O wszystkim rozstrzygają urzędnicy, którzy są na pensji

0
30

Z Pawłem Kłobukowskim, przedsiębiorcą, wiceprezesem Mazowieckiej Wspólnoty Samorządowej rozmawia Łukasz Perzyna

– Zaangażował się Pan w inicjatywę budowania Powszechnego Samorządu Gospodarczego. Czy dlatego, że pandemia i związany z nią kryzys pokazały, że przedsiębiorcy mogą liczyć tylko na siebie, a nie na zawodowych polityków?

–  Pandemia wyostrzyła braki, które również wcześniej istniały, polityka państwa wobec przedsiębiorców w ostatnim czasie stanowi kontynuację zjawisk, na które mieliśmy powody uskarżać się już wcześniej. Borykamy się z tym, że na stanowiska urzędnicze nie trafiają ludzie, wywodzący się ze środowiska przedsiębiorców i znający jego bolączki. A to urzędnicy podejmują decyzje, przesądzające o funkcjonowaniu tej sfery gospodarki, w której działają małe i średnie przedsiębiorstwa. O wszystkim rozstrzygają ci, którzy są na pensji. Nie wszystko da się zawrzeć w ustawach, pandemia dodatkowo to udowodniła. Istniejące regulacje nie są w stanie przewidzieć wszystkich wariantów rozwoju sytuacji. Życie wiele razy pokazuje, że jest inaczej. Dlatego przedsiębiorcy chcieliby mieć własnych reprezentantów. Wiceminister finansów właśnie publicznie ubolewa, że jednoosobowa działalność gospodarcza opodatkowana jest niżej niż praca na etacie. Nie zwraca uwagi albo nie chce wiedzieć, że przedsiębiorca nie przychodzi do pracy na osiem godzin, nie siedzi w biurze od godz. 8 do 16. Nie korzysta z płatnych urlopów ani zwolnień lekarskich. Z urzędem skarbowym sam się rozlicza. Za osobę zatrudnioną na etacie wiele kwestii załatwia pracodawca. A sam pracownik przychodzi na te osiem godzin i później ma wolne. Decydenci czasem sprawiają wrażenie, że nie wiedzą, czym jest jednoosobowa działalność gospodarcza. To ogranicza możliwości przedsiębiorców. 

– Jak sytuacja przedsiębiorcy w pandemii przedstawia się z perspektywy Pana osobistego doświadczenia? Sprzedaje Pan skutery…

– Ściślej moja firma sprzedaje urządzenia z małymi silnikami, od piły poprzez generatory po skuter. Z pomocy państwa korzystaliśmy wyłącznie w elementarnym stopniu. W tej chwili główne zamieszanie wiąże się z ciągłością dostaw. Koszty transportu okazują się wysokie. Kłopoty dotyczą komponentów, nawet produkowanych w Europie, ograniczenie dostaw daje się we znaki. Drastycznie rosną ceny importowanych z Chin części. To właśnie stanowi efekt wzrostu kosztów transportu. Kiedyś towary stamtąd pozostawały tanie, teraz okazują się… coraz droższe, tak powiedzmy.

– Organizował Pan wiele akcji dobroczynnych, zarówno u siebie w Wyszogrodzie jak z zasięgiem obejmującym prawie całą Europę, jak rajdy motocyklowe na rzecz wychowanków z domów dziecka, również upamiętnień, czy pandemia paraliżuje takie charytatywne działania?

– Angażuję się w działalność pomocową, m.in. dla lokalnej szkoły społecznej w małej miejscowości i Fundacji dla Rodaka. Oczywiste ograniczenia takich akcji biorą się stąd, że teraz w pandemii ciężko się spotkać. A trudniej przez telefon czy mailem prosić innych przedsiębiorców czy firmy: dajcie pieniądze na coś fajnego. Żeby przekonać się, że akcja naprawdę jest fajna, dobrze się w tym celu spotkać. Druga trudność wiąże się z tym, co możemy zaplanować. Trudno coś postanowić i przedsięwziąć z wyprzedzeniem, gdy słyszy się, że we wrześniu może nastąpić kolejny lockdown. To przecież nieprzewidywalne. Oczywiście działalność charytatywna nie zamiera, ludzie chcą oderwać myśli od pandemii i zrobić coś dobrego dla innych, jednak bez wątpienia w obecnej sytuacji przychodzi to trudniej. 

– Pozostaje Pan przedsiębiorcą i zarazem prezesem Mazowieckiej Wspólnoty Samorządowej. Czy przedsiębiorcy i samorząd terytorialny okazują się naturalnymi sojusznikami, a wyłonienie powszechnej reprezentacji tych pierwszych pomoże również gospodarzom Małych Ojczyzn?

– Sądzę, że samorząd terytorialny może stać się naturalnym sojusznikiem przedsiębiorców. Nie powinno być inaczej, skoro większość płaconych podatków z których samorząd korzysta pochodzi od przedsiębiorców, oni w znacznej mierze tę władzę lokalną utrzymują, a przy tym reprezentują nowatorstwo, któremu akurat samorządy w Polsce sprzyjają bardziej niż władza centralna i tworzą miejsca pracy, na czym lokalnym włodarzom powinno szczególnie zależeć. W mojej ocenie wciąż zbyt mało przedsiębiorców angażuje się w sprawy samorządu terytorialnego.  Te osoby reprezentują konkretne doświadczenie, są obeznane z problemami gospodarki w lokalnym wymiarze, wszystko to przydaje się na samorządowym szczeblu. Warto jak najwięcej rozmawiać o współpracy przedsiębiorców z samorządami. Samorząd w każdej formie zawiera w sobie niedostępne dla innych organizacji zainteresowanie codziennymi ludzkimi sprawami. Przekonałem się o tym już w czasie studiów, gdy na Politechnice Warszawskiej w latach 80 współtworzyłem pierwszy legalny samorząd studencki i zostałem jego wiceprzewodniczącym na uczelni.

– Z kolei gdy mowa o Powszechnym Samorządzie Gospodarczym, pojawić się może argument, że po co jeszcze jedna, kolejna instytucja, skoro istnieje tak wiele organizacji przedsiębiorców?

– Samorząd gospodarczy funkcjonuje w najbogatszych krajach, w Polsce istniał przed wojną, potem próbowano go reaktywować, co udaremnili komuniści środkami biurokratyczno-administracyjnymi. Nie powstał przez trzy dekady transformacji ustrojowej, na czym gospodarka tylko cierpi. Praktycy polskiej gospodarki, tworzący miejsca pracy i wprowadzający innowacje pozbawieni są możliwości zabrania głosu w sprawach, które ich dotyczą. Przedsiębiorcy nie muszą zasiadać w rządzie. Gdy powstanie Powszechny Samorząd Gospodarczy, stworzy im możliwość podpowiadania korzystnych rozwiązań oraz zatrzymania tego, co groźne. Istniejące dziś Regionalne Izby Gospodarcze pozostają pożyteczne, ale nie mają możliwości zabrania głosu w ten sposób, aby stał się słyszalny.  Efektem mnogości stowarzyszeń, o której Pan wspomniał, staje się sytuacja, że jest ich tyle, że rządzący zawsze mogą przywołać korzystne dla nich stanowisko któregoś z nich… a pozostałe, bardziej krytyczne opinie zignorować. Nieważne, że większość się nie zgadza… Chodzi o realny dialog przedsiębiorców z rządem, ugrupowaniami sejmowymi, partnerami społecznymi. Nie będziemy przecież wychodzić na ulicę. Dlatego potrzebna okazuje się reprezentacja wszystkich przedsiębiorców, wyrażająca powszechną opinię.     

Jak oceniasz?

kliknij na gwiazdkę, aby ocenić

średnia ocen 5 / 5. ilość głosów 1

jeszcze nie oceniano

jeśli uznałeś, że to dobre...

... polub nas w mediach społecznościowych

Nie spodobało się? Przykro nam...

Pomóż nam publikować lepsze teksty

Powiedz nam, jakie wolałbyś teksty na pnp24.pl?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here