Czas afery, czas tragedii

0
77

W kontekście wszystkiego, co już wiemy o procederze nielegalnego handlu polskimi wizami, życzyć można tylko nam wszystkim rozwikłania afery w taki sposób, żeby przestała zagrażać codziennemu poczuciu bezpieczeństwa. Zaś Piotrowi Wawrzykowi – powrotu do zdrowia niezależnie od ponurej roli, jakiej w niej odegrał.

Ośmiornica wizowa stała się złowrogą konstrukcją, z której zyski czerpały zdemoralizowane grupy skorumpowanych urzędników, pośredników z kręgu przestępczości międzynarodowej oraz najpewniej tajne służby, skoro na to wszystko zezwalały. CBA wiedziało o sprawie od ponad roku, ale afera wypiętrzyła się na miesiąc przed wyborami parlamentarnymi. Zasięg jej szokuje, Nie znamy jeszcze pełnej skali uwikłań, ale wiemy już, że nielegalne wizy pracownicze wydawano w polskich placówkach dyplomatycznych w Afryce i Azji. Imigranci z państw Trzeciego Świata w zamian za “bakszysz” uzyskiwali przepustkę do tego lepszego, wolnego. Łapówki płacili także – pożal się Boże – przedsiębiorcy z Polski, aby zyskać pracowników.   

Podczas niedawnej dyskusji wokół poświęconej geopolitycznym zagrożeniom i szansom książki eksperta Roberta Kuraszkiewicza “Świat w cieniu wojny” niektórzy paneliści jak Paweł Zalewski z Trzeciej Drogi zaznaczali, że Polska nie ma polityki zagranicznej zaś dyplomacja stała się wyłącznie biurem podróży dla aparatu partii rządzącej. Ocena ta nie docenia przedsiębiorczości tworzących się naprędce sytuacyjnych grup interesu, które wyczuły sposobność do nadprogramowego zarobku. Wykorzystywały nieszczęście jednych – niezamożnych obywateli państw rządzonych przez dyktatury – aby narażać na nie innych: mieszkańców zachodniego świata, do którego tych pierwszych przeflancowano.

Bramę do raju otwierano nielegalnym imigrantom nie za darmo, w tym samym czasie kiedy rząd PiS budował – co słuszne zresztą i nieuniknione – mur na granicy z Białorusią. Taksa minimalna za polską wizę pracowniczą zaczynała się od 4,2 – 5 tys dol, bo tyle brali pośrednicy z nigeryjskiej Abudży i ambasady polskiej z kenijskiego Nairobi, obsługującego także sąsiednią Ugandę oraz Federacji Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Ogłoszenia za ile da się prawo wjazdu do Unii Europejskiej a ściślej strefy Schengen załatwić zamieszczano w różnych językach w internecie. Stoiska w gotowymi już formularzami stały pod ambasadą Polski w Nigerii. Transfer podszywających się pod filmowców z Bollywood imigrantów z Indii przez Polskę i Meksyk do Stanów Zjednoczonych kosztował 50 tys dol od głowy. To można powiedzieć vipowska stawka. Zapłaciło łapówkę i tym samym poza kontrolą wjechało do Polski co najmniej 250 tys obywateli krajów Trzeciego Świata, nikt nie sprawdzał nawet, czy nie znajdują się na międzynarodowej liście szczególnie niebezpiecznych. Politologowie ostrzegają, że przez aferę Polska może zostać wyłączona ze strefy Schengen obejmującej beneficjentów ruchu bezwizowego. Na przykład Bułgaria i Rumunia chociaż są członkami Unii Europejskiej do Schengen nie należą, bo gdy je przyjmowano do wspólnoty zamożniejsze kraje obawiały się, że zostaną zalane przez tamtejsze społeczności romskie. Dla wręczających łapówki za polską wizę nielegalnych imigrantów nie stanowiliśmy wymarzonej destynacji, zmierzali do bogatszych państw. W oczach sojuszników stajemy się więc odpowiedzialni za otwarcie patologicznego kanału przepływu niechcianych przybyszów.   

Powiązany poprzez rozmaite kombinacje z byłym wiceszefem dyplomacji Piotrem Wawrzykiem 25-latek Edgar B. poszedł na współpracę ze śledczymi. Wiadomo, że dysponuje nagraniami nagrań rozmów z politykami PiS. Dotyczą afery wizowej. Proponował je co najmniej jednej kancelarii prawniczej. Za kratami nie przebywa, odgrywa rolę małego świadka koronnego jak określa to formuła prawnicza.

Odwołany ze stanowiska po wkroczeniu Centralnego Biura Antykorupcyjnego do jego gabinetu Wawrzyk, kiedy stał się głównym negatywnym bohaterem medialnych przekazów, targnął się na własne życie. Odratowany, trafił do szpitala. Pytanie o sens i zakres odpowiedzialności w polityce zyskało tym samym dramatyczną i wcale nie seminaryjną egzemplifikację.

Każdy bowiem, kto chociaż trochę zna Wawrzyka – a pomimo odwołania z fotela wiceministra pozostaje on posłem, był też raczej operetkowym kandydatem na Rzecznika Praw Obywatelskich – przyzna, że nie mógł stać się motorem afery wizowej. Przyszło mu w niej odegrać rolę figuranta a po części zapewne kozła ofiarnego. Co nie zdejmuje z byłego już wiceszefa dyplomacji odpowiedzialności urzędniczej, a zapewne także karnej. Nie wymyślili też z pewnością mechanizmu handlu wizami kolejni ministrowie spraw zagranicznych: Witold Waszczykowski ani Zbigniew Rau. Nie ich to format, jeśli rzecz ująć najkrócej choć brutalnie. 

Wawrzyk znany wśród podwładnych ministerialnych pod szydliwą ksywą “nielot”, bo przy delegacjach zagranicznych wybierał zawsze kłopotliwy dla resortu transport samochodowy, co szokuje w branży, gdzie wedle stereotypu pracę znajdują ludzie ambitni marzący o odległych i również podniebnych podróżach, obciążony w biografii zarzutem o plagiat przy okazji procedury habilitacyjnej – wydawał się raczej typem urzędnika dającego komfort przełożonym: wprawdzie prochu nie wymyśli ale kłopotów z nim nie będzie. Zawiódł jednak zarówno promotorów własnej kariery – pal ich licho teraz – ale przede wszystkim nas, podatników i obywateli. Nie zwalnia to jednak z umiaru w jego ocenach.   

Poziom kompromitacji Wawrzyka w roli urzędnika państwowego nie niweluje jego osobistej tragedii. Każdy ma prawo do życia i godności ludzkiej, uwikłany w korupcję oficjel również. W Polsce nie ma od ćwierćwiecza już kodeksowo kary śmierci, nie wykonuje się jej od 35 lat, tym się między innymi różnimy od Białorusi. Zaś wszystkie przypisywane wiceministrowi chociaż wciąż nie udowodnione przewiny pociągnąć mogą za sobą karę co najwyżej kilku lat więzienia. Przy czym dopóki wyrok nie zapadł, trzeba pamiętać o domniemaniu niewinności, gdy analizuje się sytuację byłego wiceszefa dyplomacji polskiej. Respektować przy tym należy zasady ogólnoludzkiej przyzwoitości, zawarte choćby w uchodzącym za wzorcowy kodeksie BBC.

Trwają aresztowania. Stawia się kolejne zarzuty. Jednak zamykanie urzędników nie stanowi celu samego w sobie. Jeżeli mamy na powrót poczuć się bezpieczni, musimy poznać mechanizm jaki legł u podstaw ośmiornicy wizowej i zadbać o to, by patologia przy tej okazji objawiona nie mogła się powtórzyć.

Rabunkowa prywatyzacja mechanizmów państwa – bo tak da się interpretować uruchomienie korupcyjnego procederu wizowego outsourcingu – polega na swoistym wyczarterowaniu czy oddaniu w leasing pośrednikom funkcji tradycyjnie przez to państwo pełnionych. W tym wypadku związanych z bezpieczeństwem zbiorowym i ochroną granic.  Skoro pośrednicy ci wywodzili się z kręgu międzynarodowych grup przestępczych, na szwank w oczywisty sposób wystawione zostało bezpieczeństwo Polaków. Nawet nie o samopoczucie chodzi – chociaż po obciążeniach pandemii i narastającego zagrożenia ze Wschodu dla psychiki obywatela istotne – ale o realne niebezpieczeństwa. Kto dał łapówkę urzędnikowi z ambasady, by znaleźć się w wolnym świecie, nie przyjeżdża przecież do niego po to, by uczciwie pracować i dorabiać się wraz z rodziną. Jeśli nawet nie jest żołnierzem międzynarodowej mafii ani fundamentalistycznym terrorystą – to co najwyżej intruzem nastawionym na wyłudzenie świadczeń społecznych. Pożytku z niego nie będzie. Szanując osobisty dramat wiceministra, warto więc również pamiętać, na groźbę jakich tragedii swoich rodaków naraził.

Jak oceniasz?

kliknij na gwiazdkę, aby ocenić

średnia ocen 4.8 / 5. ilość głosów 6

jeszcze nie oceniano

jeśli uznałeś, że to dobre...

... polub nas w mediach społecznościowych

Nie spodobało się? Przykro nam...

Pomóż nam publikować lepsze teksty

Powiedz nam, jakie wolałbyś teksty na pnp24.pl?

Łukasz Perzyna (ur. 1965) jest dziennikarzem „Opinii”, Polityczni.pl i „Samorządności”, autorem filmu o Aleksandrze Kwaśniewskim (emisja TVP1 w 2006 r.) oraz dziewięciu książek, w tym. „Uwaga, idą wyborcy…” i „Jak z Pierwszej Brygady”. Pracował m.in. w „Wiadomościach TVP” i „Życiu”, kierował działem krajowym „Obserwatora Codziennego”. W latach 80 był działaczem Konfederacji Polski Niepodległej i redaktorem prasy podziemnej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here