W stronę Haiti

0
137

Nowa ekipa rządząca zapowiada rozładowanie tłoku w więzieniach: zakłady karne do końca jej kadencji opuścić ma 20 tys pensjonariuszy. Trudno wyobrazić sobie zapowiedź idącą bardziej pod prąd nastrojów społecznych.

Przed wyborami samorządowymi Koalicja Obywatelska zyskałaby zapewne punkty, gdyby zapowiedziała rozładowanie – ale korków w miastach a nie tłoku w celach. 

Na razie jednak w rządzonej przez wiceprzewodniczącego Platformy Obywatelskiej Rafała Trzaskowskiego Warszawie nagminnie zwęża się ulice, co prowadzi do zwiększenia dokuczliwych zatorów, utrudniających życie zarówno kierowcom (strata czasu plus zdenerwowanie) jak mieszkańcom (smutna konieczność wdychania spalin z gaszonych co chwila bez sensu i znów uruchamianych silników). Prezydent miasta z PO/KO przymierzający się do reelekcji nakazał też remonty prestiżowych warszawskich placów dodatkowo korkujące miasto, a Trzech Krzyży czy plac Pięciu Rogów wyglądają po zakończonych pracach dużo gorzej niż przedtem.  

W roli spikerki zapowiadanej, odchudzającej więziennictwo zmiany wystąpiła wiceminister sprawiedliwości Maria Ejchart, od jakiegoś czasu nie używająca już nazwiska Dubois, którym wcześniej się posługiwała. Wcześniej wsławiła się komentarzem do strajku głodowego przebywających wtedy za kratami przez piętnaście dni, zanim ułaskawił ich prezydent Andrzej Duda, skazanych za nadużycie władzy Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika: – Każdy ma prawo nie jeść i nie pić. 

Na wolność wyjdą przez najbliższe trzy lata dwie dywizje kryminalistów. Strach pomyśleć, jak poradzi sobie z nimi zdemoralizowana za rządów PiS policja państwowa. W poprzednim czasie jej funkcjonariusze chodzili po domach dziennikarzy bez żadnej racji – a zawodowych przestępców często pozostawiali w spokoju. Zwyczajni ludzie skarżą się powszechnie na opieszałość policji. Niezależnie od tego, kto rządzi, funkcjonariusze pozostają nieskorzy do interwencji. Załoga pizzerii na rogu Foksal i Kopernika wezwała policję, gdy agresywny żebrak nagabywał jej klientów. Stróże porządku po przyjeździe nie tylko lumpa nie zgarnęli, ale mieli do pracowników knajpy pretensje, że “wezwanie jest nieuzasadnione”. Gdy w bloku na drugiej z wymienionych ulic – a to ścisłe centrum stolicy – policję wezwano do mieszkanki napadniętej i pobitej przez sąsiada, funkcjonariusze nawet nie zabrali sprawcy jak kiedyś mówiono “na dołek”, zaś policjantka wprawdzie serdecznie się poszkodowaną zajęła i dopytywała czy nie wezwać pogotowia, ale zarazem udzieliła jej rady: – Trzeba sobie ułożyć stosunki z sąsiadem.

Żeby rzadziej bijał, czyż nie tak? 

Zabójca młodego chłopaka w pawilonach przy Nowym Świecie powinien w chwili popełnienia zbrodni odsiadywać karę w więzieniu, ale tam nie trafił, chociaż sędziowie zrobili swoje i go na pobyt tam skazali. Zawiódł system penitencjarny. Kosztowało nas to życie ludzkie. 

Na Haiti, karaibskiej republice francuskojęzycznej, która w ostatnich dziesięcioleciach wchłonęła rekordową pomoc międzynarodową, gangi terroryzują już nawet stolicę kraju Port-au-Prince. I kontrolują większość obszaru państwa. Nie radzą sobie z nimi policja ani wojsko. Ale przecież wiadomo, że to wyspa przeklęta, siedlisko kultu voodoo – a Polska powrócić miała do roli prymusa.

Kiedy po wyborach czerwcowych 1989 roku do władzy doszła ekipa Solidarności, amnestię dla sprawców przestępstw pospolitych rozważano, ale jej nie przeprowadzono. Obawiano się wysokiej fali przestępczości. Nie pomogły kolejne bunty w zakładach karnych. Kryminaliści nie wymusili na nowej ekipie rządzącej otwarcia więzień. Teraz ma być inaczej.

Z pewnością nie za tym głosowali Polacy 15 października. 

Pogląd, że za wszystkie przestępstwa należy karać więzieniem, “wiceministra” Ejchart przypisuje poprzedniemu rządowi. Wydaje się raczej przekonaniem właściwym polskiej opinii publicznej. W kolejkach do żabki czy biedronki, w KFC ani McDonaldsie ani nawet w Polskim Jadle nie słyszymy raczej, że złodziei i bandytów należy traktować łagodniej. Tylko niemal wyłącznie stwierdzenia całkiem przeciwne. 

Badania na ten temat nie są najłatwiej dostępne (nikomu nie jest na rękę, że 48 proc Polaków skłania się ku poparciu zakazanej w całej Unii Europejskiej kary śmierci), ale z tych, co są, jasno wynika jak z kompleksowego “Omnibusa” sprzed pięciu lat (Kantar Public dla Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości, 8-13 lutego 2019): 54 proc z nas opowiada się za zaostrzeniem prawa karnego w celu ograniczenia przestępczości [1].

Nie jest więc dziełem przypadku, że twarz polityce wyludniania więzień daje wcale nie minister sprawiedliwości Adam Bodnar lecz wyłącznie jego zastępczyni.

– Chcę, by dyrektorzy zakładów karnych nie bali się składać wniosków o przedterminowe zwolnienie – deklaruje Maria Ejchart [2]. 

Jak się wydaje, gdy jej plan zostanie wykonany, bać się będą zwyczajni Polacy a nie dyrektorzy więzień. I upowszechni się pogląd, być może dla tej koalicji krzywdzący, że władza bardziej dba o gwałcicieli, złodziei i rabusiów niż o własnych wyborców z 15 października nie bezzasadnie obawiających się o własne bezpieczeństwo.

Jeszcze w czasach socjalizmu powtarzano, że niektóre rozwiązania lepiej przetestować wcześniej na szczurach, nie ludziach. Plan wypuszczenia na wolność 20 tys. “garujących pod celą” z pewnością można do tej kategorii zaliczyć. Eksperyment okaże się zapewne kosztowny również dla tych, którzy go przeprowadzą. Nie uśmierzy to jednak niepokoju zwykłego obywatela.   Nie wszystko, co wydaje się fotograficznym negatywem polityki rządów PiS okazuje się mądrością demokracji. Ta ostatnia istnieje również na Haiti, ale nie jest w stanie skutecznie obronić mieszkańców.

[1] por. Większość Polaków chce zaostrzenia kar. Dziennik.pl z 22 kwietnia 2019

[2] Maria Ejchart: Więźniów w celach będzie o 20 tys mniej. “Rzeczpospolita” rp.pl z 18 marca 2024 

Jak oceniasz?

kliknij na gwiazdkę, aby ocenić

średnia ocen 5 / 5. ilość głosów 7

jeszcze nie oceniano

jeśli uznałeś, że to dobre...

... polub nas w mediach społecznościowych

Nie spodobało się? Przykro nam...

Pomóż nam publikować lepsze teksty

Powiedz nam, jakie wolałbyś teksty na pnp24.pl?

Łukasz Perzyna (ur. 1965) jest dziennikarzem „Opinii”, Polityczni.pl i „Samorządności”, autorem filmu o Aleksandrze Kwaśniewskim (emisja TVP1 w 2006 r.) oraz dziewięciu książek, w tym. „Uwaga, idą wyborcy…” i „Jak z Pierwszej Brygady”. Pracował m.in. w „Wiadomościach TVP” i „Życiu”, kierował działem krajowym „Obserwatora Codziennego”. W latach 80 był działaczem Konfederacji Polski Niepodległej i redaktorem prasy podziemnej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here