Kryptopolityka

0
8

Koalicja rządząca a ściślej Obywatelska, bo inne ugrupowania sojuszu 15 października coraz mniej się liczą – nie zdołała odrzucić weta prezydenta Karola Nawrockiego do ustawy, dyscyplinującej rynek kryptowalut. Wcześniej Nawrocki brylował na galach, sponsorowanych przez Zondęcrypto – bohaterkę może nie najgłośniejszej ale zapewne najbardziej gorszącej afery po 1989 roku, w której pojawiają się wątki kontaktów polityków, nie tylko wywodzących się z PiS, z grupami przestępczymi i liczne ślady rosyjskie.

Wielkich kłopotów przysporzy jednak rządzącym wcale nie porażka przy wecie dot. kryptowalut – tylko inne, z pozoru tylko zwycięskie głosowanie. Do Trybunału Konstytucyjnego sejmowa większość desygnowała (bo Nawrocki zapewne i tak ślubowania od niego nie odbierze, o wyborze więc trudno mówić) Macieja Berka, do niedawna ministra w rządzie Donalda Tuska a nawet jego prawą rękę. Stanowi to oczywiste złamanie składanej przez 15 października 2023 r. przez demokratów obietnicy, że kończy się zdominowanie Trybunału Konstytucyjnego przez polityków.

Dawny zastępca Kaczyńskiego młotem na pisowskie afery czyli wypędzanie diabła belzebubem 

Jeszcze trudniej idealistycznie nastawionym wyborcom KO i sojuszniczych wobec niej partii przełknąć eksponowaną rolę Romana Giertycha – byłego zastępcy Jarosława Kaczyńskiego w pisowskim rządzie – w wykorzystywaniu przez obecną władzę afery Zondacrypto. Nawet jeśli były “wszechpolak” Giertych, teraz w jednej osobie wiceprzewodniczący największego w Sejmie klubu Koalicji Obywatelskiej i pełnomocnik herszta Zondacrypto Przemysława Krala – dostarcza jednak rządowi amunicji, która się przydaje.

Nie mamy bowiem do czynienia z aferą fikcyjną, lecz rzeczywistą, z liczbą poszkodowanych nie ograniczającą się do 30 tys osób, co naiwnie swoje oszczędności kryptowaluciarzom powierzyli. Jakie są efekty spustoszenia, powodowanego przez Zondacrpyto w życiu publicznym, pokazuje los polskiego sportu w czasie, gdy Polskiemu Komitetowi Olimpijskiemu przewodniczył protegowany pisowskiego wicepremiera Jacka Sasina i skorumpowany przez wspomnianego Krala Radosław Piesiewicz: na paryskiej olimpiadzie w 2024 r. Polska zdobyła tyle złotych medali co w 1956 r, kiedy jeszcze leżała w gruzach. Za to w nazwie Centrum Olimpijskiego z woli propisowskiego prezesa Piesiewicza znalazło się zarówno imię Jana Pawła II jak marka Zondacrypto. Pokazuje to, że sprawcy afery nie cofali się przed niczym. Nawet szarganiem autorytetów i otwartą obrazą uczuć większości Polaków.

Zbigniew Ziobro, i tak już banita w związku z inną sprawą zdefraudowania pieniędzy z Funduszu Sprawiedliwości, co poszły na jego partię zamiast na wsparcie dla ofiar przestępstw – kiedy jeszcze znajdował się w lepszej sytuacji, miał nie tylko zażądać od Krala, szefa Zondycrypto, 2 mln złotych w zamian za zapewnienie mu bezkarności, ale pobrać jedną czwartą tej kwoty.

Ziobro resortem sprawiedliwości kierował w sumie przez dziesięciolecie (2005-7 oraz 2015-23), co w świetle ujawnionych teraz kontaktów i powiązań dowodzi głębokiego zainfekowania państwa i spenetrowania go przez struktury przestępczości zorganizowanej, co gorsza i co również na jaw wychodzi – powiązanej ze służbami specjalnymi nieprzyjaznych nam państw, sąsiadujących z Polską od wschodu i północy. Wcześniej zbulwersowała opinię społeczną biznesowa podróż na Ibizę posła PiS Michała Moskala, jego partnerem w tamtejszych interesach okazał się Kral.

Kieszonkowe dla prezesa? Nigdy w życiu…

Prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński, zwykle rejterujący przed dziennikarzami, w piątek 4 września niespodziewanie i jak na niego uprzejmie odpowiadał na nasze pytania. Co dowodzi, że jego doradcy już nie od wizerunku, lecz strategii uznają sytuację za krytyczną.

Kaczyński odwołał się do lat 90, kiedy to kierowanej przez niego partii Porozumienie Centrum zarzucano zbudowanie na aferach własnego imperium. Zarzuty takie uznał za przejaw niegodziwości oponentów i operacji służb specjalnych.

Tyle, że choćby niedawna afera Dwóch Wież, co wyrosnąć miały na partyjnych gruntach przy Srebrnej, ujawniona nie przez spec-służby lecz dziennikarza śledczego Wojciecha Czuchnowskiego – pokazuje, że imperium, przez PiS odziedziczone po niewydarzonym politycznie za to pazernym biznesowo PC, okazało się faktem. Inny demaskator praktyk Kaczyńskiego z czasów PC Janusz Heathcliff Iwanowski-Pineiro (obecny producent “Nigdy w życiu”, wtedy finansista) poświadczył, że na początku lat 90 regularnie wypłacał co miesiąc 10 tysięcy dolarów prezesowi Porozumienia Centrum Jarosławowi Kaczyńskiemu. Żaden sąd nie dowiódł, że nie stanowiło to prawdy.

Przedstawiający siebie i swoje kolejne formacje w roli ofiar Kaczyński  może więc co najwyżej liczyć na krótką pamięć opinii publicznej. Mając takich ulubieńców jak Ziobro czy Moskal a swego czasu także R. Giertych – prezes PiS skutecznie już roli szeryfa nie zagra.   

Jak oceniasz?

kliknij na gwiazdkę, aby ocenić

średnia ocen 5 / 5. ilość głosów 1

jeszcze nie oceniano

jeśli uznałeś, że to dobre...

... polub nas w mediach społecznościowych

Nie spodobało się? Przykro nam...

Pomóż nam publikować lepsze teksty

Powiedz nam, jakie wolałbyś teksty na pnp24.pl?

Łukasz Perzyna (ur. 1965) jest dziennikarzem „Opinii”, Polityczni.pl i „Samorządności”, autorem filmu o Aleksandrze Kwaśniewskim (emisja TVP1 w 2006 r.) oraz dziewięciu książek, w tym. „Uwaga, idą wyborcy…” i „Jak z Pierwszej Brygady”. Pracował m.in. w „Wiadomościach TVP” i „Życiu”, kierował działem krajowym „Obserwatora Codziennego”. W latach 80 był działaczem Konfederacji Polski Niepodległej i redaktorem prasy podziemnej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here