TVP warta ocalenia

0
81


Z Piotrem Sławińskim, byłym szefem Wiadomości (2001-2004) rozmawia Łukasz Perzyna


– Widzimy, jaka jest TVP za rządów PiS. Prezes Jacek Kurski na rocznicę 4 czerwca po raz kolejny puszcza własny film, zresztą sprzed prawie 30 lat i organizuje debatę na jego temat. PiS uważa, że dobrze jest… tak jak jest. Za to PO-Koalicja Obywatelska ogłasza zamiar likwidacji niby tylko kanału Info, ale wiemy, że naprawdę chodzi o całą TVP. Czy to nie wylewanie dziecka wraz z kąpielą?

– Szef TVP Kurski zachowuje się, jakby telewizja była jego prywatną firmą, narzędziem osobistej reklamy szefa i prezentowania poglądów władzy. Oczywiste jednak, że TVP powinna pozostać, bo jest potrzebna. Nie zmienia to faktu, że zarówno ona, jak Polskie Radio pozostają wadliwie umiejscowione w systemie mediów. TVP musi przetrwać, ale inaczej na tym rynku spozycjonowana.

– W jaki sposób?

– Z naciskiem na misję, kosztem uczestnictwa w komercyjnym wyścigu. Wiele osób spiera się, czym powinna być misja telewizji publicznej. Dla mnie składają się na nią elementy, związane z edukacją i kulturą. Jednak do tej części misyjnej zaliczyłbym również informację i publicystykę. Oczywiście także historię i edukację patriotyczną. Dziać się to powinno na zasadzie podobnej, jak w często podawanej za wzór BBC. TVP nie powinna być finansowana z rynku reklam, lecz z budżetu. Chociaż nie jestem pewien, czy muszą to być obecne 2 mld zł dotacji rocznej.

– PiS ze złą intencją wprowadziło 2 mld zł dotacji rocznej, żeby mieć telewizję partyjną, tylko dla siebie, ale za pieniądze podatnika. Jednak po zmianie władzy da się ten mechanizm odwrócić. Dotację utrzymujemy, więc TVP nie musi szukać źródeł finansowania, ale podatnik w zamian za swoje pieniądze otrzymuje telewizję obiektywną, prezentującą cały zestaw poglądów, nie tylko pisowskich i rządowych?

– Niezależną i bezstronną, z treściami edukacyjnymi, taką TVP telewidz powinien dostać, żeby uznał, że wreszcie mu ją przywrócono. Trzeba będzie zapewne wprowadzić kodeks zasad na wzór BBC, tam u Brytyjczyków jest to gruba księga. Polskie dziennikarstwo na to stać.

– Gdy objął Pan kierownictwo Wiadomości TVP, kto inny rządził krajem: wtedy jeszcze była to AWS, a kto inny telewizją publiczną: egzotyczna trochę wówczas koalicja SLD, PSL i Unii Wolności, bo ta ostatnia wcześniej pozostawała partnerką AWS u władzy w Polsce. Tymczasem pozostawił Pan po sobie dobrą pamięć, tamten czas wielu przeciwstawia obecnemu?

– Rzecznik rządu Jerzego Buzka, Jarosław Sellin z AWS telefonował z pretensjami, że Leszek Miller w głównym wydaniu Wiadomości wypowiadał się 12 sekund, a któryś z braci Kaczyńskich osiem sekund, spór dotyczył tych czterech sekund różnicy. Na nic zdały się argumenty, że jeden mówi szybciej, drugi wolniej. Jednak z dzisiejszej perspektywy tamten czas wydaje się szczytem pluralizmu. Z powodu koalicji medialnej, o której Pan wspomniał, uważano, że reprezentujemy głównie SLD. Tyle, że stamtąd właśnie napływały do nas całe góry protestów, na które musieliśmy odpowiadać. Czasem nawet kosztem skupienia się na programie. Dla nas jednak pewne rzeczy wydawały się wtedy oczywiste: jeśli w Wiadomościach pojawia się materiał o dowolnym sporze, to musi zawierać przynajmniej stanowiska obu stron, dobrze jeśli także eksperta, nie dyżurnego, co zna się na wszystkim, tylko liczącego się w dziedzinie, której temat dotyczy. Zawsze pamiętaliśmy, że jest misja i symetria, rząd i opozycja, zawsze są dwie strony.

– A teraz?

– TVP porzuciła jakiekolwiek standardy. Nie dba nawet o pozory. Wtłacza ludziom do głów propagandową papkę. Przy tym nie jest ani naprawdę komercyjna – skoro korzysta z ogromnej dotacji budżetowej, ani nawet rzeczywiście rządowa, skoro po pierwsze zarabia kokosy na reklamach a po drugie zdarzało się, że w wyniku wewnątrzpisowskiej gry frakcyjnej jednego ministra pokazywała, a innego już nie. Dlatego nie widzę innego wyjścia niż to, żeby obecna telewizja partyjna stała się na powrót publiczną.  Nie może jednak walczyć o reklamy z antenami prywatnymi. Gdy zacznie wdrażać obiektywne i profesjonalne, misyjne zasady – z początku być może nawet trochę straci. Konkurencja prywatna zabierze trochę oglądalności. Jednak warto pamiętać, że poziom wykształcenia Polaków stale wzrasta, będziemy potrzebować programów kulturalnych, historycznych i edukacyjnych wysokiej próby oraz informacji i publicystyki o niezawodnych standardach. Tylko telewizja publiczna jest w stanie je stworzyć. 

– Czy wierzy Pan, że w odnowionych Wiadomościach Miłosz Kłeczek nadal będzie relacjonować działania PiS, ale PO-Koalicją Obywatelską zajmie się Justyna Dobrosz-Oracz, która kiedyś też tam pracowała, zaś materiały śledcze przygotowywać będą na zmianę i w konkurencji Wojciech Czuchnowski i Witold Gadowski? Czy fantazjuję? Przecież równie wielobarwne Wiadomości były możliwe 25 lat temu, kiedy ja zajmowałem się AWS i ROP, a Katarzyna Kolenda-Zaleska koalicją rządzącą SLD-PSL i Unią Wolności, zaś redaktorami wydań byli Grzegorz Miecugow i Agnieszka Romaszewska, na czym program tylko zyskiwał?

– Dla mnie nie jest to utopia, warto starać się o wspomnianą wielobarwność, jednak w praktyce wszyscy wymienieni dziennikarze mają co robić, więc nie sądzę, by się raptem spotkali w jednym programie, co nie oznacza, że zmierzać do tego nie warto, by wyraziste postaci skupić w TVP. Bezstronna telewizja pozostaje ideałem, do którego trzeba zmierzać.  Telewizja publiczna istnieje w Czechach, ma się dobrze, bez patologii. Telewizja publiczna nie jest przeżytkiem. 

– Telewizję tworzą ludzie. Ekipa TVN to zwykle oprócz dziennikarza – często wykształconego w TVP – tylko operator i facet z mikrofonem, nierzadko również “po przejściu” czyli transferze z dawnej publicznej. Zaś TVP to kilkadziesiąt lat tradycji od poniedziałkowych teatrów telewizji poprzez wielkie widowiska po transmisje sportowe, to ceniona w świecie sztuka polskich operatorów obrazu i dźwięku, reżyserów, kierowników produkcji, nawet charakteryzacja i archiwizacja tematów są w TVP bardziej staranne. Da się powiedzieć, że to dobro ogólnonarodowe, a nikt nie likwiduje Filharmonii ani Teatru Wielkiego?

– Na pewno nie dam się przekonać do koncepcji likwidacji TVP. Telewizje prywatne wszystkich jej funkcji nie przejmą. Najlepiej, żeby to w telewizji publicznej były one realizowane. Burzyć jest najłatwiej, ale zostaje potem rumowisko. Nie da się jednak wrócić do czasów, kiedy Polsat dopiero wchodził na rynek i nadawał “Benny Hilla”, TVN się szykował do startu, a publiczna była potęgą sama przez się.

– Sięgnąłem po przykład Wiadomości sprzed ćwierć wieku, może odległy. Ale już po Pana odejściu ja z kolei w publicystyce nakręciłem w 2006 r. godzinny film o Aleksandrze Kwaśniewskim, wtedy TVP prezesował Jan Dworak kojarzony z PO, programami publicystycznymi zawiadywała łączona z PiS Małgorzata Raczyńska i nikt mi się politycznie do tego nie wtrącał. Podobnie kiedy transmisje sejmowe i rozmowy na żywo prowadziły Danuta Ryszkowska i Iwona Sulik nikt nie spekulował, z jaką partią trzymają, tylko politycy przez nie zaproszeni czuli się wyróżnieni?     

– Media prywatne nigdy nie zastąpią pod względem wiarygodności funkcjonującej jak należy telewizji publicznej.  Dziś ich świat staje się komercyjny jeszcze bardziej, ekipa TVN okazuje się coraz mocniej związana z amerykańskim biznesem, czego już nie ukrywa. Przez PiS zaś została bezwzględnie odcięta do tego, co gazety określają mianem ogłoszeń rządowych. Polsat też ma swoje interesy. Paradoksalnie pieniądze od podatnika, a nie sponsora mogą stać się gwarancją niezależności. Zasady obiektywizmu i profesjonalizmu tylko w telewizji publicznej mogą powstać. To, co nazywamy respektowaniem wysokich standardów, dla telewidzów znaczy po prostu: do oglądania. I nie muszą to być programy, o których da się powiedzieć, że w pięć sekund po przejściu pilotem  na inny kanał zapomina się już, o czym właściwie były. Dlatego TVP warta jest ocalenia, co ma sens, jeśli odradzającemu się nadawcy publicznemu wyznaczy się sprawiedliwe miejsce na rynku.          

Jak oceniasz?

kliknij na gwiazdkę, aby ocenić

średnia ocen 5 / 5. ilość głosów 2

jeszcze nie oceniano

jeśli uznałeś, że to dobre...

... polub nas w mediach społecznościowych

Nie spodobało się? Przykro nam...

Pomóż nam publikować lepsze teksty

Powiedz nam, jakie wolałbyś teksty na pnp24.pl?

Łukasz Perzyna (ur. 1965) jest dziennikarzem „Opinii”, Polityczni.pl i „Samorządności”, autorem filmu o Aleksandrze Kwaśniewskim (emisja TVP1 w 2006 r.) oraz dziewięciu książek, w tym. „Uwaga, idą wyborcy…” i „Jak z Pierwszej Brygady”. Pracował m.in. w „Wiadomościach TVP” i „Życiu”, kierował działem krajowym „Obserwatora Codziennego”. W latach 80 był działaczem Konfederacji Polski Niepodległej i redaktorem prasy podziemnej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here