Jak Polak z Polakiem

0
3

W 1980 r. Polacy nie tylko zadziwili świat, ale zasłużyli na jego szczery podziw. Zawarte w Stoczni Gdańskiej 31 sierpnia i kończące falę strajków Porozumienia Gdańskie oznaczały pierwszą w historii umowę społeczną rządu partii komunistycznej, mającej w nazwie słowo “robotnicza” z niezależnymi przedstawicielami robotniczych załóg. Władze przystały na powołanie niezależnych i samorządnych związków zawodowych, które później przybrały nazwę Solidarność. Utorowało to drogę nie tylko do przywrócenia w Polsce demokracji i niepodległości, ale przezwyciężenia powojennego podziału świata.

Rozpoczęty 14 sierpnia 1980 o szóstej rano strajk w Stoczni Gdańskiej nie tylko nie był wtedy pierwszym podobnym protestem, ale od początku lipca mieliśmy do czynienia z prawdziwą ich falą. Zaczął Ursus, po nim Lublin. Jednak kiedy stanęła Stocznia, miało to znaczenie prestiżowe, bo rządząca ekipa Edwarda Gierka doszła do władzy dziesięć lat wcześniej w wyniku krwawych wydarzeń na Wybrzeżu, które obaliły poprzedniego I sekretarza KC PZPR Władysława Gomułkę. Po zmianie u steru to właśnie w Stoczni Gdańskiej Gierek zadał robotnikom słynne pytanie: “Pomożecie?”. Oznaczało to nowy styl władzy. Nawet w połączeniu z obfitym zakupem zachodnich licencji i technologii oraz zauważalnym wzrostem poziomu życia nie przyniósł on jednak rozwiązania polskich problemów. Jeszcze przed 1980 r. nastąpił pierwszy po wojnie w Polsce spadek dochodu narodowego, gospodarka okazała się bezradna wobec “zimy stulecia”, mnożyły się braki w zaopatrzeniu a czas oczekiwania na mieszkanie w związku z zastojem w budownictwie przedłużył do 30 lat. Jeszcze w czerwcu 1976 r. robotnicy Radomia i Ursusa wyszli na ulice, protestując przeciw drastycznym podwyżkom cen mięsa (o 69 proc) i cukru (o 100 proc). Cel osiągnęli, bo nowe regulacje cenowe – jak je wówczas określała władza – cofnięto. Demonstracje robotnicze rozproszyła jednak brutalnie milicja. A sposób traktowania zatrzymanych – przepędzanych przez szpaler bijących milicjantów, co nazwano ścieżką zdrowia, na wzór modnych wtedy osiedlowych torów przeszkód – wzbudził szok, powodujący utworzenie pierwszych organizacji opozycyjnych: Komitetu Obrony Robotników oraz Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela.

“W komunizmie wcześniej nic nie mogło być wolne”

Strajk na Wydziale K-5 Stoczni Gdańskiej zaczął 14 sierpnia 22-letni robotnik Jerzy Borowczak. Lech Wałęsa spóźnił się, dopiero później przeskoczył przez mur i stanął na czele protestu. Jeśli wierzyć również obecnemu w stoczni pisarzowi Januszowi Głowackiemu i jego opowieści o pokojowym nobliście “Przyszłem” – Wałęsa chciał najpierw kupić trudno wtedy dostępny w państwowym handlu wózek dla jednego ze swoich licznych dzieci.

– Kiedy w czwartek rano strajk już zaczęliśmy, mieliśmy trzy postulaty. Dwa z nich płacowe: podwyżki  o 1000 zł i dodatku drożyźnianego. A trzecim stało się przywrócenie do pracy Anny Walentynowicz – powiedział mi Jerzy Borowczak. – Kiedy protest w czwartek zaczynaliśmy, nie spodziewaliśmy się jeszcze, że rozniesie się na cały kraj. Liczyliśmy na Stocznię Północną i Remontową, na ZNTK na Przeróbce. Z soboty na niedzielę powstał Międzyzakładowy Komitet Strajkowy. I stało już wtedy kilkaset zakładów w Polsce. W poniedziałek MKS ogłosił listę 21 postulatów. I to już na pewno był ten moment, o który pan spytał, kiedy zdaliśmy sobie sprawę z tego, że coś historycznego robimy. Żądanie wolnych związków zawodowych oznaczało naruszenie systemu. W komunizmie przecież nic nie mogło być wolne – tak opisał mi ówczesne nastroje człowiek, który rozpoczął strajk w Stoczni Gdańskiej. 

Władza zdecydowała się na podjęcie negocjacji z robotnikami. Pierwszy z ich 21 postulatów, “akceptacja niezależnych od partii i pracodawców wolnych związków zawodowych” wzbudza obawy wspierających strajk inteligentów co do realności jego spełnienia, za to cieszy się niezmiennie entuzjastyczną aprobatą robotniczych załóg. Wiele innych żądań to również polityka: przestrzeganie wolności słowa, druku i publikacji (postulat 3) oraz zwolnienie więźniów politycznych (postulat 4). Inne mają charakter socjalny jak automatyczny wzrost płac w ślad za wzrostem cen (postulat 9), wprowadzenie trzyletniego płatnego urlopu macierzyńskiego (postulat 18) oraz wszystkich sobót wolnych od pracy (postulat 21). Niektóre odwołują się do wspólnej odpowiedzialności, jak postulat 6: “podawanie do publicznej wiadomości pełnej informacji o sytuacji społeczno- gospodarczej” a nawet “umożliwienie wszystkim środowiskom i warstwom społecznym uczestniczenia w dyskusji nad programem reform”. Trudno o lepszy dowód, że strajkującym nie szło wtedy o kiełbasę ani nawet walkę z komuną, zwłaszcza, że pozostanie  w zakładach pracy stanowiło alternatywę dla wyjścia na ulicę jak w 1970 czy 1976 czego skutki pozostawały znane.  Jeszcze przed Sierpniem Jacek Kuroń z KOR radził robotnikom: nie palcie komitetów partyjnych, zakładajcie własne komitety. Z kolei wedle informacji jakiej kolegom z Biura Politycznego KC PZPR udzielił w trakcie sierpniowego posiedzenia jego członek Alojzy Karkoszka, technologia strajków była precyzyjnie opracowana przez Leszka Moczulskiego z Konfederacji Polski Niepodległej [1]. Z całym jednak szacunkiem dla liderów opozycji, zauważyć trzeba, że rozstrzygającą rolę w wydarzeniach 1980 roku odegrali robotnicy, a nie politycy. W całej Polsce strajkowały ich wtedy miliony, w tym m.in komunikacja miejska i Miejskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania w Warszawie, kolejarze z węzła w Lublinie czy od 26 sierpnia również załogi śląskich kopalń.

“Można by pomyśleć, że do Polski znowu przyjechał Papież”

Obecny wtedy w Stoczni Gdańskiej brytyjski eseista i dziennikarz Timothy Garton Ash w ten sposób relacjonował rozstrzygający osiemnasty dzień strajku, niedzielę 31 sierpnia 1980: “Dziewiąta rano. Można by pomyśleć, że do Polski znowu przyjechał  Papież. to samo ostre słońce, te same wielkie, przejęte i zarazem opanowane tłumy, z głośników dźwięki celebrowanej wysoko, na podwyższeniu mszy św. W istocie mszę św. odprawia tylko ks. [Henryk] Jankowski, ale Papież jest tutaj, na ukwieconym obrazie w bramie. Po jedenastej grupa rządowa przybywa po raz ostatni (..). W szklanym pokoju obie strony szybko przechodzą do rzeczy (..). Przerwa na obiad, a po południu Andrzej Gwiazda ma niejawne spotkanie z [wicepremierem Mieczysławem] Jagielskim w celu wytłumaczenia mu, że więźniowie polityczni (w tym ci z KOR-u) muszą zostać zwolnieni. Kiedy wkrótce po czwartej obie strony spotykają się z powrotem w szklanym pokoju, Jagielski odczytuje przyrzeczenie, że Prokurator Generalny podejmie decyzje co do więźniów politycznych do jutra w południe i że nikt nie będzie karany za udział lub pomoc w strajkach. Wałęsa, inaczej niż zawsze, odczytuje krótkie przemówienie. “Jest to zwycięstwo dla obu stron” – powiada dyplomatycznie. A potem mówi od  serca: “Kochani! Wracamy do pracy 1 września. Wszyscy wiemy, co ten dzień nam przypomina. O czym w tym dniu myślimy. O ojczyźnie… O wspólnych interesach rodziny, która nazywa się Polska… Uzyskaliśmy wszystko, co w obecnej sytuacji mogliśmy uzyskać. Resztę też uzyskamy, bo mamy rzecz najważniejszą: nasze niezależne i samorządne związki zawodowe (..). Przechodzą do Sali BHP. Po raz ostatni zbierają się na podwyższeniu między Leninem, krzyżem i orłem na uroczystość ostatecznego podpisania porozumienia. Wałęsa dziękuje “panu wicepremierowi i wszystkim tym u władzy, którzy nie dopuścili do rozwiązania siłowego”. Nie ma zwycięzców i zwyciężonych – powiada – porozumieliśmy się jak Polak z Polakiem” [2].

Lech Wałęsa podpisuje porozumienia wielkim długopisem z wizerunkiem Jana Pawła II. W klapie marynarki ma znaczek z Matką Boską, ze sobą różaniec, jaki w ostatniej chwili wetknęła mu jakaś nieznajoma kobieta. Tworzeniu wolnych związków zawodowych, już we wrześniu 1980 r, które wybiorą nazwę Niezależny Samorządny Związek Zawodowy “Solidarność” towarzyszą od początku obawy o możliwość interwencji radzieckiej lub wszystkich państw tzw. Układu Warszawskiego. Wzmagają je ruchy wojsk wokół naszych granic. Natomiast PZPR reformuje się i zmienia: u steru Gierka zastępuje Stanisław Kania. Nawet kiedy jego z kolei następca gen. Wojciech Jaruzelski zdecyduje się na wprowadzenie stanu wojennego 13 grudnia 1981 r. – nie powstrzyma biegu historii.

Początek drogi

Siedem lat później nadejdą bowiem dwie szerokie fale protestów społecznych, które w kolejnym już roku 1989 r. doprowadzą do wyborów z 4 czerwca, w których głosy policzone zostaną uczciwie a pomimo politycznego kontraktu gwarantującego PZPR i jej satelitom znaczną część mandatów – kandydaci Komitetu Obywatelskiego Solidarność odniosą zdecydowane zwycięstwo. Toruje to drogę do utworzenia jeszcze w tym samym roku rządu z niekomunistycznym premierem Tadeuszem Mazowieckim. Padają komunistyczne dyktatury w kolejnych państwach bloku. Tylko w Rumunii w grudniu 1989 r. dzieje się to drogą rewolucji.

Przykład znowu w 1989 r. tak jak w 1980 r. daje Polska, przy czym od początku konsekwentnie Solidarność i jej sojusznicy wybierają działanie bez użycia przemocy, zgodnie z papieską nauką społeczną. Nie zmienił tego nawet stan wojenny i strzały oddane przez milicjantów do broniących swojego zakładu pracy górników  z kopalni Wujek. Początkiem drogi do niepodległości i demokracji był Sierpień 1980, a społeczeństwo nie pozwoliło się z niej zawrócić.          

[1] por. Igor Rakowski-Kłos. Leszek Moczulski skończył 90 lat. W PRL był aresztowany 250 razy. Wyborcza.pl z 8 czerwca 2020

[2] Timothy Garton Ash. Polska rewolucja. Solidarność 1980-81. Res Publica, Warszawa 1990, przeł. Małgorzata Dziewulska i Marcin Król, s, 39-40

Jak oceniasz?

kliknij na gwiazdkę, aby ocenić

średnia ocen 0 / 5. ilość głosów 0

jeszcze nie oceniano

jeśli uznałeś, że to dobre...

... polub nas w mediach społecznościowych

Nie spodobało się? Przykro nam...

Pomóż nam publikować lepsze teksty

Powiedz nam, jakie wolałbyś teksty na pnp24.pl?

Łukasz Perzyna (ur. 1965) jest dziennikarzem „Opinii”, Polityczni.pl i „Samorządności”, autorem filmu o Aleksandrze Kwaśniewskim (emisja TVP1 w 2006 r.) oraz dziewięciu książek, w tym. „Uwaga, idą wyborcy…” i „Jak z Pierwszej Brygady”. Pracował m.in. w „Wiadomościach TVP” i „Życiu”, kierował działem krajowym „Obserwatora Codziennego”. W latach 80 był działaczem Konfederacji Polski Niepodległej i redaktorem prasy podziemnej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here