Sens Sierpnia 1980
Dogadaliśmy się jak Polak z Polakiem – ogłaszał Lech Wałęsa w trakcie podpisywania porozumienia między robotniczym komitetem strajkowym a rządem PRL 31 sierpnia 1980 r. – Nie ma zwycięzców ani zwyciężonych.
Nie tylko w ówczesnej sytuacji pozostawało to prawdą. Skoro latem 1980 r. strajkowała niemal cała Polska, oznaczało to przełamanie bariery lęku, związanej z wcześniejszym tłumieniem przez władze protestów społecznych za cenę przelewu krwi (w Grudniu 1970 r. na Wybrzeżu) lub co najmniej brutalnego użycia siły przez milicję (w Czerwcu 1976 r. wobec Radomia, Ursusa i Płocka). Z podobną groźbą również wtedy się liczono. Z kolei rządzący obawiali się reakcji radzieckiej. Nieco ponad pół roku wcześniej Leonid Breżniew wysłał przecież wojska do Afganistanu. Porozumienie Gdańskie okazało się korzystnym dla obu stron rozwiązaniem.
Chociaż wcześniejsze zdobycze Polskiego Października z 1956 r. okazały się podobnie imponujące a krew przelana w Grudniu 1970 r. zaowocowała po zmianie ekipy kolejną liberalizacją – dopiero Polski Sierpień 1980 r. przyniósł formalne porozumienie między rządem partii wciąż mającej w nazwie słowo “robotnicza” a reprezentacją robotniczych załóg, co stanowiło rodzaj pierwszej w realnym socjalizmie umowy społecznej.
Jednym z jej punktów stało się powołanie niezależnych od władzy i samorządnych związków zawodowych. Innym zaś – uwolnienie więźniów politycznych. Chociaż po 16 miesiącach “karnawału” jak potocznie ten czas nazwano, komuniści wprowadzili 13 grudnia 1981 r, stan wojenny – powrotu do władzy sprawowanej całkowicie poza kontrolą społeczną nawet po tej dacie już nie było. A w osiem lat później po przegranych wyborach czerwcowych Polska Zjednoczona Partia Robotnicza pokojowo oddała władzę. Nigdy nie stałoby się to możliwe bez doświadczenia sierpniowego. Doskonale oddają jego istotę słynne a tytułowe dla tego skromnego szkicu słowa późniejszego laureata Pokojowej Nagrody Nobla, wcześniej elektromontera: to od żądania przywrócenia do pracy jego i Anny Walentynowicz zaczął się strajk w Stoczni Gdańskiej. Rozpoczął go na wydziale K-5 o szóstej rano 14 sierpnia 1980 r. młody robotnik Jerzy Borowczak, bo sam Wałęsa dotarł na protest z opóźnieniem, dlatego też musiał skakać przez mur. Prozaik Janusz Głowacki w książce “Przyszłem” tamto spóźnienie Wałęsy tłumaczył koniecznością uprzedniego kupienia trudno dostępnego w handlu wózka dla dziecka.
Tramwaj motorniczej Krzywonos…
Dzień później 15 sierpnia 1980 r. motornicza Henryka Krzywonos (później Strycharska) ustawiła prowadzony przez siebie tramwaj na rozjazdach koło Opery Bałtyckiej, co powszechnie uznaje się za początek strajku powszechnego w Trójmieście.
“Na Wybrzeżu robotnicy rozbili pokutujący w oficjalnych gabinetach i elitarnych salonach stereotyp r o b o l a . Robol nie dyskutuje – wykonuje plan (..). Tymczasem na Wybrzeżu a potem w całym kraju (..) wyłoniła się młoda twarz nowego pokolenia robotników – myślących, inteligentnych, świadomych swojego miejsca w społeczeństwie i – co najważniejsze – zdecydowanych wyciągnąć wszystkie konsekwencje z faktu, że w myśl ideowych założeń ustroju ich klasie przyznaje się wiodącą rolę w społeczeństwie” – charakteryzował na gorąco w “Notatkach z Wybrzeża” światowej sławy reporter Ryszard Kapuściński [1].
Jednak Stocznia Gdańska nie stała się latem 1980 r. pierwszym ośrodkiem ruchu strajkowego, już 1 lipca podobnie jak w 1976 w reakcji na podwyżkę cen stanął Ursus, jeszcze w tym samym miesiącu protestował Lublin w tym kolejarze tamtejszego węzła i Świdnik, z czasem też komunikacja miejska w Warszawie. Jak zauważył Jerzy Holzer (“Solidarność 1980-1981. Geneza i historia”): “Choć strajki miały charakter ekonomiczny, realia systemu komunistycznego nadawały im aspekty polityczne. Na trzech wydziałach “Ursusa” powstały Komisje Robotnicze, niezależne od licencjonowanych związków zawodowych. W kilku zakładach wysunięto żądanie udzielenia strajkującym pisemnej gwarancji bezpieczeństwa. Łamałoby to dotychczas stosowane reguły karalności strajku. W Wytwórni Sprzętu Komunikacyjnego Świdnik, gdzie strajk wybuchł 9 VII, utworzono Komitet Strajkowy, zaś wśród żądań znalazło się wyrównanie dodatków rodzinnych do poziomu obowiązującego w milicji” [2].
…i wielki długopis Wałęsy
Zasadnicze znaczenie dla rozwoju sytuacji miało jednak sformułowanie przez Międzyzakładowy Komitet Strajkowy z siedzibą w Stoczni Gdańskiej listy 21 postulatów.
Cztery pierwsze sierpniowe żądania miały ogólnospołeczny charakter. Robotnicy domagali się akceptacji dla niezależnych związków zawodowych, zagwarantowania prawa do strajku, przestrzegania wolności słowa oraz zwolnienia więźniów politycznych.
Liczne pozostałe odnosiły się do spraw socjalnych, w tym podwyżek o 2 tys zł (postulat 8), obniżenia wieku emerytalnego (postulat 14), wprowadzenia trzyletniego urlopu macierzyńskiego (postulat 18) i wszystkich sobót wolnych od pracy (postulat 21) a także kartek na mięso i jego przetwory (postulat 11), podniesienia diet z 40 do 100 zł oraz dodatku za rozłąkę (postulat 20).
Niektórych spośród żądań gdańskich nie zrealizowano do dzisiaj, skoro strajkujący domagali się, by “wprowadzić zasady doboru kadry kierowniczej na zasadach kwalifikacji a nie przynależności partyjnej (..)” (postulat 13).
W niedzielę 31 sierpnia w sali BHP Stoczni Gdańskiej Lech Wałęsa wielkim długopisem z wizerunkiem Papieża podpisał z wicepremierem Mieczysławem Jagielskim Porozumienie Gdańskie. W klapie marynarki miał znaczek z Matką Boską, w ręku różaniec, który chwilę przedtem podała mu nieznajoma kobieta. Stocznia wciąż nosiła imię Włodzimierza Lenina, ale na jej bramie w strajkowych dniach widniał portret Jana Pawła II.
Dzień wcześniej podobną umowę w Szczecinie sygnowali: lider strajkujących Marian Jurczyk i z ramienia władz Kazimierz Barcikowski. Dopiero we wrześniu uzgodniono porozumienie w Jastrzębiu, gdzie protestującym górnikom przewodzili Jarosław Sienkiewicz i Tadeusz Jedynak. Rządzący krajem przez dekadę Edward Gierek przed upływem tygodnia od zawarcia umowy gdańskiej ustąpił ze stanowiska I sekretarza Komitetu Centralnego PZPR. Zastąpił go Stanisław Kania. Dla robotników jednak zmiany kadrowe u władzy miały mniejsze znaczenie. Za to oni sami po raz pierwszy do 1956 r. wsparci zostali przez inne grupy społeczne. W strajkującej Stoczni Gdańskiej znaleźli się dziennikarze i inteligenccy eksperci a przed jej bramą jeszcze w trakcie trwania protestu wspomagający go Donald Tusk i pisarz Paweł Huelle wraz z kilkoma innymi osobami ogłosili zamiar powołania niezależnej organizacji studenckiej.
Gdyby w Gdańsku w pamiętną niedzielę do porozumienia nie doszło, od poniedziałku 1 września ponownie strajkować miały Zakłady Mechaniczne Ursus. Na przywódcę komitetu protestacyjnego w fabryce traktorów typowany był Zbigniew Bujak.
Już 17 września 1980 r. w trakcie gdańskiego spotkania strajkowych liderów i wspierających ich ekspertów przyjęto zasadę, że niezależny, samorządny związek zawodowy, gwarantowany przez umowę gdańską, będzie miał charakter ogólnopolski jak radził mec. Jan Olszewski, a nie tylko lokalny. Zaś Karol Modzelewski zaproponował dla niego nazwę “Solidarność”. Na czele stanął Lech Wałęsa. Polska po raz pierwszy od dawna bez ofiar i strat wkraczała w burzliwy okres przejściowy, którego finałem stać się miało odzyskanie po półwieczu niepodległości i ustanowienie demokracji.
[1] Ryszard Kapuściński. Notatki z Wybrzeża. “Kultura”, Warszawa z 14 września 1980
[2] Jerzy Holzer. “Solidarność” 1980-1981. Geneza i historia. Rytm, Warszawa 1986, cz. I, s. 90