Aaa… trybunały dwa

0
103

Zaraz po zaprzysiężeniu nowych sędziów nie przez prezydenta Karola Nawrockiego, lecz marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego, jego poprzednik na tym stanowisku Szymon Hołownia stwierdził, że wkrótce będziemy mieć w Polsce dwa Trybunały Konstytucyjne. I że to smutny dzień.

Otwarta polemika obu marszałków, byłego i obecnego, wiele mówi o wzajemnych kontaktach liderów Koalicji 15 Października. Jeszcze więcej powiedzą nam o nich wyniki badań opinii publicznej. Z sondażu OBW dowiadujemy się bowiem, że gdyby wybory odbyły się już teraz a nie za półtora roku, do następnego Sejmu nie weszłaby ani Nowa Lewica Czarzastego ani Polska 2050 wicemarszałka Hołowni. Koalicja Obywatelska Donalda Tuska pomimo najlepszego wyniku (38 proc) osamotniona w tej Izbie nie miałaby sojusznika, znalazłaby się więc w sytuacji bliźniaczej jak Prawo i Sprawiedliwość późną jesienią 2023 roku. Rządziłoby w tej sytuacji PiS (30 proc) wraz z obiema Konfederacjami: Sławomira Mentzena (11 proc) i Korony Polskiej Grzegorza Brauna (10 proc), bo żadna inna większość się nie sklei [1].

Ta gra w cyferki nie za bardzo interesuje jednak zwyczajnych Polaków, nie będących stałymi widzami 24-godzinnych stacji telewizyjnych.

Jak rozumiem, skoro nowa władza, zgodnie z obietnicami podejmuje próbę przezwyciężenia chaosu, wywołanego zawłaszczaniem przez PiS w latach 2015-23 całego sądownictwa, a w szczególności Trybunału Konstytucyjnego, gdzie symbolami pisowskiej degrengolady i upartyjnienia stały się posady tam dla Julii Przyłębskiej przezywanej bezlitośnie “kucharką Jarosława Kaczyńskiego” (rzeczywiście gotowała prezesowi obiady) oraz dawnego prokuratora stanu wojennego Stanisława Piotrowicza czy b. posłanki Krystyny Pawłowicz – powinno się nadać temu odpowiedni rozgłos i co się da rozgrywać przy otwartej kurtynie. A przede wszystkim przekonać zwykłego obywatela, że zmiany pozostają w  jego interesie.

Tymczasem jak przytomnie zauważa szanowana za rzetelność i bezstronność dziennikarka Gazety.pl Marta Rawicz – zaprzysiężenie odbyło się przy drzwiach zamkniętych. Prawo nadawania stamtąd sygnału zyskała tylko TVP, złośliwcy dodają – w likwidacji. Nie dopuszczono nawet faworyzowanej zwykle TVN. Ani w miarę bezstronnego Polsatu. 

Nie tylko zwalczający obecnego marszałka jego poprzednik Hołownia nie rozumie, po co oprócz czterech sędziów wybranych głosami obecnej koalicji, z których zaprzysiężeniem Karol Nawrocki nie tyle zwlekał, co zdawał się je sabotować otwarcie, bo przecież z PiS się wywodzi i jego interes reprezentuje – przysięgę przed Włodzimierzem Czarzastym składało również dwoje pozostałych (Magdalena Bentkowska i Dariusz Szostek), skoro uprzednio już odbierał ją od nich prezydent i nawet on, pomimo trybalnej wrogości wobec Koalicji 15 Października, ich statusu nie kwestionuje. Pozostaje to nieczytelne dla opinii publicznej. Podobnie kazuistyką wydaje się składanie przysięgi “wobec prezydenta”, ale… pod jego nieobecność. Co nie znaczy oczywiście, że rację ma blokujący zmiany Nawrocki.

Na razie mamy zapowiadającą się dwuwładzę w trybunale i demonstracje uliczne.  

Towarzyszyły one czasem ważnym w najnowszej historii wydarzeniom: pamiętamy akcje uliczne po zwycięstwie Aleksandra Kwaśniewskiego nad Lechem Wałęsą w wyborach prezydenckich z 1995 roku. Po werdykcie przy urnach, na ulicach i placach dalej przekrzykiwały się “komuchy” z “solidaruchami”. Jednak Wałęsa nie dlatego przy urnach przegrał, a na ulicach tego nie nadrobił, że źle albo z opóźnieniem skakał w 1980 r. przez mur Stoczni Gdańskiej albo że ludzie uwierzyli Jarosławowi Kaczyńskiemu, co jak wiemy “13 grudnia spał do południa”, że to jego “brat Lech faktycznie kierował Solidarnością”. Polacy nie są głupcami. Wałęsę skarcili za to, że w debacie telewizyjnej chciał Kwaśniewskiemu podawać nogę zamiast ręki. Zwycięzca odwdzięczył się nam tym, że wprowadzając Polskę do NATO – co oznaczało pójście szlakiem wytyczonym przez tak odległego od jego macierzystego środowiska mec. Jana Olszewskiego, który dalekowzrocznie pierwszy wskazał opcję atlantycką, gdy nawet Wałęsa prawił jeszcze zawile o “NATO bis” – zapewnił nam trwały fundament bezpieczeństwa, aktualny do dziś i odporny nawet na nieobliczalne deklaracje prezydenta USA Donalda Trumpa. 

Mówić do obywateli, nie tylko dziennikarzy z Republiki

Włodzimierz Czarzasty, również z Markiem Siwcem u boku, nie ma formatu Aleksandra Kwaśniewskiego. A tym bardziej pokojowego noblisty Wałęsy ani inicjatora opcji atlantyckiej Olszewskiego. Ani nawet premiera Jerzego Buzka, bo to za jego rządów wpuścił nas do NATO Bill Clinton, którego geopolityki, gdy przyszły prezydent przebywał na stypendium w Oksfordzie nauczył tam dawny akowiec prof. Zbigniew Pełczyński. 

W polityce nie wystarczy mieć rację, trzeba jeszcze potrafić to udowodnić. Zadufany i zagubiony w chaotycznej polemice z dziennikarzami TV Republika Czarzasty na pewno tego nie potrafi. Jak się wydaje, lekkomyślnie mu rolę spikera powierzono. Tym razem to naprawdę wina Tuska, nie ta mityczna utrwalona w niezapomnianej piosence Wojciecha Młynarskiego, tylko konkretna i wynikająca z politycznej krótkowzroczności. Z jakiejś przecież przyczyny partia marszałka pomimo związanych z tym stanowiskiem możliwości promocyjnych – dołuje na poziomie 4 proc. To poparcie dla Lewicy pięciokrotnie niższe niż wówczas, gdy kierował nią Aleksander Kwaśniewski.

Zmarnowano na pewno szansę, by kwestię odbijania wymiaru sprawiedliwości z rąk PiS wznieść ponad podziały partyjne. Nadać jej format ogólnospołeczny. Tak, by zwykłego obywatela przekonać, że to nie sędziowie walczą o jeszcze wyższe zarobki a korporacje prawnicze o szersze wpływy, tylko zaczyna się naprawdę coś, co ludziom finalnie ma skrócić drogę do sądu i wzmocnić szansę na sprawiedliwy tam wyrok, a przy tym by w świątyni Temidy ten obywatel nie spotykał się z urzędniczą pogardą.

Porządki konieczne, byle z sensem

Trybunał Konstytucyjny nie jest sam w sobie celem ani wartością, nie znał go choćby ustrój międzywojennej Polski. Kiedy się próbuje go naprawić – warto mieć na uwadze wskazówkę nieodżałowanego politologa Wojciecha Błasiaka, jeszcze sprzed pisowskiego zamachu na sądownictwo, że TK jako sąd konstytucyjny nie powinien uzurpować sobie roli trzeciej izby parlamentu. Autor tej diagnozy wywodził się z Konfederacji Polski Niepodległej, podobnie jak obecny minister sprawiedliwości Waldemar Żurek, na pewno lepszy od swojego poprzednika na tym stanowisku Adama Bodnara. To kolejny argument, jak pomylono dobór ludzi do zadań. Z balastem afery Lwa Rywina i rosyjskiej bizneswoman Swietłany Czestnych – Czarzasty nie powinien stawać się spikerem przywracania praworządności.    

Porządkowanie po PiS to zadanie zacne. Warto jednak do niego zabierać się rozumnie.  Przypomina mi się moja koleżanka ze studiów, co w ferworze przed -wielkanocnego sprzątania pokoju w akademiku wyrzuciła do zsypu własny indeks. Na szczęście, ponieważ w PRL wszystko musiało być podwójne podobnie jak moralność wtedy rządzących, więc oprócz paszportu obowiązywała jeszcze karta przekroczenia granicy, bez której nigdzie wyjechać się nie dało – podobnie indeks miał swój duplikat w postaci karty egzaminacyjnej. Skończyło się więc happy endem. Niestety nie jestem przekonany, czy w obecnym wypadku, władza ma jeszcze jakieś karty w rezerwie.                    

[1] Sondaż Ośrodka Badań Wyborczych 25 marca – 4 kwietnia 2026     

Jak oceniasz?

kliknij na gwiazdkę, aby ocenić

średnia ocen 5 / 5. ilość głosów 15

jeszcze nie oceniano

jeśli uznałeś, że to dobre...

... polub nas w mediach społecznościowych

Nie spodobało się? Przykro nam...

Pomóż nam publikować lepsze teksty

Powiedz nam, jakie wolałbyś teksty na pnp24.pl?

Łukasz Perzyna (ur. 1965) jest dziennikarzem „Opinii”, Polityczni.pl i „Samorządności”, autorem filmu o Aleksandrze Kwaśniewskim (emisja TVP1 w 2006 r.) oraz dziewięciu książek, w tym. „Uwaga, idą wyborcy…” i „Jak z Pierwszej Brygady”. Pracował m.in. w „Wiadomościach TVP” i „Życiu”, kierował działem krajowym „Obserwatora Codziennego”. W latach 80 był działaczem Konfederacji Polski Niepodległej i redaktorem prasy podziemnej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here