Katedra Notre Dame w Paryżu spłonęła. Wczoraj, patrząc na te dramatyczne obrazy obiegające cały świat, czułem jak coś w moim sercu płacze, jak boleśnie rani je obraz płomieni pożerających tak monumentalny, tak piękny i odwieczny, wydawałoby się… kościół. To jakby obrazy z końca świata, naszego świata, chrześcijańskiego. Gdy płonie ikoniczna katedra, dzieło wielu pokoleń, które przetrwało siedem wieków Francji katolickiej, ale także czasy zarazy, rewolucji i upadku katedry. Gdy płonie taki skarb wiary i kultury, to jakby ktoś nożem przekrajał najczulsze nerwy naszej duszy. Gdy płonie, łamie się i upada strzelista wieżyczka katedry, symbol skierowania naszego serca ku niebu… to jakby ktoś wyrywał nasze serce.

Paryska katedra Notre Dame (Pani Naszej) to właśnie przede wszystkim kościół, w którym dla spotkania się z Chrystusem, przyjęcia jego Ciała pod postacią chleba i wina mogą zebrać się wierni, by uczestniczyć w mszy świętej. Tylko że się nie zbierali. Kilkanaście lat temu byłem na mszy świętej właśnie w katedrze Notre Dame. W tym przeogromnym kościele, z którym niczego w Polsce porównać nie można, w mszy uczestniczyło kilkanaście osób. Wielka przestrzeń, kilkuosobowy chór, który śpiewać najczyściej i najpiękniej, z tego co w kościołach słyszałem… i ta mała grupka wiernych ginąca w ogromie i dostojeństwie tego budynku.

Te tłumy turystów, codziennie odwiedzających ikoniczny zabytek Paryża, i te kilkanaście osób, które przyszły na mszę, zestawienie jest mówi wszystko. Wiara katolicka umiera we Francji, jest niszczona, wyśmiewana, spychana na margines, upokarzana atakami mediów, oskarżeniami, że znaki wiary katolickiej powinny zniknąć z przestrzeni publicznej. Przy takiej atmosferze intelektualnej, przy takiej propagandzie medialnej, wyzwalają się w ludziach złe uczucia, ich niechęć, gniew, frustracje, są kierowane w kierunku kościoła.

Przecież ataki, niszczenie, burzenie kościołów – to codzienność we Francji. Władza państwowa już nie jest tak wroga jak po rewolucji 1789 roku, gdy przez cały wiek XIX, kościół katolicki był prześladowany, wywłaszczany, wyganiany z Francji. Dzisiaj państwo jest milcząco nieprzychylne, ale swoje robią media, o których wszystko można powiedzieć, ale nie to, że są w rękach katolików, czy że bronią wiary katolickiej. Dokładnie odwrotnie, codziennie atakują, obrzydzają, oczerniają.

I kościoły we Francji są zamykane, zamieniane w kawiarnie, mieszkania, były wyburzane. Pamiętam, że podobnie jak dzisiaj, serce mi pękało, kiedy widziałem jak kula przyczepiona do łańcucha maszyny burzącej, rozbijała fragment po fragmencie gotycki kościółek, jego piękne wieżyczki, witraże, mury.

To Francuzi robią na co dzień. Czemuż więc dziwić się, że płonie największy kościół Francji… Być może wiara wypaliła się już w Francuzach, czas by spłonęły kościoły. A na ich miejscu staną meczety. Już jest ich 2300 we Francji, a w budowie i planach kolejne 250 nowych. Jedna wiara umiera, zastępuje ja nowa. Rośnie bowiem w siłę, imigracyjna potęga islamu, gdzie wiara jest elementem fundamentalnym dla wszystkich innych spraw. Gdzie bluźnierstwa, na co dzień cierpliwie znoszone przez chrześcijan, są karane radykalnie.

Nie wiemy, czy było to podpalenie czy zaprószenie ognia. Być może nigdy się nie dowiemy, ale jedno wiemy – już dzisiaj jest atmosfera nienawiści i pogardy dla kapłanów, ataki na święte miejsca i symbole naszej wiary – to wszystko przygotowało glebę dla tego pożaru.

180 lat budowano tę wielką świątynie. Pomyślmy, że to prawie jakby budować kościół od Powstania Listopadowego, że to czas kolejnych ośmiu – dziesięciu pokoleń. Ten wielopokoleniowy trud przydawał chwały dawnej Francji, która szczyciła się mianem najstarszej córy kościoła katolickiego. Po rewolucji Francuskiej, tak kościół katolicki, jak i katedra Notre Dame upadły pod ciężarem gniewu nowych elit i emocji ludu.

Po takiej pożodze, budynki się odbudowuje. Gdy są potrzebne. Czy laicka Francja zdoła dokonać tego monumentalnego dzieła? Dzisiaj nie tworzy się tak wielkich przedsięwzięć, kto opłaciłby odsetki od kredytu? Jaki bank by to sfinansował? A co ważniejsze, czy ci wszyscy szczekacze przeciwko wierze i ich potężni, bogaci mocodawcy, pozwolą, by tak potężny symbol wiary kłuł ich w oczy? Czy francuscy katolicy są na tyle silni w wierze, by oddać chwałę Bogu w tak pięknej postaci?

Zobaczymy. Jedyne, co możemy zrobić, to pomodlić się za to wielkie dzieło. Więc pomódlmy się.

Jak oceniasz?

kliknij na gwiazdkę, aby ocenić

średnia ocen / 5. ilość głosów

jeśli uznałeś, że to dobre...

... polub nas w mediach społecznościowych

Nie spodobało się? Przykro nam...

Pomóż nam publikować lepsze teksty

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here