Scena i zaplecze

0
27

Partie jeszcze wirtualne już wygrywają z rzeczywistymi a nawet współrządzącymi. Jak oznajmia w wywiadzie dla “Gazety Wyborczej” dyrektorka Centrum Badania Opinii Społecznej Ewa Marciniak, aż 6 procent Polaków zamierza zagłosować na nową formację Mateusza Morawieckiego, która jak wiemy… jeszcze nie powstała [1].

Co oznacza, że gdy się wreszcie wypiętrzy – znajdzie się w przyszłym Sejmie. Co więcej: może w nim zdecydować, kto będzie rządzić Polską.

To ostatnie wcale nie musi okazać się dylematem pozornym, skoro Morawiecki, zanim został premierem ze wskazania Jarosława Kaczyńskiego, kiedy Beata Szydło skompromitowała się osławionym “te pieniądze się po prostu należą” (chodziło o gorsząco wysokie premie dla jej ministrów, w praktyce drugie pensje) – był doradcą innego premiera, Donalda Tuska. 

Morawiecki na scenie publicznej nie wydaje się produktem nowym, raczej z lekka przejrzałym: premierem był przez sześć lat a przestał nim być dwa i pół roku temu. Sytuacja w której on właśnie, z politykami doskonale znanymi – od byłego szefa klubu PiS Ryszarda Terleckiego po ministra Marcina Horałę (w sumie opowiada się za nim 40-50 posłów) zaspokoi oczekiwanie wyborców na nową jakość polityczną ma znamiona politycznej burleski – ale jeśli taka sytuacja zaistnieje naprawdę, odpowiedzialność za nią obciąży gnuśnych polityków o umiarkowanych przekonaniach, niezdolnych do stworzenia oferty dla podobnie myślących wyborców, która byłaby mniej doraźna cyniczna.

Od końca ubiegłego roku wiemy, że 32 procent Polaków nie tylko powitałoby z uznaniem powołanie nowej partii już na wybory w 2027 roku, ale byłoby gotowych na nią zagłosować [2]. Skoro tak oczywiste sygnały zignorowali demokraci z politycznego centrum – do roboty wziął się Morawiecki. Nie wiemy nawet, czy w wyniku ustawki z Kaczyńskim czy rzeczywistego konfliktu z prezesem, bo z Nowogrodzkiej docierają sprzeczne sygnały. 

Jeśli zbudowanie nowej siły ma się powieść Morawieckiemu, a nie uda się nikomu innemu, o większej wiarygodności – umiarkowanym wyborcom pozostanie jedyny tylko powód do zadowolenia: że o przyszłej większości rządowej decydować będzie Morawiecki ze swoimi mocno zgranymi posłami, a nie reżyser Grzegorz Braun z Korony ze swoimi nawiedzonymi radykałami.

To jednak wybór mniejszego zła tylko, co jeśli zna się najnowszą historię – nie wzbudza najlepszych skojarzeń. W demokracji miało być inaczej. 

Na razie partia Morawieckiego, chociaż wciąż nie powstała, ma wyższe poparcie niż obie sieroty po ruchu Szymona Hołowni: Polska 2050, pozostająca sygnatariuszką umowy koalicyjnej oraz Centrum, które jej nie podpisało, bo… nie istniało wtedy jeszcze, ale ma swoich ministrów w rządzie.  Obie resztówki po byłym marszałku, pozostając w rządowej koalicji, zajmują się głównie zwalczaniem siebie nawzajem, więc prędko wirtualnej partii Morawieckiego nie dogonią. Biada im również wtedy, kiedy już powstanie.

[1] Były premier oskubie głównie Kaczyńskiego. Rozmowa z prof. Ewą Marciniak, szefową CBOS. “Gazeta Wyborcza” z 27 kwietnia 2026
[2] SW Research, sondaż z listopada 2025

Jak oceniasz?

kliknij na gwiazdkę, aby ocenić

średnia ocen 5 / 5. ilość głosów 5

jeszcze nie oceniano

jeśli uznałeś, że to dobre...

... polub nas w mediach społecznościowych

Nie spodobało się? Przykro nam...

Pomóż nam publikować lepsze teksty

Powiedz nam, jakie wolałbyś teksty na pnp24.pl?

Łukasz Perzyna (ur. 1965) jest dziennikarzem „Opinii”, Polityczni.pl i „Samorządności”, autorem filmu o Aleksandrze Kwaśniewskim (emisja TVP1 w 2006 r.) oraz dziewięciu książek, w tym. „Uwaga, idą wyborcy…” i „Jak z Pierwszej Brygady”. Pracował m.in. w „Wiadomościach TVP” i „Życiu”, kierował działem krajowym „Obserwatora Codziennego”. W latach 80 był działaczem Konfederacji Polski Niepodległej i redaktorem prasy podziemnej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here