Partia Sługa Narodu wygrała na Ukrainie wybory parlamentarne równie bezdyskusyjnie jak wcześniej jej założyciel Wołodymyr Zełenski prezydenckie. Według sondaży exit poll zdobyła 43,9 proc poparcia, sam prezydent miał wcześniej w drugiej turze 73 proc. Zaś wszyscy ukraińscy sojusznicy PiS wymęczyli jednocyfrowe wyniki, nie liczą się już, co potwierdza zupełne oderwanie obecnej warszawskiej dyplomacji od rzeczywistości.

Łukasz Perzyna

Zwycięska partia nosi nazwę taką, jaki tytuł miał ulubiony serial telewizyjny Ukraińców o nauczycielu z prowincji, tak przyzwoitym, że w końcu zostaje prezydentem. Zagrał go Wołodymyr Zełenski częściej określany mianem komika niż aktora.

Wasilij Pietrowicz Gołoborodko to uczciwy facet. Złości go wszechobecne wokół przekupstwo. Ogłasza w internecie spot, bezkompromisowy wobec rządzących. Za jego sprawą staje się rozpoznawalnym ludowym bohaterem. Gdy zdobędzie władzę – zrzeka się przywilejów.

Wprawdzie serial określano gatunkowo mianem komedii albo wręcz political fiction – ale Zełenski również w realu perfekcyjnie zrealizował swój scenariusz.

Obrażeni, że nie wygrał Poroszenko

Polityka Zełenskiego Ukraińcy uwielbiają tak samo, jak celebryckiego aktora. Popiera go dwie trzecie z nich, jak wynika z sondażu Kijowskiego Międzynarodowego Instytutu Socjologii. To samo badanie wskazuje, że 70 procent ukraińskich obywateli z niechęcią odnosi się do poprzednika Zełenskiego w fotelu prezydenta – oligarchy i producenta tanich cukierków Petra Poroszenki. Gdyby ktoś chciał być złośliwy, tak wobec odrzuconego lidera jak dyplomacji warszawskiej – stwierdziłby pewnie, że PiS to ostatni gracz w polityce, który nie dostrzegł, co wydarzyło się w sąsiednim kraju a zarazem ostatni sojusznik skompromitowanego oligarchy.

Dyplomacja warszawska wciąż sprawia wrażenie obrażonej, że wybory wygrał nie ten kandydat, co powinien. Decydowali jednak Ukraińcy, a nie lobbyści z Ośrodka Studiów Wschodnich. Zaś Kaczyński, Morawiecki czy Duda w roli eksporterów demokracji wypadają śmiesznie. Lepiej wsparliby polskich przedsiębiorców na kierunku wschodnim, bo ci naprawdę tego potrzebują i płacą tu podatki, utrzymujące maszynerię państwa z dyplomacją włącznie.

Reset Zełenskiego

Nowy prezydent Ukrainy Zełenski jeszcze zanim poprowadził partię do zwycięstwa w wyborach parlamentarnych wyraził opinię, że w jego kraju powstaje zbyt wiele pomników Bandery. To zdystansowanie się od cechującego poprzedników kultu zbrodniarzy z OUN i UPA trudno odczytać inaczej niż jako przyjazny gest wobec Polski. Na razie jednak prezydent Andrzej Duda spotkał się z Zełenskim tylko raz, na krótko oraz – jak na ironię – w Berlinie, przy okazji jednego ze szczytów międzynarodowych. Postulaty środowisk kresowych dotyczące należytego upamiętnienia ofiar rzezi wołyńskiej oraz Orląt Lwowskich nie znajdują za rządów PiS zrozumienia nawet w Warszawie, chociaż zmiana władzy w Kijowie otwiera wreszcie możliwość ich realizacji.

Zełenski bowiem przeprowadza stanowczy reset. Wybory odbyły się tak szybko, bo zaraz po zwycięstwie w głosowaniu powszechnym na prezydenta – rozwiązał parlament. Zapowiada, że zniesie immunitet, przysługujący deputowanym. Na stanowisku premiera Zełenski widzi „guru ekonomicznego” – to znów wcale nie żart, naprawdę tak się wyraził.

Wspiera go oligarcha Ihor Kołomojski, jeszcze niedawno przymusowy emigrant, bo Poroszenko go zwalczał. To Kołomojski wykreował celebrytę Zełenskiego w swoim kanale telewizyjnym 1+1. Drużynę Kołomojskiego tworzy 30 deputowanych z list Sługi Narodu ze świeżym mandatem. Zabezpieczą jego interesy, chyba, że pierwszy obywatel Ukrainy poczuje się tak mocny, że pozwoli mu to oswobodzić się z dotychczasowych uzależnień. Doradza Zełenskiemu producent telewizyjny i współtwórca jego sukcesów Serhij Szafir. Zaś na czele służby bezpieczeństwa stanął Iwan Bakanow, dla Zełenskiego – to wcale nie żart – sąsiad z jednego bloku z czasów młodości. Dla zwykłych ludzi, którzy prezydenta uwielbiają, to znak, że stawia na tych, których zna i ufa. Im to nie przeszkadza. Poprzednicy postępowali gorzej.

Koalicja aktora z rockmanem

Za sprawą niedzielnego głosowania aktor ze „Sługi narodu” przestaje być samotnym celebrytą w ukraińskiej polityce: próg wyborczy pokonała partia Głos. Kieruje nią Światosław Wakarczuk wokalista kapeli rockowej Okean Elzy, porównywanej – oczywiście wyłącznie nad Dnieprem – do Rolling Stonesów.

Z Głosem Zełenski gotów jest zawrzeć koalicję – jak komik z rockmanem – być może zresztą nadwyżkową, bo chociaż wyniki w okręgach jednomandatowych poznamy później, to exit polls dają partii aktora samodzielną większość. Zełenski osiągnął to, powtarzając, że jego cele są takie, jak każdego Ukraińca: koniec wojny, uwolnienie przez Rosję jeńców oraz pokonanie korupcji już na samej Ukrainie.

43,9 proc Sługi Narodu to imponujący wynik. Nazwa i tytuł tak formacji jak serialu odwołują się jakoś do łacińskiego rodowodu słowa minister: sługa, pełnomocnik… W tych wyborach skojarzenie na pewno zaprocentowało. Gdy patrzy się na konstrukcję medialną, jaką stanowią Zełenski i jego partia, trudno oprzeć się wrażeniu, że nic nie jest tam dziełem przypadku. W powieściach wybitnego rosyjskiego pisarza Wiktora Pielewina okazuje się, że świat to tylko rozpisana na role kampania reklamowa. Warto o tym pamiętać.

Ukraińskie wybory, polski wstyd

W realu zaś – drugie miejsce za Sługą Narodu zajęła sprzyjająca Rosji Opozycyjna Platforma „Za Życiem”, której sama nazwa wskazuje, że na zwycięstwo nie liczyła. Zdobyła jednak swoje 11,5 proc głosów. Główną postacią tej formacji pozostaje Wiktor Medwedczuk, któremu zdarzyło się trzymać do chrztu… córkę samego Władimira Putina. Znacząca rekomendacja na wyborcze podium.

Dalej zaczyna się już jednak… wstyd nasz, nie Ukraińców. Popierane przez pisowską dyplomację partie uzyskały zaledwie jednocyfrowe poparcie: Europejska Solidarność, kierowana przez Poroszenkę – 8,9 proc zaś Batkiwszczyna Julii Tymoszenko – 7,6 proc.

Nie wiem, jak jest po ukraińsku no comments…

Serial trwa i jest tak ciekawy, że aż szkoda, iż w nim nie zagramy. Z powodu niekompetencji pisowskiej dyplomacji możemy liczyć co najwyżej na role statystów.

Jak sądzisz?

Polityka PiS-u wobec Ukrainy

Czytaj teksty o Ukrainie:

Jak oceniasz?

kliknij na gwiazdkę, aby ocenić

średnia ocen / 5. ilość głosów

jeśli uznałeś, że to dobre...

... polub nas w mediach społecznościowych

Nie spodobało się? Przykro nam...

Pomóż nam publikować lepsze teksty

Łukasz Perzyna
Łukasz Perzyna (ur. 1965) jest dziennikarzem „Opinii”, Polityczni.pl i „Samorządności”, autorem filmu o Aleksandrze Kwaśniewskim (emisja TVP1 w 2006 r.) oraz dziewięciu książek, w tym. „Uwaga, idą wyborcy…” i „Jak z Pierwszej Brygady”. Pracował m.in. w „Wiadomościach TVP” i „Życiu”, kierował działem krajowym „Obserwatora Codziennego”. W latach 80 był działaczem Konfederacji Polski Niepodległej i redaktorem prasy podziemnej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here