Wychowawcy dorosłych

0
60

czyli kto lubi meblować cudze głowy

Nikt ich nie wybierał, ale wiedzą najlepiej, co dla ludzi dobre. Podpowiadają jak żyć, mimo że nikt ich o to nie pyta jak kiedyś plantator papryki – Donalda Tuska. Bohaterami “Czasu Sodomy” Józefa Białka pozostają samozwańczy prorocy, których medialne wpływy idą zwykle w parze z nikłymi kompetencjami.

Ściślej jeszcze: jeśli się jednak na czymś znają, to dotyczy to całkiem innej branży. Bill Gates zamiast upowszechniać w Trzecim Świecie komputery, za co dałoby się go tylko pochwalić, zajmuje się demografią w Indiach. George Soros, który mógłby w krajach rozwijających się pomóc powielać wiedzę o instrumentach giełdowych wśród tamtejszej coraz lepiej wykształconej młodzieży, woli objaśniać, jak powinna wyglądać demokracja w Europie Środkowo-Wschodniej chociaż sam nigdy nie sprawował urzędu, pochodzącego z wyboru ogółu. To postaci z książki Józefa Białka, wnikliwej i zadziornej jak sam autor. Dawny działacz opozycji przedsierpniowej i podziemia w stanie wojennym, przedsiębiorca i wydawca nie znosi tych co w życiu nie pracowali na swoim, ale pouczają innych. Lubi za to czytelnika, tego ostatniego Mohikanina galaktyki Gutenberga wyrabiającego sobie własne zdanie a nie przejmującego cudze drogą bezkrytycznego wpatrywania się w telewizor i wsłuchiwania się w płynące stamtąd prawdy już nazajutrz stające się obiegowymi poglądami.

Opinie publiczną formatują bowiem nie ci, którzy czegoś realnie dokonali – choćby w sporcie czy rozrywce, ale Greta Thunberg nazwana przez autora histeryczką, której zwielokrotniony przekaz świadczy bardziej o zaradności rodziców niż odkrywczości proekologicznych poglądów nastolatki. I celebryci, znani z tego, że są znani.   

Książka Białka ukazała się z datą 2020 r. ale już w roku kolejnym, chociaż jeszcze nawet pierwszy jego kwartał nie minął, dwa zdarzenia potwierdziły prawdziwość sądów Białka o erozji środowisk opiniotwórczych: gorszące szczepienia celebrytów, odbywane poza kolejnością i w towarzystwie producentów kremów i lodów a także bossów prywatnych stacji telewizyjnych, które właśnie takie praktyki powinny piętnować – i wreszcie ujawnione niedawno znęcanie się wykładowców nad studentami i ich molestowanie w legendarnej łódzkiej “filmówce”, gdzie jednemu z mistrzów zawodu – znanych właśnie z tego, że są znani – zdarzyło się w trakcie zajęć warsztatowych ugryźć podopieczną.

Przy czym nie był to wcale odtwórca głównej roli w serialu “Komisarz Alex” o perypetiach policyjnego owczarka niemieckiego… Zresztą warto odłożyć żarty na bok, bo szkoła filmowa w Łodzi powinna być niezawodnym produktem eksportowym polskiej kultury, a nie areną gorszących afer obyczajowych. Obie historie posłużyć mogą za argument, że Białek nie przesadza, przestrzegając nas przed poziomem kreatorów opinii zbiorowej.    
Zgadzać się z nim we wszystkim nie musimy, ale skłania nas do myślenia, samodzielnego, a nie oktrojowanego czyli nadanego odgórnie niczym niegdyś konstytucja powiedeńskiego Królestwa Polskiego przez cara Aleksandra I, zresztą podziwianego przez zachodnich mędrców liberała, chociaż władzę objął drogą ojcobójstwa. Czas Sodomy, który interesuje Białka, bywa teraźniejszym, ale niekiedy przeszłym dokonanym. Ostatnie lata również nie skąpią drastycznych przykładów. 

 Gates od demografii…

“Bill Gates wielokrotnie wyrażał swój zachwyt dla systemu rządzenia, panującego w Chinach” – ostrzega autor przed przekazem geniusza komputerowego w sprawach, które informatyki nie dotyczą [1]. Zwłaszcza, że ten, występując jako filantrop, nie tylko zna lokalizację serwerów, ale wie, gdzie szukać łatwej kasy: “(..) Tak dbająca o zdrowie ludzi fundacja Gatesa inwestuje środki w koncerny i działania, które zdrowie to niszczą. Okazało się, że w 2012 roku ponad trzy miliardy dolarów trafiło do firm takich jak Coca Cola, McDonald’s, Pepsico, Burger King i KFC” [2]. Tak dbająca o zdrowie ludzi fundacja Gatesa, jeśli już powtórzyć określenie Białka, robi też jednak rzeczy znacznie gorsze, niż lokowanie forsy u producentów śmieciarskiego żarcia.

Nie u siebie w Kalifornii oczywiście, lecz w dalekich Indiach. Gates, według Białka, testuje tam na potęgę nowe farmaceutyki na młodych dziewczynach, zmierzając “do wynalezienia szczepionki w pełni likwidującej płodność. Sprawą tą zajął się rząd Indii, ale końca sprawy na razie nie widać, trudno bowiem uwierzyć w rzetelność systemu prawa w tym kraju” [3]. Nam też, nie tylko Białkowi. Jeśli ktoś te wywody uznaje za fantazję, można go odesłać do książki cenionego również przez zwolenników postępu literata Salmana Rushdiego “Dzieci północy” w której opisuje on bliźniacze praktyki (m.in. sterylizację z naruszeniem zasady dobrowolności) rządu Indiry Gandhi [4]. Trzeba przyznać, że Gates, autor “Biznesu szybkiego jak myśl” znalazł w osobie Białka inteligentnego demaskatora.

…a Morawiecki od demokracji

Kto jednak wzruszy ramionami, że co go obchodzi Gates, nękany zapewne bardziej przez amerykańskich urzędników antymonopolowych niż publicystów – tego prędzej przekona zawarty w “Czasie Sodomy” opis praktyk innej, wpływowej postaci, z naszego z kolei życia publicznego. Uwagę Białka skupia bowiem urzędujący premier Mateusz Morawiecki, wcześniej doradca Donalda Tuska, dziś ulubieniec a może nawet delfin Jarosława Kaczyńskiego.

Międzynarodowym ministerstwem propagandy nazywa nie przebierający i tym razem w słowach Białek powstałą w 1995 r. w Pradze organizację medialną Projekt Syndicate z siecią 459 mediów w 155 państwach. Wśród promowanych przez nią autorów znajdują się: guru Leszka Balcerowicza Jeffrey Sachs (podczas wizyty w Polsce pytany o koszty reform miał jak zaświadcza uczestnik spotkania Gabriel Janowski odpowiedzieć, że psu odcina się ogon za jednym zamachem a nie po kawałku), Joschka Fischer a także Sławomir Sierakowski. “Publikowane na jej stronach treści nastawione są na indoktrynowanie wykształconych odbiorców, co odbywa się pod przykrywką rzekomej niezależności i bezstronności opinii. Jednak (..) mamy tu do czynienia z kolejnym ogniskiem tej samej, jednostronnej propagandy nastawionej na szerzenie tzw. postępu i walkę z wartościami cywilizacji łacińskiej” [5].

“W 2014 roku w skład Project Syndicate Poland, działającego od 2013 roku (..) wchodzą wyborcza.biz, Warsaw Business Journal oraz Wyborcza.pl. Polski Syndykat działa jako Fundacja Świat Idei (..). Co ciekawe, w okresie powstania polskiej komórki Projektu Syndykat wśród krajowych sponsorów tego antyłacińskiego ogniska propagandy znalazł się, obok Orange Polska, PKO BP, PZU, również bank BZWBK, kierowany wówczas przez Mateusza Morawieckiego, który był członkiem rady programowej Fundacji Świat Idei. W 2014 r. tak reklamował on działalność tej, sponsorowanej m.in. przez Sorosa, fundacji: “celem istnienia fundacji jest podnoszenie poziomu debaty publicznej w Polsce (..)”” [6] . Do Rady Fundacji Projekt Syndicate Polska w 2013 r. wchodzili między innymi: Mateusz Morawiecki, b. senator PO Tomasz Misiak (pracował nad regulacjami dotyczącymi przemysłu stoczniowego a jego agencja pracy tymczasowej Work Service równocześnie doradzała na mocy kontraktu zwalnianym stamtąd robotnikom), Jacek Krawiec z PKN Orlen (zatrzymany w ub r. przez CBA w związku ze sprawą Sławomira Nowaka), Jarosław Sroka z Kulczyk Investments oraz prawnik Lejb Fogelman, który kiedyś na Żoliborzu chodził do klasy z braćmi Kaczyńskimi.

Sami swoi? Jak kwituje autor: “Sytuacja ta pokazuje dość dobrze, jakie są faktyczne powiązania obecnych władz Polski. Okazuje się, że niezależnie od opcji politycznej, George Soros i jego pieniądze mają w Polsce swoje przyczółki po obu stronach politycznej barykady” [7]. 

Przypomina się nieśmieszna anegdota o grupie biznesmenów, która przed wyborami samorządowymi w powiatowym mieście dotowała wszystkie startujące w nich komitety wyborcze, bo przecież któryś wygra.                      

Płeć kulturowa i 21 postulatów gdańskich

Zaś wśród przykładów finansowania promocji ideologii gender w Polsce z pieniędzy z Unii Europejskiej “Czas Sodomy” wymienia jeden niezmiernie interesujący: “w latach 2007-13 dotacja wysokości 884 tys zł na projekt “Gender Index na Warmii i Mazurach” dla Regionu Warmińsko-Mazurskiego NSZZ Solidarność” [8]. Zbyt ryzykowne byłoby jednak wysnucie z tego wniosku, że orientacja ideowa, na przykład konserwatywna, bo taką markuje obecnie związek, nie ma znaczenia, gdy chodzi o pozyskanie środków na promocję hasła swobodnego wyboru orientacji seksualnej. Po prostu są tacy, którym orientacja zachowawcza nie przeszkadza w znalezieniu drogi do kasy na przedsięwzięcia – jeśli ich określenia użyć – nowinkarskie.

“Czas Sodomy” zadaje ciosy szamanom wyobraźni zbiorowej, zawodowym ustawiaczom opinii. Dostaje się zarówno organizatorom Światowego Forum Ekonomicznego w Davos jak filozofom ze szkoły frankfurckiej. Najmocniej jednak wykonawcom kampanii przeciw homofobii i medialnych operacji zawstydzania zwolenników wypróbowanych rozwiązań. 
Białek sięga tu po argument demograficzny: jak wylicza w Madrycie w 2018 r. zarejestrowano… dwa razy więcej psów niż dzieci, współczynnik dzietności czyli przeciętna liczba dzieci przypadających na jedną kobietę w wieku 15-49 lat w Polsce wynosi 1,42, we Francji 1,85, podczas gdy w afrykańskim Nigrze 6,89 zaś w Mali 6,19. Tymczasem fińska feministka Saara Sarma pyta wprost: “Czy biały hateroseksualny mężczyzna jest jeszcze człowiekiem?” [9]

Starzejąca się Europa ochoczo przyjmująca emigrantów z czasem da im się zdominować kulturowo, a dotychczasowi gospodarze staną się gośćmi we własnych krajach. Wtedy ziści się czarny scenariusz, nadejdzie tytułowy “Czas Sodomy”. 

Wbrew pogodnej opinii Francisa Fukuyamy o końcu historii, który miał mieć miejsce wraz upadkiem komunizmu i przynieść trwałą dominację demokracji i wolnego rynku – wiele czarnych scenariuszy spełniło się właśnie w tym czasie, od zamachów na dwie wieże World Trade Center w Nowym Jorku 11 września 2001 r. aż po trwającą wciąż czy ściślej kroczącą globalną pandemię. Żadna, nawet najbystrzejsza refleksja nie może zapobiec zdarzeniom przypominającym wypełnianie się katastroficznych proroctw, ale czyni nas ona mniej bezbronnymi. 

W przeddzień kolejnego lockdownu, w szczycie trzeciej fali zakażeń koronawirusem rozmawiam z właścicielką antykwariatu przy warszawskim Solcu.
– Jakie książki się sprzedają?
– Wie pan, tylko filozofia…
O czymś to z pewnością świadczy. Skoro wciąż nie możemy poczuć się bezpieczni, próbujemy przynajmniej zrozumieć świat. Książka Józefa Białka, zresztą autora sceptycznego wobec samego pojęcia pandemii, z pewnością również znakomicie temu służy.       

[1] Józef Białek. Czas Sodomy czyli zamach na cywilizację. Wektory, Wrocław 2020, s. 319
[2] Białek, Czas Sodomy… op. cit, s. 318           
[3] ibidem, s. 313
[4] por. Salman Rushdie. Dzieci północy. Czytelnik, Warszawa 1989 
[5] Białek, Czas Sodomy, op. cit, s. 216-217
[6] ibidem, s. 217
[7] ibidem, s. 218 
[8] ibidem, s. 202
[9] ibidem, s. 113

Jak oceniasz?

kliknij na gwiazdkę, aby ocenić

średnia ocen 5 / 5. ilość głosów 4

jeszcze nie oceniano

jeśli uznałeś, że to dobre...

... polub nas w mediach społecznościowych

Nie spodobało się? Przykro nam...

Pomóż nam publikować lepsze teksty

Powiedz nam, jakie wolałbyś teksty na pnp24.pl?

Łukasz Perzyna (ur. 1965) jest dziennikarzem „Opinii”, Polityczni.pl i „Samorządności”, autorem filmu o Aleksandrze Kwaśniewskim (emisja TVP1 w 2006 r.) oraz dziewięciu książek, w tym. „Uwaga, idą wyborcy…” i „Jak z Pierwszej Brygady”. Pracował m.in. w „Wiadomościach TVP” i „Życiu”, kierował działem krajowym „Obserwatora Codziennego”. W latach 80 był działaczem Konfederacji Polski Niepodległej i redaktorem prasy podziemnej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here