Równości, a poznańska TVP objęła marsz patronatem” [1] O innych pomysłach na program poza jego oddawaniem w dzierżawę tytułem rekompensaty za krzywdy – w entuzjastycznej sylwetce nominata autorstwa Kublik i Nyczki mowy nie ma. Podobnie jak o zawodowych osiągnięciach Józefowskiego, pracującego jako reporter od 2013 r. – poza wyrzucaniem oponentów z pracy oczywiście.

Nie przesądza to wcale, jakim szefem Info okaże się Józefowski, pokazuje za to, z jak obciążającymi oczekiwaniami przyjdzie mu się zmierzyć. Nie zazdroszczę. Znam i takich, co umieli nadzieje, pokładane w nich przez polityków nadzieje zawieść, za to zyskali uznanie widzów jak dawni szefowie “Wiadomości” Jarosław Grzelak i Piotr Sławiński, co dbali o program i nie dopuszczali do redagowania go przez telefon przez notabli.  Optykę tych ostatnich już znamy, oddaje ją ostentacyjny przekaz prorządowej gazety przed chwilą tu cytowany.

W trakcie eksperymentu czyli widz w roli królika 

Za to punkt widzenia samych telewidzów, rozczarowanych  zmianami ostatnich dwu lat – skutecznie przedstawia znakomity analityk tygodnika “Przegląd” Robert Walenciak [2]. 

“Mijają właśnie dwa lata tego eksperymentu i telewizja publiczna systematycznie traci pozycję. Nikt nie powie, że w tym czasie odniosła sukces misyjny, biznesowy czy dziennikarski. Ale każdy, kto powie, że coś tu nie gra, jest spychany do roli pisowca (..) na czele rynku telewizyjnego w Polsce umacniają się Polsat i TVN, a TVP traci” [3].

Chociaż to w niej – chciałoby się dodać – pracują artyści sztuki telewizyjnej a nie tylko media workerzy. W gmachu parlamentu wytrawni operatorzy TVP często karcą dobrotliwie wchodzących im w kadr kamerzystów TVN, niekiedy dawnych mniej zdolnych kolegów z publicznej – bo tym pierwszym zależy na profesjonalnym materiale zdjęciowym, a tym drugim wystarczy, że “się nagrało”. Jeśli zaś o pytania stawiane politykom chodzi, to niedawno w trakcie debaty z Piotrem Guziałem na temat AI pozwoliłem sobie stwierdzić, że na pewno kiedy już sztuczna inteligencja wkroczy na sejmowe korytarze, pytania zadawać będzie bystrzejsze niż żurnaliści TVN. Kiedy Agata Adamek indagowała w przejściu jednego z posłów, czy ponowne przeliczenie głosów w wyborach prezydenckich nie wzmocniłoby mandatu Karola Nawrockiego, nikt poza mną się nawet nie roześmiał.

Może i racja, bo to raczej smutne, skoro nawet w czasach PRL dziennikarze uchodzili za elitę, chociaż oczywiście nie tam wypada wzorców zawodowych szukać, nawet jeśli Ryszard Kapuściński wcale nie w podziemiu swoją “Wojnę futbolową” wydał, podobnie jak Krzysztof Kąkolewski książkę o ściganych przez niego z notesem a nie nakazem aresztowania w ręku po całym świecie zbrodniarzach hitlerowskich.    

Całkiem niedawno się to udawało

Jeszcze nie tak dawno metr sewrski rzetelnego dziennikarstwa politycznego wyznaczały barwne i rzetelne relacje Iwony Sulik czy Danuty Ryszkowskiej z Sejmu albo pełne inwencji reporterskie materiały Kamila Dziubki czy Jacka Tacika. Wszystkie przeznaczone dla telewizji publicznej. To wcale nie odległa przeszłość, chociaż sięgnąć można dalej jeszcze, do lat 90. kiedy to dla Wiadomości TVP działania Unii Wolności czy Sojuszu Lewicy Demokratycznej sprawozdawała na antenie Katarzyna Kolenda-Zaleska zaś Akcji Wyborczej Solidarność i Ruchu Odbudowy Polski moja skromna osoba. Wtedy też wydawcami “głównych” o 19,30 bywali w tym samym tygodniu Grzegorz Miecugow i Agnieszka Romaszewska-Guzy, ale ani jeden z tak wówczas  modnych wielkich ekranów telewizorów nie pękł wcale od nadmiaru pluralizmu. Wśród młodych dziennikarek, próbujących wtedy sił w “Wiadomościach” były Kinga Dębska i Monika Luft.

Zaś w gronie reżyserów, budujących format “Obserwatora” – pierwszego po zmianie ustrojowej dziennika bez komunistów – późniejsi twórcy fabuł: Andrzej Jakimowski (“Sztuczki” i “Zmruż oczy”) oraz Tomasz Drozdowicz i dokumentów jak Sławomir Koehler. Operatorzy obrazu, dźwięku i światła a także telewizyjni kierowcy chwalili załogę “Obserwatora”, że jest o czym z nami – młodymi i zwykle wywodzącymi się z drugiego obiegu – pogadać, w odróżnieniu od naszych poprzedników z Dziennika TV. A przede wszystkim gryźć się w język nie trzeba, bo wiadomo było, że – znów w kontraście do tamtych –   my żadną spółdzielnią ucho nie jesteśmy.  

Dlaczego politycy nie stracą, jeśli na autorytet się zgodzą

Nie wśród młodych jednak szukałbym w wariancie optymalnym nowego prezesa TVP. Zostać nim powinien raczej nie ten, kto o prestiżowy fotel zabiega, lecz ktoś, kogo trzeba namawiać, by zechciał taką funkcję przyjąć. W imię dobra publicznego, skoro karierę już zrobił. 

Janusz Zaorski, reżyser kultowego “Piłkarskiego pokera” i przejmującej ekranizacji “Matki Królów” Kazimierza Brandysa wciąż kręci filmy (teraz “Syrenkę Picassa”) a poza tym ma już za sobą skuteczne kierowanie TVP w pierwszej połowie lat 90. Skoro Krzysztof Zanussi nadal przekonująco występuje w programach publicystycznych, też mógłby stać się adresatem podobnej propozycji. Jeśli nie radzą sobie z odtwarzaniem formatu telewizji publicznej po okresie pisowskiego dyktatu i hejtu menedżerowie od autobusów miejskich, co słusznie wykpiwa w swoim na wskroś rzetelnym artykule Robert Walenciak.

Co z tego będą mieli politycy, że na podobny plan ratunkowy przystaną? Pewność, że za rok, dwa czy nawet pięć, gdy wezmą pilota do ręki, zobaczą na ekranie nie obraz kontrolny, lecz nadal samych siebie. Nie na wyłączność oczywiście, bo poza rządem i Sejmem jak zawsze na antenie znajdzie się kolejny Mundial czy piłkarskie Euro, teatr szekspirowski czy konkurs chopinowski. Bo TVP żyje i trwa od dziesięcioleci. Żadna stacja prywatna nie daje podobnych gwarancji. Amerykański właściciel TVN może zostać kupiony przez kapitał rosyjski lub arabski i nic wtedy nie pomogą zawężone do kraju tylko regulacje, przyjęte przez rząd Donalda Tuska, faktycznie równoznaczne z pełzającą nacjonalizacją: nie zadziałają, jeśli zmiana właścicielska dokona się w USA, bo tam nie wiedzą nawet, kim jest Tusk. 

Z kolei my nie wiemy, w jakim stanie wyjdzie Polsat z obecnie elektryzujących jego załogę chociaż obojętnych dla widza sukcesyjnych sporów w rodzinie. TVP to co innego, nie tylko dlatego, że pozostaje najmocniejszą marką w Polsce. Politycy mają więc się nad czym zastanawiać.       

[1] Agnieszka Kublik, Tomasz Nyczka; Jan Józefowski. Nowy szef TVP Info. “Gazeta Wyborcza” 

[2] Robert Walenciak. TVP – wielkie rozczarowanie. Prezes Tomasz Sygut z bagażnika. “Przegląd” nr 41 z 17 listopada 2025

[3] ibidem

Jak oceniasz?

kliknij na gwiazdkę, aby ocenić

średnia ocen 5 / 5. ilość głosów 7

jeszcze nie oceniano

jeśli uznałeś, że to dobre...

... polub nas w mediach społecznościowych

Nie spodobało się? Przykro nam...

Pomóż nam publikować lepsze teksty

Powiedz nam, jakie wolałbyś teksty na pnp24.pl?

Łukasz Perzyna (ur. 1965) jest dziennikarzem „Opinii”, Polityczni.pl i „Samorządności”, autorem filmu o Aleksandrze Kwaśniewskim (emisja TVP1 w 2006 r.) oraz dziewięciu książek, w tym. „Uwaga, idą wyborcy…” i „Jak z Pierwszej Brygady”. Pracował m.in. w „Wiadomościach TVP” i „Życiu”, kierował działem krajowym „Obserwatora Codziennego”. W latach 80 był działaczem Konfederacji Polski Niepodległej i redaktorem prasy podziemnej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here