Pierwsza reforma Tuska

0
1

Rząd Donalda Tuska ogłasza reformę podatków: pierwszą w ogóle poważną, jaką przeprowadza, po prawie trzech latach sprawowania władzy. Na wprowadzeniu dodatkowej stawki PIT (24 proc dla dochodów od 130 tys do 150 tys, oprócz 12 i 32 proc, jakie już wcześniej obowiązywały) oraz podniesieniu progu zyska 3,5 mln osób. Nie będzie natomiast obiecywanego przed 15 października 2023 r. zwiększenia kwoty wolnej od podatku z obecnych 30 tys zł do 60 tys.

Reperkusje zmian ocenią na łamach PNP 24.PL znawcy gospodarki. Pierwszy komentarz, jaki na gorąco się nasuwa, odnosi się jednak do odczuć powszechnych. Jeśli celem nowych przepisów ma być zerwanie z przeświadczeniem, że obecny rząd raczej administruje krajem, niż podejmuje działania, zmieniające na korzyść warunki życia obywateli – zyski odnotowane przez 3,5 mln z nas okażą się raczej niewystarczające dla przełamania tej opinii. Rekordowa frekwencja w tamtych wyborach (74 proc, co oznaczało 21,6 mln głosujących) i dokonana za jej sprawą zmiana uprawniały bowiem do oczekiwania przedsięwzięć, które poprawią sytuację jeśli nawet nie wszystkich Polaków w wariancie idealistycznym, to przynajmniej 11,6 mln z nas, którzy wsparliśmy wówczas demokratyczne partie, co po wyborach utworzyły koalicję rządową, nazwaną później od daty zwycięstwa: 15 Października.

Tymczasem brak zwiększenia kwoty wolnej od podatku, co stanowiłoby korzyść dla wszystkich obywateli, a nie co dziesiątego z nas – pozostaje w sferze obietnic nie wypełnionych.

Niesie to za sobą uprawdopodobnione ryzyko, że ekipa Donalda Tuska oceniana będzie nie za przeprowadzoną reformę, tylko za zmiany, których zaniechała.

Chociaż wreszcie, paradoksalnie w chwili gdy autorka tego zastrzeżenia wedle pogłosek odchodzić ma wkrótce z rządu – wypełnił się postulat minister funduszy Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz, wcześniej publicznie, ale i zasadnie utyskującej, że rządowi Tuska brak przedsięwzięcia z nim kojarzonego, które stałoby się jego wizytówką czy marką. Niezależnie od tego, jak oceniamy pracę Pełczyńskiej w podległym jej resorcie – w tej akurat kwestii wydaje się mieć rację.

Ugrupowania opozycyjne, zwłaszcza Konfederacja, kreślą teraz wizję Polski fajnej, w której podatki będą niskie. Więcej niż anegdotą stała się osławiona odpowiedź Sławomira Mentzena na pytanie, z czego ma być finansowana służba zdrowia: – Z pieniędzy.

Nie tylko Konfederacja poparcie, zwłaszcza ze strony wchodzącej dopiero w dorosłe życie młodzieży, w tym tych, co zagłosują za rok po raz pierwszy – pozyskuje udzielając łatwych odpowiedzi na trudne pytania. Nowa podatkowa reforma Tuska nie oznacza wyjścia z tej logiki. Nawet jeśli zawiera w sobie nośne społecznie zwiększenie do 22 proc CIT dla korporacji uzyskujących dochody powyżej 50 mln euro rocznie.

W warunkach zagrożenia bezpieczeństwa Polaków, gdy wojna toczy się tuż za wschodnią granicą, a do Polski wlatują obce i wrogie statki powietrzne od balonów szpiegowskich i przemytniczych poprzez drony po rakiety (jedna z nich w listopadzie 2022 r. zabiła dwóch cywilnych mieszkańców na Lubelszczyźnie) – obniżanie podatków dla samej satysfakcji, że są niższe, mija się z celem zarówno w aspekcie wspólnej odpowiedzialności za państwo jak komfortu indywidualnego.

Poprzedniczka rządzącej Koalicji Obywatelskiej – Platforma, utworzona m.in. przez ówczesnego wicemarszałka Senatu Donalda Tuska, którego partnerami w tym przedsięwzięciu stali się Andrzej Olechowski i Maciej Płażyński, powstała na fali rozczarowania reformami, dokonywanymi przez rządzącą wówczas koalicję Akcji Wyborczej Solidarność i Unii Wolności. Z czterech nazywanych wielkimi po ponad ćwierćwieczu ostała się jedna: samorządowa. A koszty pozostałych, nieudanych, okazały się wysokie. Z nich zrodził się sukces ugrupowania dzisiaj rządzącego.

Nie da się jeszcze ocenić, kto w sensie politycznym zyska na obecnych zmianach podatkowych. Na wygranie kolejnych wyborów mogą jednak nie wystarczyć. A nie tylko rzymskie powiedzenie, pacta sunt servanda, o tym, że umów należy dotrzymywać, ale i nowoczesne pojmowanie polityki jako rodzaju realizowania umowy zawartej między wyborcami a ich przedstawicielami – każe w centrum oceny postawić jednak kwestię podniesienia kwoty wolnej od podatku. A tego właśnie, choć dotyczy wszystkich, nie załatwiono.

Jak oceniasz?

kliknij na gwiazdkę, aby ocenić

średnia ocen 0 / 5. ilość głosów 0

jeszcze nie oceniano

jeśli uznałeś, że to dobre...

... polub nas w mediach społecznościowych

Nie spodobało się? Przykro nam...

Pomóż nam publikować lepsze teksty

Powiedz nam, jakie wolałbyś teksty na pnp24.pl?

Łukasz Perzyna (ur. 1965) jest dziennikarzem „Opinii”, Polityczni.pl i „Samorządności”, autorem filmu o Aleksandrze Kwaśniewskim (emisja TVP1 w 2006 r.) oraz dziewięciu książek, w tym. „Uwaga, idą wyborcy…” i „Jak z Pierwszej Brygady”. Pracował m.in. w „Wiadomościach TVP” i „Życiu”, kierował działem krajowym „Obserwatora Codziennego”. W latach 80 był działaczem Konfederacji Polski Niepodległej i redaktorem prasy podziemnej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here