Pożegnanie Mieczysława Czerniawskiego (1948-2026)
Mieszkańcy Łomży, nieodmiennie uchodzącej za prawicową, wskazali go w bezpośrednich wyborach na prezydenta miasta (2010-14), wiedząc, że wcześniej przez cztery kadencje w krajowym Sejmie najpierw z ramienia PZPR a potem Sojuszu Lewicy Demokratycznej sprawował mandat poselski (1989-91 i 1993-2005). Zawsze nie tylko sprawiał wrażenie, że wierzy w to, co mówi, ale tak było rzeczywiście.
Empatię i umiejętność zrozumienia racji innych niż tylko własnego obozu objawiał nie wyłącznie w kuluarowych czy bufetowych rozmowach, ale również w pracach Komisji Finansów Publicznych, szczególnie trudnej, bo kumulującej problemy wiążące się z budżetem państwa, której przewodniczył za drugich rządów SLD. Reprezentował konsekwentnie taki styl uprawiania polityki, który polega na konsekwentnym ucieraniu racji i przekonywaniu, a nie mechanicznym przegłosowaniu oponenta. Kiedy portale internetowe zamieściły jego żałobne fotografie, zaglądający mi przez ramię członkowie pracujących w Sejmie telewizyjnych ekip potwierdzali, że pamiętają go i żałują. Chociaż nie przychodził tu już od dwudziestu lat.
Kto trochę zna Łomżę i tamtejszą lokalną politykę, tego wybór Czerniawskiego przed ponad 15 laty na włodarza miasta wcale nie zaskoczył. Chociaż były sekretarz łomżyńskiego komitetu wojewódzkiego PZPR, jak się okazało zarówno pierwszy (jak brzmiała oficjalna nazwa funkcji) jak ostatni (bo w latach 1986-90, więc to jemu przypadło gaszenie światła) nastał w Ratuszu po przedstawicielu Chrześcijańskiego Ruchu Samorządowego, a po jednej pełnej kadencji oddał prezydencki fotel kandydatowi Prawa i Sprawiedliwości Mariuszowi Chrzanowskiemu, który zresztą zasiada w nim do dzisiaj, tyle, że się w międzyczasie przeciw macierzystej partii zbuntował, wybierając interes mieszkańców.
Wybrał Łomżę przed laty również sam Mieczysław Czerniawski, chłopak z Bieszczad po zawodówce, który przyjechał do niej, by uczyć się dalej [1]. Pracował potem jako nauczyciel, szef powiatowego Związku Młodzieży Socjalistycznej, wreszcie na etacie partyjnym. Chociaż jego formacja przegrała wybory w 1989 r, sam pierwszy raz akurat wtedy wywalczył poselski mandat i publicznie określił datę 4 czerwca jako “bardzo szczęśliwy moment w historii Polski” [2]. Stał się zresztą kowalem własnego losu, jak wielu kolegów sekretarzy próbował sił w biznesie. I raczej do niego nie dokładał.
Żywiołem Czerniawskiego pozostała jednak polityka. Raczej facet od roboty niż typowy lider, szczyt swoich możliwości w niej osiągnął, gdy po objęciu prezydentury przez Aleksandra Kwaśniewskiego pełnił przez parę miesięcy funkcję przewodniczącego klubu parlamentarnego SLD, najliczniejszego w ówczesnym Sejmie. Nie zawróciło mu to jednak w głowie ani go nie zmieniło.
Doskwierał mu cynizm innych, swoje własne przekonania traktował dosłownie i zawsze dawał im wyraz. W trakcie jednego ze sporów w koalicji rządowej SLD z Polskim Stronnictwem Ludowym o dopłaty do paliwa rolniczego, wypowiedział się stanowczo do kamery, że jego formacja w tej kwestii nie ustąpi, bo oznaczałoby to ruinę budżetu. Jednak w niecałe pół godziny po wyemitowaniu w głównych Wiadomościach o 19,30 tak mocnej deklaracji Czerniawskiego, na spotkaniu bez jego udziału koledzy postanowili jednak zaspokoić oczekiwania ludowców w zamian za jakąś korzystną roszadę stanowisk. Następnego dnia dziennikarz Grzegorz Miecugow podszedł w sejmowym korytarzu do Czerniawskiego z ekipą zdjęciową i zamiarem nagrania jego wypowiedzi w zupełnie innej sprawie.
– Nic nie powiem, k…, nic nie powiem! – wykrzyknął wtedy pos. Czerniawski. – W ch.. mnie robią, w ch.. !
Jeśli ktoś powie, że przypominanie podobnej ekspresji nie mieści się w poetyce pożegnania – przeciwstawię temu pogląd, że sam zainteresowany nie miałby nic przeciwko temu. W słowach nie przebierał, o czym wiedzieli wszyscy, nikomu krzywdy nie wyrządził, co pozostawało jeszcze bardziej znane. Zależało mu na ludziach i sprawach.
Doskonale zapamiętałem rozmowę z Czerniawskim w Łomży przy okazji jednej z kampanii z lat 90. Nawet względna skromność jego biura odbiegała od przepychu designerskich wnętrz, w jakie zainwestował już wtedy świętokrzyski SLD z regionalnym baronem Henrykiem Długoszem na czele. Gospodarz rzeczowo przedstawił mi panoramę polityki w mieście i okręgu wyborczym, bez lukrowania z korzyścią dla swoich. Wobec dziennikarza “Życia” uchodzącego za niechętne postkomunistom nie przejawiał żadnej rezerwy, znał mnie zresztą wcześniej z nagrań dla TVP, a kwestia jak wypadnie, inaczej, niż zdarzało się to wielu kolegom, nie przyprawiała go o ból głowy.
Nazwać go można politykiem epoki przedsondażowej, kiedy uścisk dłoni wyborcy i chwila z nim rozmowy, pytania o rodzinę i pracę, znaczyły więcej niż współczesne komunikatory społecznościowe ze swoimi co chwilę update’owanymi przekazami. Jak wiemy, zanim gen. Dwight Eisenhower zanim został prezydentem Stanów Zjednoczonych w trakcie tylko jednego ze spotkań uścisnął prawice w sumie 12 tys. wyborców, dzięki czemu nie tylko wygrał głosowanie, ale trafił do Księgi Rekordów Guinessa. Chociaż dzień później miał już spory kłopot z wypisaniem czeku lekarzowi, co mu zmaltretowaną w ten sposób dłoń opatrywał. Z kolei gdy Bill Clinton ubiegał się o głosy plantatorów z Południa, podczas lokalnego święta nakłoniony został do udziału w konkursie jedzenia pomidorów na czas, z ogromnej papierowej torby. Nie uchylił się od stanięcia w szranki, ale pomidorów do ust nie bierze do dzisiaj.
W Łomży Czerniawski wygrał w 2010 r. lokalne wybory prezydenckie, kiedy jego lewicowa formacja dołowała już w sondażach ogólnopolskich. Pokonał Lecha Kołakowskiego z PiS, uchodzącego za wszechwładnego w regionie. Mieszkańcy zawdzięczają prezydentowi Czerniawskiemu takie inwestycje jak Bulwar nad Narwią, nową Halę Targową i pawilony handlowe przy dworcu autobusowym, zadbał też o obwodnicę miasta jako fragment Via Baltica [3]. Za jego kadencji powstała w mieście wyższa uczelnia.
Tacy jak on czynili politykę lepszą – ale też i zrozumiałą dla tych, w których imieniu jest uprawiana. Będzie nam go brakowało.
[1] Mylomza.pl z 8 stycznia 2026
[2] Mirosław Derewońko. Zmarł były prezydent Łomży Mieczysław Czerniawski. 4lomza.pl z 8 stycznia 2026
[3] M. Derewońko, op. cit