Tag: Donald Tusk

Kosiniak chce na premiera,

Pomiędzy PO i PSL, tworzącymi w latach 2007-15 zgodną jak nigdy w naszej najnowszej historii koalicję rządzącą nabrzmiewa spór o sens przejmowania władzy jeszcze przed wyborami. Lider ludowców Władysław Kosiniak-Kamysz gotów jest stanąć na czele rządu. Za to przewodniczący PO-KO Donald Tusk uważa, że nie ma sensu przejmować masy upadłościowej przy obecnym stanie kraju i lepiej poczekać na zwycięstwo wyborcze.

Zaklinacze deszczu

W wywiadzie dla Justyny Dobrosz-Oracz, Donald Tusk przyrzekł, że wygra wybory. Wcześniej zaś obiecał piszącemu te słowa, że jeśli opozycja się dogada, nie powstanie z tego "lista Tuska", lecz reprezentacja większości głosujących Polaków.

Listy Tuska nie będzie

To nie będzie lista Tuska, tylko większości Polaków - zapewnił przewodniczący Platformy Obywatelskiej, pytany o sytuację, gdy PiS tak zmieni ordynację wyborczą, że do kolejnego Sejmu wejdą tylko: obecna partia władzy oraz jedna reprezentacja opozycji, a dla innych miejsca już zabraknie.

Gry i zabawy dużych chłopców

Rafał Trzaskowski i Donald Tusk - z których każdy już raz w życiu przegrał wybory prezydenckie - postępują tak, jakby starali się ułatwić Mateuszowi Morawieckiemu wygraną za trzy lata. O ile Tusk wrócił do polityki krajowej po to, by powstrzymać Szymona Hołownię, bo na zastopowanie Jarosława Kaczyńskiego jest za słaby, to teraz mimowolnie toruje temu pierwszemu drogę do premierostwa forsując warianty z których śmieją się wyborcy Platformy Obywatelskiej, wedle sondaży wykształceni i wymagający. 

Leszczyna na premiera… czyli co za pomysł Tuska

Ekonomiści i praktycy gospodarki mogliby się cieszyć, że to dowartościowanie tej najważniejszej dla życia społecznego nauki i specjalizacji, skoro lider opozycji na premiera lansuje osobę o takich właśnie kwalifikacjach. Problem w tym, że gdy Donald Tusk wskazuje - nawet nieoficjalnie i poprzez przeciek - Izabelę Leszczynę na przyszłą szefową rządu, w sondażach prowadzi nadal PiS. Według Estymatora może spodziewać sie 39 proc poparcia, gdy Koalicja Obywatelska - 27 proc, Lewica - 11 proc, zaś Polska 2050 Szymona Hołowni - 8 proc, a PSL i Konfederacja po 6 proc. Jedyna pociecha, że PiS (219 mandatów) nawet z Konfederacją (8 posłów) nie miałby już większości, ale budowanie czegokolwiek na paromandatowej przewadze, gdy terminu wyborów wciąż nie znamy (a najpewniej przyjdzie na nie poczekać do końca kadencji) to zamki na piasku [1].

Burza w szklance wody

 ,,To skrajnie nieodpowiedzialne zachowanie, niezgodne z wcześniejszymi deklaracjami trenera, dlatego stanowczo odmówiłem” - oburzał się prezes PZPN Cezary Kulesza. Jeszcze dosadniej wyraził się były prezes związku piłki nożnej Michał Listkiewicz: ,,Czuję się oszukany, poniżony i wyru***ny. To wstyd, że daliśmy się nabrać sprzedawcy świecidełek”.  

Tusk chce zostać marszałkiem

Plan wygląda w ten sposób, że Barbara Borys-Damięcka, warszawska senator Koalicji Obywatelskiej, która od dawna ma poważne kłopoty zdrowotne - zrzeknie się mandatu. W zarządzonych w tej sytuacji przedterminowych wyborach w stolicy wystartuje sam Tusk. Wygra tu bez trudu z każdym kandydatem. Następnie z kolei Grodzki odda funkcję marszałka, a demokratyczna większość, która dwa lata temu mu stanowisko w izbie refleksji powierzyła, zagłosuje z kolei za Donaldem Tuskiem. 

Diabelski trójkąt czyli demokracja w kleszczach

Po aferach Budki i Skórzyńskiego nic już w polskiej polityce nie będzie takie jak przedtem. Nagle okazało się, że zwolennicy wersji spiskowej mają rację: władza przy drinku dogaduje się z opozycją a gwiazdor mediów niby wolnych całkiem na trzeźwo podpowiada twardogłowemu ministrowi, o czym wie sam premier i wcale mu to nie przeszkadza.

Mocny człowiek z ustawką w tle

Donald Tusk znalazł się w komfortowej sytuacji. Żeby wystąpić w roli mocnego człowieka, nie musi rozwiązywać nabrzmiewających problemów Polski. Wystarczy, że skarci najbardziej zdemoralizowanych przedstawicieli aparatu własnej partii: tak jak uczynił to z Borysem Budką, skompromitowanym obecnością na jublu pisowskiego żurnalisty w czasie, gdy jako szef klubu powinien pracować w Sejmie.

Wiecznie drudzy…czyli jak Platforma spoczywa na laurach

Poparcie dla PiS ani myśli słabnąć, lider wszystkich sondaży pozostaje poza zasięgiem. Głównym poszkodowanym z powodu powrotu Tuska na białym koniu z Brukseli okazuje się Szymon Hołownia, którego Polskę 2050 odradzająca się po okresie smuty PO zepchnęła z drugiego stopnia podium. Jednak i ten efekt okazał się połowiczny: Hołownia nie pozwala całkiem wyeliminować się z gry i zachowuje kilkunastoprocentowe poparcie.