Platforma jak powolny szachista

0
68

Nie zawsze przypomina to poważną politykę: jakiś czas temu Platforma Obywatelska zwołała do Rzeszowa swoją radę krajową, ponieważ mają się tam odbyć przedterminowe wybory prezydenta, gdzie opozycja z wyłączeniem Konfederacji (która zgłasza samego Grzegorza Brauna) obstawiła jednego kandydata Konrada Fijołka. W międzyczasie jednak władze, uzasadniając to pandemią, termin rzeszowskiego głosowania przesunęły aż na 13 czerwca, bo też sondaże pokazywały, że Fijołek jeśli minimalnie poparcie zwiększy może wygrać nawet w pierwszej turze skoro ma go 47 proc a kandydatka PiS Ewa Leniart – 13 proc [1]. 

Chociaż wybory odłożono, Platforma… i tak postanowiła radę krajową odbyć w zapowiedzianym miejscu i terminie, co niczym już się nie uzasadniało. Trudno więc się dziwić, że przekaz z tego wydarzenia całkiem zdominowany został przez wewnętrzne problemy PO, a konkretniej kierowane pod adresem Borysa Budki żądania wcześniejszego ustąpienia z funkcji przewodniczącego.

Chociaż Budka jest człowiekiem sympatycznym, trudno bowiem ukryć, że przez ponad rok zarządzania swoją formacją, którą przejął po Grzegorzu Schetynie poniósł wiele spektakularnych porażek: od podmieniania kandydata w wyborach prezydenckich (Rafał Trzaskowski zamiast Małgorzaty Kidawy-Błońskiej), które i tak nie przyniosło sukcesu, poprzez gorszące wspólne z PiS przed rokiem głosowanie za podwyżką własnych uposażeń poselskich (szef klubu PiS Ryszard Terlecki najpierw się z Budką dogadał, a potem – by mu zaszkodzić – ustalenia te ujawnił, co spowodowało, że ten drugi, żeby zachować partię musiał oddać klub Cezaremu Tomczykowi) i później równie mało roztropne wsparcie szkodliwej dla wsi pisowskiej nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt zwanej piątką Kaczyńskiego aż po trwałe – jak się wydaje – oddanie drugiego miejsca w sondażach a tym samym miana głównej siły opozycji niedawno powołanej Polsce 2050 Szymona Hołowni.

PiS prowadzi bowiem w kwietniowym badaniu Ipsos z poparciem 33 proc wyborców, wyprzedzając partię Hołowni na którą chce głosować 22 proc Polaków, Koalicję Obywatelską z PO w składzie z 18 proc wskazań, Konfederację – 11 proc i Lewicę – 9 proc [2]. To kolejny już sondaż, w którym PO-KO traci dystans nie tylko do PiS ale do głównego konkurenta w obozie demokratycznym.

Dystansu raczej nie nadrobi, bo właśnie pozwoliła się Lewicy Włodzimierza Czarzastego wyprzedzić w licytacji proeuropejskiej. Postkomuniści zawarli separatystyczne porozumienie z PiS w sprawie poparcia funduszu odbudowy. Ich głosy wypełnią lukę i dadzą PiS większość, gdyby Zbigniew Ziobro nie uląkł się kar, jakimi groził mu Jarosław Kaczyński a jeszcze częściej wicemarszałek Terlecki i wraz ze swoją Solidarną Polską ratyfikacji nie poparł. To majstersztyk Kaczyńskiego: podmienić Ziobrę na Czarzastego w koalicji parlamentarnej. Faktycznym adresatem tej polityki okazuje się jednak PO-KO: Platforma, zawsze najbardziej proeuropejska wychodzi teraz w przekazie Info i podobnych publikatorów na totalną opozycję gotową poświęcić unijny program pomocowy dla chęci zaszkodzenia PiS za wszelką cenę. Porażka to dla niej dotkliwa, zwłaszcza, że dwa lata temu to PO zawiązała z SLD Koalicję Europejską i zbudowała wspólną listę do europarlamentu. Paradoks sprawił, że dawny radykalny antykomunista z Solidarności Walczącej z lat 80 Grzegorz Schetyna zapewnił tym samym mandaty eurodeputowanych w Strasburgu i Brukseli dawnemu sekretarzowi KC PZPR Leszkowi Millerowi oraz byłemu szefowi podstawowej organizacji partyjnej Uniwersytetu Warszawskiego Włodzimierzowi Cimoszewiczowi. Zżymać się można na cynizm Czarzastego, ale faktem pozostaje, że tamten sojusz (nawet pomimo udziału PSL) okazał się nieskuteczny, bo nie przyniósł zwycięstwa wyborczego ani przełamania wieloletniej hegemonii PiS. Zaś Platforma zachowuje się niczym szachista z mocno opóźnionym refleksem, który reaguje nie na najnowszy ruch oponenta, lecz na wcześniejsze posunięcia. W ten sposób się nie wygrywa, a zwykle brak nawet podstaw, by skutecznie o remis poprosić. Budka z Tomczykiem dali się ograć postkomunistom i partii władzy w sposób, który zostanie im zapamiętany. Każde działanie w kwestii “nowego planu Marshalla” okaże się spóźnione, w sytuacji, gdy już w prologu oddało się inicjatywę oponentom.

Nie przyniesie też z pewnością sympatii ujmowanie się posłów PO-KO – ostatnio przewodniczącego Tomczyka i sekretarza generalnego partii Marcina Kierwińskiego za odwoływanymi po przejęciu sieci regionalnych gazet od Passauera przez Orlen redaktorami z terenu, bo po pierwsze mało kogo to obchodzi, a po drugie pamięta się wciąż jak przed 20 laty związane z Platformą spółki potraktowały “Życie”, drugą wtedy gazetę w kraju, doprowadzając do odwołania charyzmatycznego Tomasza Wołka i zamknięcia tytułu. Miarą ironii pozostaje fakt, że Paweł Fąfara, który wtedy przejął po nim redakcję, teraz z kolei zastąpiony został w zarządzie Passauera przed pisowską nominatkę Dorotę Kanię: nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka… 

Koalicja Obywatelska zajmuje uwagę opinii publicznej kwestiami równie mało istotnymi jak zmiany kadrowe w mediach Orlenu, a zwykłego obywatela bardziej obchodzi to, jak drożeje paliwo na stacjach benzynowych (o 28 proc licząc rok do roku). Z tego również powodu inflacja w kwietniu br. przekroczyła 4 proc. Jeśli więc partia Budki i Tomczyka lub ich ewentualnych następców, może powracającego Schetyny, może całkiem nowego lidera (idealnym przywódcą wydaje się Tomasz Grodzki, bo marszałek Senatu ucieleśnia powagę, której innym brakuje)  nie dostosuje swojego przekazu do trosk i oczekiwań zwyczajnych obywateli, wkrótce przyjdzie jej rywalizować już nie o drugie miejsce z Hołownią – nawet przegrywając – ale o trzecie z Konfederacją Krzysztofa Bosaka. Na razie bowiem oferta PO-KO sprawia wrażenie kierowanej do wszystkich i zarazem do nikogo szczególnie. A ten sposób sukcesu w działalności publicznej się nie osiągnie.
Najpierw liderzy PO muszą pozbyć się szkodliwego przekonania, że wyborcy pasjonują się dokładnie tym, co na co dzień pochłania uwagę polityków z parlamentu. Strata do Szymona Hołowni stąd się właśnie bierze, bo przecież lider Polski 2050 chociaż intelektualista i celebryta, kamienia filozoficznego nie odkrył: wykorzystuje raczej znużenie długoletnim monopolem PO-KO “na opozycji” jak niepoprawnie w swoim chropowatym slangu mawiają zawodowi politycy.           

[1] sondaż Instytutu Badań Samorządowych, 22-25 kwietnia 2021 r.
[2] badanie Ipsos dla Okopress, 26-28 kwietnia 2021 r.

Jak oceniasz?

kliknij na gwiazdkę, aby ocenić

średnia ocen 5 / 5. ilość głosów 4

jeszcze nie oceniano

jeśli uznałeś, że to dobre...

... polub nas w mediach społecznościowych

Nie spodobało się? Przykro nam...

Pomóż nam publikować lepsze teksty

Powiedz nam, jakie wolałbyś teksty na pnp24.pl?

Łukasz Perzyna (ur. 1965) jest dziennikarzem „Opinii”, Polityczni.pl i „Samorządności”, autorem filmu o Aleksandrze Kwaśniewskim (emisja TVP1 w 2006 r.) oraz dziewięciu książek, w tym. „Uwaga, idą wyborcy…” i „Jak z Pierwszej Brygady”. Pracował m.in. w „Wiadomościach TVP” i „Życiu”, kierował działem krajowym „Obserwatora Codziennego”. W latach 80 był działaczem Konfederacji Polski Niepodległej i redaktorem prasy podziemnej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here