Dziś kohabitacja, jutro Konfederacje?

0
14

O ile obecnie słowem kluczowym dla polskiej polityki okazuje się zapożyczona z francuskiego kohabitacja, bo większość kwestii bieżących od ustawy o psich łańcuchach i kojcach po bitcoiny, bez wyłączania z tego dyplomacji i bezpieczeństwa kraju określa rywalizacja premiera z prezydentem – to w przyszłości stać się nim może Konfederacja, jeśli zobaczymy, że nie da się rządzić bez obu a nie tylko jednej partii, co mają to słowo w nazwie. To zapowiedź wynikająca z obecnych sondaży. Tak jednak nie musi być za dwa lata. Wiemy, że “Kubuś Fatalista i jego pan” francuskiego encyklopedysty i oświeceniowego filozofa Denisa Diderota to jednak utwór satyryczny.    

Fatum rzadko objawia się w polityce, czego najlepszy przykład stanowi kariera Donalda Tuska. Nie dostał się do Sejmu wraz z całym swoim Kongresem Liberalno-Demokratycznym w 1993 roku. Przegrał w 2005 r. wybory prezydenckie z Lechem Kaczyńskim. Po czym rządził Polską w latach 2007-14, najdłużej ze wszystkich jej demokratycznych premierów i ponownie odgrywa tę samą rolę od dwóch lat. Chociaż sondaże nie dają mu powodu do zadowolenia.

Najświeższy urobek instytutów demoskopijnych zakłada, że gdyby wybory parlamentarne odbyły się już teraz – Sejm składałby się tylko z czterech ugrupowań: Koalicji Obywatelskiej (33 proc poparcia), Prawa i Sprawiedliwości (25 proc), Konfederacji (11 proc) oraz Konfederacji Korony Polskiej (9 proc), a trzy partie współtworzące wraz z KO obecny rząd nie miałyby od jesieni 2027 r. ani jednego posła [1]. Najbardziej jaskrawe w tym względzie badanie Opinii24 nie jest wyjątkiem, z innych płynie podobny wniosek.

Szkopuł jednak w tym, że wybory nie odbywają się teraz i o ile niełatwo sobie wyobrazić odbudowanie poparcia przez słabnących koalicjantów partii Donalda Tuska, a ściślej realne na to szanse ma tylko zwykle w sondażach nieodoszacowane Polskie Stronnictwo Ludowe, znikome Nowa Lewica mogąca co najwyżej liczyć na bonus z tytułu objęcia przez Włodzimierza Czarzastego funkcji marszałka Sejmu (tyle, że… efekt ten już przestaje działać) – niemal żadne zaś wobec kolejnych porażek Szymona Hołowni Polska 2050, o tyle należy się liczyć z pojawianiem się kolejnych pretendentów do podziału tortu, z lepszym przełożeniem na media niż obie Konfederacje. Trudno zgadywać, czy nowe inicjatywy stworzą celebryci lub sportowcy, a może środowiska teraz na scenie parlamentarnej nieobecne, jak samorządowcy czy przedsiębiorcy, wreszcie coraz liczniejsza klasa kreatywna, być może też młodzież, której kolejne uzyskujące prawo głosu roczniki uznają obie Konfederacje za dziadów, podobnie jak przedtem kolejno Jarosława Kaczyńskiego z wyklinaniem oponentów od kanalii i Rafała Trzaskowskiego z workiem kartofli przytarganym do DPS-u przez jego sztabówkę Kingę Gajewską. Pewne wydaje się, że lista nie jest zamknięta.    

Ze starych generałów pokpiwa się zwykle, że na manewrach rozgrywają bez końca zaprzeszłe wojny, więc nie są w stanie przygotować swoich armii do tych, co dopiero wybuchną. Wiele w tym racji, skoro nawet pozostałe mocarstwa nie odgadły terminu pełnoskalowego ataku Rosji na Ukrainę przed prawie czterema laty ani specyfiki tego konfliktu (np. skali użycia dronów). Podobnie z wyjątkiem Nassima Taleba jako autora teorii “czarnego łabędzia” (jeśli rzecz ująć najprościej: wykazującej znaczenie zjawisk… nie dających się przewidzieć) progności nie przestrzegli przed pandemią koronawirusa zanim śmiercionośny wirus wydostał się z laboratorium w chińskim Wuhan. Z grona futurologów honor zwrócić można jeszcze tylko francuskiemu myślicielowi Jacques’owi Attali’emu, który ogólnie wykazywał możliwość powrotu globalnych epidemii jako barier rozwoju ludzkości. 

W tej sytuacji trudniej pomstować, że na obrzeżu polskiej polityki – która osobowości podobnie twórczych nie przyciąga dominują scenariusze określane poprzednimi wynikami wyborczymi lub bieżącymi badaniami opinii publicznej, chociaż do kolejnego głosowania powszechnego pozostały prawie dwa lata. Sami zaś socjologowie podkreślają, że sondaż nie stanowi wyborczej prognozy lecz tylko fotografię stanu opinii społecznej w momencie, gdy jest przeprowadzany, ci poważniejsi odżegnują się od roli wróżów. 

Tym bardziej, że nikt z luminarzy nie przewidział rekordowo wysokiej frekwencji przy urnach 15 października 2023 r, aczkolwiek Antoni Dudek trafnie odczytał przyszłą scenę zapowiadając brak zdecydowanego zwycięzcy. Jak wiemy, koalicja demokratyczna wygrała wprawdzie głosowanie zarówno do Sejmu jak do Senatu, ale nie zyskała możliwości przełamywania prezydenckiego weta, a po Andrzeju Dudzie głową państwa został podobnie jak on wywodzący się z PiS Karol Nawrocki. Skoro do wyborów parlamentarnych pozostały 22 miesiące, warto przypomnieć, że w podobnym czasie przed prezydenckimi Nawrockiego nie znała zdecydowana większość Polaków. Jeszcze bardziej spektakularny  okazuje się przykład wyborów parlamentarnych bardziej odległych, bo z 1997 r, ale odbywających się przy podobnej ordynacji: na półtora roku przed nimi ich zwyciężczyni, Akcja Wyborcza Solidarność jeszcze nawet nie istniała, dopiero w czerwcu 1996 r. powołali ją związkowcy i centroprawicowi politycy. Tak późne narodziny nie przeszkodziły jej przez cztery lata rządzić krajem a nawet przeprowadzić obowiązującą wciąż i doskonale funkcjonującą reformą samorządowo-administracyjną.   

[1] Opinia24, sondaż z grudnia 2025

Jak oceniasz?

kliknij na gwiazdkę, aby ocenić

średnia ocen 5 / 5. ilość głosów 3

jeszcze nie oceniano

jeśli uznałeś, że to dobre...

... polub nas w mediach społecznościowych

Nie spodobało się? Przykro nam...

Pomóż nam publikować lepsze teksty

Powiedz nam, jakie wolałbyś teksty na pnp24.pl?

Łukasz Perzyna (ur. 1965) jest dziennikarzem „Opinii”, Polityczni.pl i „Samorządności”, autorem filmu o Aleksandrze Kwaśniewskim (emisja TVP1 w 2006 r.) oraz dziewięciu książek, w tym. „Uwaga, idą wyborcy…” i „Jak z Pierwszej Brygady”. Pracował m.in. w „Wiadomościach TVP” i „Życiu”, kierował działem krajowym „Obserwatora Codziennego”. W latach 80 był działaczem Konfederacji Polski Niepodległej i redaktorem prasy podziemnej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here