Czarnek i jego prezes

0
52

Perspektywa, w której po wyborach parlamentarnych prezydent Karol Nawrocki powierza misję utworzenia rządu Przemysławowi Czarnkowi zasadnie niepokoi demokratycznych wyborców, ale integruje elektorat PiS. Nie zraża też zwolenników obu Konfederacji do przyszłej koalicji z partią Jarosława Kaczyńskiego. Radykał z profesorskim tytułem wiele sytuacji tłumaczy bowiem podobnie jak Sławomir Mentzen czy Grzegorz Braun.

Dotychczasowe doświadczenie polityczne uczy, że wybory wygrywa się w centrum politycznym. Jego reprezentanci zostali jednak skutecznie zdestruowani nie za sprawą działań Kaczyńskiego, lecz Donalda Tuska, który aby wzmocnić Koalicję Obywatelską, grał skutecznie na osłabienie Szymona Hołowni jeszcze jako marszałka Sejmu oraz rozpad jego partii: Polski 2050, który już się dokonał. Podobnie umiarkowane Polskie Stronnictwo Ludowe, któremu Tusk i KO również życia nie ułatwiają, dopiero odbudowuje poparcie, jak wykazują sondaże, po okresie rozczarowania brakiem wypełnienia obietnic przedwyborczych przez całą Koalicję 15 Października. 

Umiarkowani wyborcy, pomimo że ich liczebność wcale się nie zmniejszyła, nie mają więc własnej reprezentacji, a nawet jeśli tak, to walczy ona o przetrwanie. Jeżeli centrum polityczne w sensie instytucjonalnym się przez półtora roku nie odbuduje, powiedzie się plan polityczny Jarosława Kaczyńskiego, którego symbolem, ale i wykonawcą staje się kandydat na premiera Przemysław Czarnek.

Projekt ten zakłada najpierw odebranie jak największej liczby zwolenników obu Konfederacjom, skoro aspiracje do rządzenia PiS reprezentuje polityk zbliżony sposobem pojmowania świata do Sławomira Mentzena i Grzegorza Brauna. Następnie zaś – zawarcie po wyborach koalicji rządowej z osłabionymi już partnerami, gdy zmiękną.

Wyłonienie jeszcze przed kampanią z 2027 r. nowej formacji umiarkowanej strorpedowałoby plan Kaczyńskiego, którego narzędziem pozostaje Czarnek. Przy obecnym zabetonowaniu sceny politycznej brakuje jednak gwarancji, że w ogóle to nastąpi. Chociaż z badań opinii publicznej wynika, że aż 32 proc z nas z nadzieją i aprobatą powitałoby wyłonienie nowej partii jeszcze przed najbliższymi wyborami [1]. Powstać może ona tylko pośrodku sceny, skoro wystarczająco wiele ofert zaludnia zarówno  lewą (Razem Adriana Zandberga i Lewica Włodzimierza Czarzastego) jak prawą (Konfederacja Sławomira Mentzena i druga Korony Polskiej Grzegorza Brauna) flankę [2]. 

Gdyby się udało, Kaczyński pożałowałby, że misję powierzył radykałowi Czarnkowi, a nie reprezentującemu jednak to, co już znane i obliczalne byłemu premierowi Mateuszowi Morawieckiemu. A może nawet w trybie “last minute” (chociaż pod wpływem emocji, jak się przekonaliśmy, prezes działa “bez żadnego trybu”) – zmieniłby swojego kandydata. Na razie zdolni wiele znieść zwolennicy PiS muszą być prezesowi wdzięczni, że na przyszłego premiera nie wskazał Jacka Kurskiego ani Dominika Tarczyńskiego. Bo przecież decyzję podejmował jednoosobowo i z przekonaniem, że wie lepiej.       

[1] badanie United Surveys z 25-26 listopada 2025 

[2] por. Porzuceni umiarkowani PNP 24.PL z 3 stycznia 2026 

Jak oceniasz?

kliknij na gwiazdkę, aby ocenić

średnia ocen 5 / 5. ilość głosów 7

jeszcze nie oceniano

jeśli uznałeś, że to dobre...

... polub nas w mediach społecznościowych

Nie spodobało się? Przykro nam...

Pomóż nam publikować lepsze teksty

Powiedz nam, jakie wolałbyś teksty na pnp24.pl?

Łukasz Perzyna (ur. 1965) jest dziennikarzem „Opinii”, Polityczni.pl i „Samorządności”, autorem filmu o Aleksandrze Kwaśniewskim (emisja TVP1 w 2006 r.) oraz dziewięciu książek, w tym. „Uwaga, idą wyborcy…” i „Jak z Pierwszej Brygady”. Pracował m.in. w „Wiadomościach TVP” i „Życiu”, kierował działem krajowym „Obserwatora Codziennego”. W latach 80 był działaczem Konfederacji Polski Niepodległej i redaktorem prasy podziemnej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here