Pójdą sami albo z Hołownią

0
16

Wybór niezależnych samorządowców

Konferencja programowa Mazowieckiej Wspólnoty Samorządowej wbrew nazwie służyła głównie policzeniu się – i ten test wypadł korzystnie, bo chociaż terminu wyborów wciąż nie znamy, do stolicy zjechało 350 lokalnych włodarzy. Jeszcze ciekawszy okazuje się ujawniony przy okazji symulacji sondażowej dylemat niezależnych: jeśli pójdą sami, wprowadzą do sejmiku dwóch radnych, jeśli z Szymonem Hołownią – to aż sześciu.

Nie jest to więc wcale wybór iluzoryczny. Już w tej kadencji, gdy w wyborach 2018 r. do Mazowieckiego Sejmiku Samorządowego udało się Wspólnocie wprowadzić Konrada Rytla jako pierwszego w historii tego gremium radnego niezależnego – trudno było to zinterpretować inaczej niż jako ogromny sukces. Apetyt zaś rośnie w miarę jedzenia. Teraz symulacje sondażowe zapowiadają… jeszcze lepszy rezultat. Jeśli MWS wystartuje sama, i tak podwoi obecny stan posiadania. Zaś wspólna lista z Polską 2050 Szymona Hołowni oznacza wprowadzanie do Mazowieckiego Sejmiku Samorządowego sześciu radnych. Co więcej – takich, bez których zapewne nie da się rządzić przez pięć lat Mazowszem, liczbą mieszkańców przewyższającym Danię, Finlandię czy wiele innych bogatych i stabilnych państw Unii Europejskiej. Nie chodzi więc wcale o prestiż.

W ten sposób całkiem nieoczekiwanie głównym bohaterem konferencji programowej z 8 października okazał się – z całym szacunkiem dla prezesa MWS Rytla – poznański politolog Daniel Pers prezentujący ze swadą showmana wspomnianą symulację. Dał z pewnością do myślenia uczestnikom zgromadzenia. Oczywiście głównym zadaniem pozostaje przynajmniej utrzymanie obecnego poparcia do wyborów (zapewne odbędą się one za półtora roku), co nie wydaje się oczywiste i o co przyjdzie powalczyć, bo nawet wewnątrz MWS kontrowersji nie brakuje, jak ostatnio przy okazji sprowadzenia przez wiceprezesa Grzegorza Wysockiego na spotkanie do siedziby Wspólnoty deputowanej do ukraińskiej Werchownej Rady Oksany Sawczuk, wywodzącej się z radykalnie nacjonalistycznej Swobody, czym nie wszyscy z kręgu gospodarzy byli zachwyceni.

Za to organizowane przez Mazowiecką Wspólnotę Samorządową akcje społeczne zjednują jej powszechny szacunek i sympatię. Oprócz wygnańców wojennych z Ukrainy niezależni biorą pod opiekę Polaków z krajów byłego ZSRR. Działacze MWS – co w Polsce stanowi wyjątek – prowadzili kampanie zachęcające do udziału również w tych wyborach, w których kandydatów nie wystawiali ani nie popierali, jak prezydenckie i europejskie. Wspólnota skutecznie zarządza wieloma mazowieckimi samorządami jak Piastów czy powiat “Warszawa zachodnia” z siedzibą w Ożarowie. 

Zanim MWS przed czterema laty odniosła sukces, wprowadzając Konrada Rytla do sejmiku Mazowsza, przyszło jej przeżyć gorszącą porażkę w 2014 r. kiedy to nawet kandydatura ekscentrycznego burmistrza Ursynowa Piotra Guziała na prezydenta stolicy (zajął w wyborach trzecie miejsce) ani poparcie udzielone wiceprezesowi Mariuszowi Ambroziakowi przez niezapomnianego odtwórcę roli kapitana Hansa Klossa ze “Stawki większej niż życie” – Stanisława Mikulskiego, nie okazały się trampoliną do zwycięstwa w regionie. Od tego czasu mazowieccy niezależni dogadują się ze swoimi odpowiednikami w całym kraju, zwłaszcza w zachodniej części Polski. Obecny na sobotniej konwencji Marszałek Dolnego Śląska Cezary Przybylski pozostaje jedynym niezależnym od partii politycznych na podobnym stanowisku w Polsce.  Ważną postacią jest burmistrz Lubina Robert Raczyński. Bezpartyjni i Samorządowcy, bo taką nieco dziwaczną nazwę wybrało ich porozumienie, zapowiadają start w wyborach parlamentarnych pod własną flagą. 

Zaś Mazowiecka Wspólnota Samorządowa odwołuje się do tradycji Solidarności, o czym mówił na konferencji programowej prezes Konrad Rytel. Pomaga ukraińskim uchodźcom nie po to, by zaistnieć w mediach, ale od pół roku prowadzi wraz z młodymi z Klubu Możliwości ośrodek w Święcicach, który stał się prawdziwym domem dla ponad trzystu naszych gości ze Wschodu, o czym wspominał na konferencji wiceprezes Mariusz Ambroziak. MWS ma także ambicje stworzenia swego rodzaju trustu mózgów czy think tanku ważnego dla całej Polski Samorządowej: być może tak zresztą brzmieć będzie nazwa ugrupowania, jakie niezależni wkrótce założą, bo Bezpartyjni i Samorządowcy to raczej prowizorka.   

Tej ostatniej nie było za to w wielu starannie przygotowanych wystąpieniach programowych, szczególnie w prezentacji autorstwa znakomitego prawnika Marka Czarneckiego dotyczącej bezpieczeństwa. Wskazał on na potrzebę ponownego uaktywnienia straży miejskich. A także na likwidację szpetnych dzikich reklam i szyldów, bo w pozbawionym estetyki otoczeniu łatwiej i częściej popełniane są przestępstwa. Na stanowcze  działania pozwala samorządom – byle ich tylko chciały – obowiązująca ustawa środowiskowa. Po wystąpieniu mecenasa Czarneckiego ktoś go porównał do dawnego burmistrza Nowego Jorku Rudolpha Giulianiego, głoszącego hasło zero tolerancji wobec przestępczości, nawet tej uchodzącej za drobną.

Inne filary programu MWS to zwiększenie samodzielności dzielnic w Warszawie, a także tworzenie w mniejszych ośrodkach – przy co najmniej doradczej roli samorządu – spółdzielni energetycznych nastawionych zwłaszcza na zdrową czyli słoneczną, wiatrową lub geotermalną energię, a przede wszystkim jej wzajemną wymianę i dywersyfikację źródeł. Podobne przedsięwzięcia uznaje za przyszłościowe szef zespołu programowego Wspólnoty i burmistrz Serocka Artur Borkowski. 

Krytykowano zarówno partyjnych polityków – zwłaszcza liderów PiS za udaremniony po proteście społecznym koordynowanym przez MWS pomysł podziału Mazowsza na dwa województwa – jak korzystających z partyjnych logotypów samorządowców, w tym prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego, który zamiast zorganizować debatę o stolicy traci czas na Campus w Olsztynie, chociaż wcale nie tam wyborcy powołali go na stanowisko.

Jak oceniasz?

kliknij na gwiazdkę, aby ocenić

średnia ocen 5 / 5. ilość głosów 2

jeszcze nie oceniano

jeśli uznałeś, że to dobre...

... polub nas w mediach społecznościowych

Nie spodobało się? Przykro nam...

Pomóż nam publikować lepsze teksty

Powiedz nam, jakie wolałbyś teksty na pnp24.pl?

Łukasz Perzyna (ur. 1965) jest dziennikarzem „Opinii”, Polityczni.pl i „Samorządności”, autorem filmu o Aleksandrze Kwaśniewskim (emisja TVP1 w 2006 r.) oraz dziewięciu książek, w tym. „Uwaga, idą wyborcy…” i „Jak z Pierwszej Brygady”. Pracował m.in. w „Wiadomościach TVP” i „Życiu”, kierował działem krajowym „Obserwatora Codziennego”. W latach 80 był działaczem Konfederacji Polski Niepodległej i redaktorem prasy podziemnej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here