Skąd tyle złości

0
63

Barbara Bartel, psycholog z Lekarskiej Przychodni Profesorsko-Ordynatorskiej oraz Centrum Medycznego Doktor A Waliców 20, w rozmowie Łukasza Perzyny

– Skąd tyle złości się objawia w życiu publicznym na co dzień? Przeszliśmy przecież przez grozę pandemii, niepewność pierwszych dni wojny w Ukrainie i szok ubiegłorocznej nocy dronów nad Polską, więc trudno chyba tę złość tłumaczyć nieprzyjaznymi okolicznościami, chyba, że ich skutki ujawniają się z opóźnieniem?

– Tak się dzieje nie tylko w Polsce, ale na całym świecie, zresztą pandemia miała globalny zasięg, niepokój w związku z wojną w Ukrainie odczuwają różne kraje Europy, w wielu z nich tak jak u nas w nocy z 9 na 10 września 2025 r. pojawiły się na niebie obce drony. Nie chodzi jednak tylko o znane z przekazów telewizyjnych wydarzenia, również o to, co tkwi w nas samych. Mamy worek stresów. Nosi się go latami na plecach.

– I tak się nie da w nieskończoność?

– Załatwia się szybko sprawy, które się uznaje za pilne. A worek dalej nam doskwiera. Z czasem się przetrze i przerwie, zawartość się rozsypie.

– Nasza psychika też?

– Na co dzień dostrzegamy, obserwując zwykłych ludzi na ulicy, z jak wieloma sytuacjami sobie nie radzą. Dziecko płacze i krzyczy, a jego matka nie reaguje, jakby nagle zobojętniała. Albo jakby nie rozumiała, co się dzieje. Ludzie się gromadzą, bo zdarzyła się awantura pod osiedlowym sklepem. Na pytanie, dlaczego tam stoją, odpowiadają, że z tego powodu, że kolega tam przystanął albo sąsiad. Co się dzieje, nie wiedzą, ale stoją…

– To groźne?

– Emocjonalność może nas powoli zabijać, jeśli nie panujemy nad nią, ani nie wiemy, dokąd nas doprowadzi. Warto się obudzić, zanim okaże się, że jest za późno. I kłopoty codzienne czy publiczne naszą emocjonalnością bez reszty zawładną: mąż, dziecko, Trybunał Konstytucyjny, tworzy się nieprzyjazny łańcuch. Profilaktyka stanowi oczywistą potrzebę. Trudno jednak to sobie uświadomić, jeśli wszystko wie się najlepiej. Do czasu tylko to działa. Zastanowił się Pan kiedyś, dlaczego dzikie zwierzęta nagle przychodzą do miast?

– Bo deweloper wyciął drzewa, żeby bloki postawić tam, gdzie dotychczas sobie żyły?

– Szukają teraz pożywienia w naszych miejskich osiedlach te dziki czy łosie, swoje potrzeby w ten sposób realizują. Tymczasem człowiek nie zawsze potrzeby sobie uświadamia, czasem ten wspomniany worek stresów gotów jest dźwigać jak najdłużej, odkładać rozstrzygnięcie własnych problemów. Inteligencja emocjonalna pozostaje niezmiernie ważna. W tym wypadku na pewno mamy do czynienia z kryzysem, kiedy byliśmy dużo biedniejsi, a w miastach nie stały apartamentowce, pewne reakcje uchodziły za oczywiste.

– Przeprowadzanie staruszki przez ulicę, czego nas tak w domu jak w szkole uczono, że wypada?

– Kpi Pan niesłusznie, źle się dzieje, kiedy starszy człowiek upadnie na ulicy, nie radzi sobie ze wstaniem z chodnika, a inni nie pomagają, skłonni są udawać, że tego nie widzą, albo posyłają spojrzenia takie, jakby sami, jeśli jednak powstaniem, byli gotowi jeszcze mu nogę podstawić. Człowiek leży bezradny, my do niego nie podbiegniemy. Konkurencja i związana z nią agresja zastępują współczucie i współpracę. Wszystkiego mamy za dużo, a udajemy, że nam brakuje. Ludzie, którym się powiodło, wstydzą się własnej matki, bo ze jest wsi. Tylko, że ona na tej wsi ich wychowała do awansu i kariery. Wstydzą się ojca, bo starym autem jeździ, mnóstwo pali taki rzęch i poobijany. Lepszego nie kupił, bo oszczędzał, żeby mieć na edukację swoich dzieci, na stancję w mieście akademickim. A teraz syn menedżer korporacji z ojca i jego samochodu się śmieje, bo są tak samo starzy i brzydcy. Wielki chaos zastępuje więzi, które kiedyś pozostawały naturalne i ludzie znajdowali w nich oparcie.

– A z czasem ci z pozoru pewni siebie i radzący sobie doskonale potrzebują pomocy specjalisty?

– Pacjenci czasem mówią o legendach, dopiero później o własnych problemach, już wtedy, kiedy odpowiadają na moje pytania.

– Dlaczego tak się dzieje?

– Często nie umiemy stawiać pytań nawet samym sobie. Poza tym nie umiemy słuchać. Kiedy problemy nas przerastają, wizyta u specjalisty okazuje się konieczna. Ale tylko jedna nie wystarczy. Łatać się nie da, kiedy ten wspomniany już worek z problemami, na plecach dźwigany, się przetarł. Ludzie wchodzą w tłum, krzyczą, jak kochają Polskę, ale tu działa psychologia tłumu. W zdawkowych rozmowach podkreślają, jak kochają najbliższych, ale okazać im tego nie potrafią. Brak zrozumienia drugiego człowieka prowadzi do klęski.

– Jaka jest na to recepta?

– Napisałam przed laty książkę “Abyś nie cierpiał”. Wszystko jest do naprawienia, jeśli rozwija się to, co dobrego znajduje się w człowieku. Kompromis nie jest tylko słowem ze slangu polityków ani praktyki negocjacji biznesowych, stanowi rzeczywistą wartość w zwyczajnych kontaktach między ludźmi. Pójście na ustępstwo pomaga, zbliża nas do innych, pomaga zrozumieć ich, ale i nas samych. Ludzie powinni się oswoić ze świadomością, że trzeba rozmawiać, a nie wyolbrzymiać trudności i szukać tych, których obarczy się za nie winą. Czas świąteczny się zbliża, to okazja, by porzucić obojętność i wysłuchać siebie nawzajem. Kiedy mnóstwo chaosu wokół, ważne i budujące okazują się: kompromis i jeszcze raz kompromis, rozmowa i jeszcze raz rozmowa… Nadzieja jest ważna, a nie przeświadczenie, że wszystko wiemy najlepiej, bo to nieprawda. Zrozumienie rodzi się z umiejętności słuchania innych.

Jak oceniasz?

kliknij na gwiazdkę, aby ocenić

średnia ocen 5 / 5. ilość głosów 2

jeszcze nie oceniano

jeśli uznałeś, że to dobre...

... polub nas w mediach społecznościowych

Nie spodobało się? Przykro nam...

Pomóż nam publikować lepsze teksty

Powiedz nam, jakie wolałbyś teksty na pnp24.pl?

Łukasz Perzyna (ur. 1965) jest dziennikarzem „Opinii”, Polityczni.pl i „Samorządności”, autorem filmu o Aleksandrze Kwaśniewskim (emisja TVP1 w 2006 r.) oraz dziewięciu książek, w tym. „Uwaga, idą wyborcy…” i „Jak z Pierwszej Brygady”. Pracował m.in. w „Wiadomościach TVP” i „Życiu”, kierował działem krajowym „Obserwatora Codziennego”. W latach 80 był działaczem Konfederacji Polski Niepodległej i redaktorem prasy podziemnej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here