Zachód szuka Ługańska na mapie

0
52

Władimir Putin anektując republiki ługańską i doniecką – bo faktycznie do tego sprowadzają się rozstrzygnięcia z ostatnich godzin – zrealizował ważny cel Rosji w tym konflikcie. Nie daje gwarancji, że tym się zadowoli, chociaż to bardzo prawdopodobne.  

Zapewne to właśnie chciał powiedzieć wicemarszałek Sejmu i przewodniczący klubu PiS Ryszard Terlecki, który oznajmił, że Putin znalazł wyjście z twarzą z tego kryzysu. Dyplomatyczne to oczywiście nie było, a nawet obcesowe, jednak wydaje się oddawać istotę sytuacji. Terlecki tyle powiedział, że jeśli rosyjski prezydent zatrzyma dalsze operacje – w oczach swoich obywateli pozostanie zwycięzcą. Tyle, że wcale nie musi na tym poprzestawać. Z drugiej strony histeryczna reakcja polityków opozycji u nas na ocenę, sformułowaną przez wicemarszałka – chociaż jej wypowiedzenie w tej formie wyrazem mądrości politycznej naturalnie się nie stało – dowodzi jednak, że demokratyczni liderzy sami niewiele mają do powiedzenia o sytuacji, zwłaszcza gdy się zaostrza, poza recenzowaniem rządzących. Podważa to w oczach opinii publicznej ich zdolność do przejęcia steru państwa. A takiego efektu swoich działań zapewne sam Putin się nie spodziewał. Chociaż na razie to on jest zwycięzcą na wszystkich frontach tego hybrydowego starcia.

Protekcjonalne gadanie zachodnich a tym bardziej polskich polityków o Rosji, że to wyłącznie wielka stacja benzynowa i gospodarka wielkości holenderskiej – okazało się bezprzedmiotowe. Władimir Putin realizuje swoje cele, bo w światowej geopolityce o sile państwa nie decydują wcale wskaźniki produktu krajowego brutto. Rosja znalazła moment, gdy ci, którzy mogliby ją ewentualnie na Ukrainie powstrzymywać, sami są osłabieni: Stany Zjednoczone bezpośrednio po kompromitującej ucieczce wojsk z Afganistanu, Niemcy świeżo po wyborach do Bundestagu, z kolei Francja – tuż przed prezydenckimi. Nazwy odległych miast jak Donieck czy zwłaszcza Ługańsk nic nie mówią wyborcom z odległych demokracji, którzy mieliby finansować z swoich podatków ezgotyczne operacje swoich przywódców. Opłakany bilans wojny afgańskiej i irackiej w także interwencji w Libii nie zachęca do posyłania na krańce świata kosztownych korpusów ekspedycyjnych. Dla Francji Magreb pozostaje bliższy i ważniejszy od Donbasu, Niemcy tą strefą geopolityczną interesowali się, gdy po rozpadzie ZSRR ewakuowali do ojczyzny swoich rodaków znad Wołgi. Przypomina to czasy, gdy Zachód nie chciał umierać za Gdańsk.  

Nie oznacza to oczywiście, że brawurowa akcja na rubieżach nie przyniesie Rosji również znaczących strat: pierwszą z nich stanowi zapowiedź niemieckiego kanclerza Ottona Scholza wstrzymania realizacji budowy gazociągu Nord Stream 2. Dla nas stanowi to szczególnie dobrą wiadomość.

Zresztą po początkowej opieszałości nie dopuszczona wcześniej do formatu normandzkiego Polska zamanifestowała swoją rolę w tym kryzysie na miarę możliwości. Szef dyplomacji Zbigniew Rau pojechał do swojego kremlowskiego odpowiednika Siergieja Ławrowa jako rotacyjny przewodniczący OBWE (wyłącznie w roli naszego ministra spraw zagranicznych nie mógłby tam wizyty złożyć), a ponieważ działo się to akurat w przedzień magicznego terminu 16 lutego na który przejawiające magiczne myślenie media datowały możliwy wybuch wojny – w świat mógł nawet pójść przekaz, że to spotkanie, podobnie jak odbywająca się tego samego dnia rozmowa kanclerza Ottona Scholza z samym Putinem – odwlekło najgorsze rozstrzygnięcia. Więcej z pewnością Polska w sporze, którego przecież nie wywoływała, nie będzie w stanie uzyskać.     

Jak oceniasz?

kliknij na gwiazdkę, aby ocenić

średnia ocen 4.4 / 5. ilość głosów 5

jeszcze nie oceniano

jeśli uznałeś, że to dobre...

... polub nas w mediach społecznościowych

Nie spodobało się? Przykro nam...

Pomóż nam publikować lepsze teksty

Powiedz nam, jakie wolałbyś teksty na pnp24.pl?

Łukasz Perzyna (ur. 1965) jest dziennikarzem „Opinii”, Polityczni.pl i „Samorządności”, autorem filmu o Aleksandrze Kwaśniewskim (emisja TVP1 w 2006 r.) oraz dziewięciu książek, w tym. „Uwaga, idą wyborcy…” i „Jak z Pierwszej Brygady”. Pracował m.in. w „Wiadomościach TVP” i „Życiu”, kierował działem krajowym „Obserwatora Codziennego”. W latach 80 był działaczem Konfederacji Polski Niepodległej i redaktorem prasy podziemnej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here