Kaczyński niczym w bajce z morałem płaci wysoką cenę za otaczanie się marnymi ludźmi: karierowiczami, komunistami i ćwierćinteligentami. Najzabawniejsze, że prezes PiS kilkanaście lat temu trafnie niebezpieczeństwo zdiagnozował – tyle, że nie dotrzymał danej wówczas wyborcom obietnicy

Afera przytrafić się może – choć nie powinna – każdej ekipie rządzącej. Ale tylko w PiS wpisana jest w ideologię rządzącej partii: kiedyś inni dorabiali się i latali, to teraz my… Główny awiator Kuchciński, który dla PiS okazał się podobnym balastem jak dla PO Sikorski czy Sienkiewicz – to średnia statystyczna kadr obozu dobrej zmiany. Żadna patologia, raczej chodząca przeciętność. Nie tylko jego, lepszych też lider się pozbył. A afera obciąża nie tylko marszałka.

Łukasz Perzyna

Panie pilocie, dziura w samolocie

Afera samolotowa rozszerza się jak rozchodząca się fala. Najpierw poznaliśmy dokumentację kilku lotów, gdzie na listach pasażerów powtarzały się te same nazwiska, co wskazywało na członków rodziny marszałka Sejmu. Z czasem okazało się, że taksówki powietrzne wożące po przestworzach pisowskich prominentów, ich potomstwo i totumfackich na koszt polskiego podatnika kursowały tak często, że dygnitarze zdążyli się już do tego rodzaju komfortu przyzwyczaić. Pozbawiony funkcji marszałek Sejmu Marek Kuchciński latał na otwarcie sali gimnastycznej w szkole swojego syna, bo przecież PiS nie tai, że prowadzi politykę prorodzinną. Jej miarą pozostaje również obecność na pokładzie nie tylko eurodeputowanego Zdzisława Krasnodębskiego ale jego małżonki Anny. Oprócz byłego komunistycznego prokuratora a obecnie głównego pisowskiego prawodawcy Stanisława Piotrowicza przeleciała się Gulfstreamem jego małżonka Maria.

Tłumacząc się z udziału w aferze Piotrowicz błaznował w swoim stylu, tym razem nie opowiadał już o pedofilskich „ciumkach” (czyli całusach), ale o chorobie żony, dla której wieziono ampułki leku, który trzymany dłużej w wyższej temperaturze mógł się zepsuć. Jeśli kogoś naiwnego czerwony prokurator wzruszył, warto mu przypomnieć, że poszkodowani w latach 80. za sprawą Piotrowicza też mieli chore żony…

Pasażerowie na gapę

Skoro pracowali bez kasy, to im się należy. Niech się teraz nachapią.

Prawo do przelotów Gulfstreamem wedle instrukcji HEAD mają cztery osoby w państwie: prezydent, premier oraz marszałkowie obu izb, oraz towarzysząca im obsługa, ale nie krewni i znajomi królika. To już nie jest afera Kuchcińskiego. Samolotem specjalnego przeznaczenia podróżowali bowiem także: posłanka Krystyna Wróblewska, były prezes Orlenu Wojciech Jasiński, przewodniczący Rady Nadzorczej PAP Janusz Niedziela, podkarpaccy radni ale i pozujący kiedyś na Katona minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro a nawet były przewodniczący Regionu NSZZ „Solidarność” Wojciech Buczak.

Co za wstyd chciałoby się powiedzieć, ciekawe czy Komisja Krajowa związku wystosuje przeprosiny w tej sprawie, bo na przewodniczącego Piotra Dudę, co w stanie wojennym bronił gmachu telewizji przed ekstremą tej pierwszej, prawdziwej i lepszej Solidarności raczej nie ma co liczyć. A gdy wśród pasażerów na gapę odnajdzie się nazwisko literaturoznawcy prof. Krzysztofa Dybciaka i prof. Józefy Hrynkiewicz – wstyd narasta [1]. Zwłaszcza, że wszyscy oni zarabiają tyle, że stać ich na samolot rejsowy. A beneficjentów nielegalnych przelotów jest tylu, że wszystkich Jarosław Kaczyński z partii nie wyrzuci. Ziobrę zresztą raz już wywalił z PiS, co jak widać nie pomogło.

Najzabawniejsze, że kilkanaście lat temu sam Kaczyński tak trafnie zdiagnozował swój obecny problem, że przytoczenie ówczesnej jego oceny szokuje. Gdy za sprawą odwagi Renaty Beger oraz dziennikarzy Andrzeja Morozowskiego i Tomasza Sekielskiego media ujawniły w 2006 r. propozycje ze sfery politycznej korupcji, które wiceprezes PiS Adam Lipiński składał członkom Samoobrony, których chciał skaptować – Kaczyński przeprosił. Ale też obiecał, że nie będzie się już rozmawiać z ludźmi o tak marnej reputacji. Gdyby zobowiązania dotrzymał – nie miałby dziś problemu. Bo wśród pasażerów niskich lotów dominują przecież ci, którzy – jak powiedziałby wyborca PiS – nagrabili sobie dużo wcześniej. Karol Karski szalał na polu golfowym niszcząc wózki. Przeszłość Piotrowicza budzi obrzydzenie. Buczak na plecach związkowców z ubogiego regionu wspiął się do Sejmu po comiesięczne 7600 na rąsię. Ale też o ile za pierwszych rządów PiS sam Kaczyński potrafił jeszcze przeprosić i obiecać poprawę – teraz już tylko bluzga i wyzywa oponentów od kanalii, co mordują. Trudno więc, by otaczali go aniołowie. Czołówka PiS przypomina postaci stryjów z „Płomieni” Stanisława Brzozowskiego, z których każdy miał jakiś grzech ucieleśniać. Nie wiem, kto jest duszpasterzem klubu parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości ale… nie zazdroszczę mu roboty.

Socjolog powiedziałby, że za darmochę przelatywali się Gulfstreamem ludzie wykorzenieni, którzy zdradzili swoje grupy społeczne: sfrustrowani niby-intelektualiści, którym zamarzyła się polityka (w poprzednim ustroju nazywano takich ćwierćinteligentami), cwani związkowcy co zamiast walczyć po fabrykach o takie dyrdymały jak prawa pracownicze ruszyli do Sejmu po wysokie apanaże, wreszcie dawny komunista co w nowym ustroju poszedł na równie wierną służbę ekstremie, którą kiedyś oskarżał w sali sądowej.

Kto usprawiedliwia korupcję, pochwala przestępstwo

Afer nie brakowało w latach 90, ale wtedy nikt nie dorabiał do nich wybielającej ideologii. Przełom przyniosła afera Lwa Rywina, którego w obronę wzięła część macierzystego środowiska. Do historii przeszły zwłaszcza słowa, które o Rywinie wypowiedziała kierownik produkcji Barbara Pec Ślesicka: „znaliśmy go jako człowieka uczciwego. Sądzimy, że podczas rozmowy z Adamem Michnikiem nie działał w swoim imieniu, gdyż nie był to człowiek, który potrzebowałby pieniędzy” [2]. Czyli w porządku: łapówki nie chciał dla siebie.

Zaś w tej kadencji posłanka PiS i była gwiazdeczka Polsatu Joanna Lichocka w ten sposób charakteryzowała na spotkaniu w Jarocinie innego równie bezczelnego jak Rywin grubasa, ulubieńca jej własnej partii Bartłomieja Misiewicza: „Należy mu się order i to nie jeden, ponieważ ciężko pracował dla Polski i dla wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej (..). Woda sodowa wybiera też młodych chłopaków, którzy ciężko pracowali za darmo przez kilka lat” [3]. Te ostatnie słowa przezywanej w Sejmie przekupą mandatariuszki PiS wydają się kluczowe. Skoro pracowali bez kasy, to im się należy. Niech się teraz nachapią.

Beneficjentów nielegalnych przelotów jest tylu, że wszystkich Jarosław Kaczyński z partii nie wyrzuci. Ziobrę zresztą raz już wywalił z PiS, co jak widać nie pomogło. A wszyscy oni zarabiają tyle, że stać ich na samolot rejsowy.

Jedyne, co wzrosło za rządów PiS: liczba biurokratów

Jak widać, nie zabraknie tych, co do korupcji pospolitej lub politycznej dorobią ideologię. W razie potrzeby wszystko uzasadnią i usprawiedliwią. Władza bowiem zatrudnia na potęgę. I coraz więcej na siebie wydaje.

W roku objęcia rządów przez PiS (2015) wydatki Kancelarii Premiera nie przekraczały 147 mln zł, w 2018 r. wzrosły już do 342,5 mln zł.

Kancelaria, która w 2015 r. zatrudniała 555 osób, teraz daje chleb aż 680 biurokratom. [4]

To jasne: władza zatrudnia, bo się boi. Zresztą też za nasze pieniądze…

Jak sądzisz?

Afera "niskich lotów" marszałka Kuchcińskiego to:
  • dodaj swoją odpowiedź

[1] Piotrowicz, Krasnodębski, Ziobro, Jasiński. Ujawniamy listy pasażerów lotów marszałka. MSN Wiadomości z 7 sierpnia 2019
[2] Afera Rywina podzieliła filmowców. Onet.pl z 6 lutego 2003
[3] Posłanka PiS o Misiewiczu… Wprost.pl z 25 stycznia 2017
[4] Wydatki KPRM w trzy lata wzrosły ponad dwa razy. Business Insider Polska z 7 sierpnia 2019

Czytaj o politykach:

Jak oceniasz?

kliknij na gwiazdkę, aby ocenić

średnia ocen 5 / 5. ilość głosów 4

jeśli uznałeś, że to dobre...

... polub nas w mediach społecznościowych

Nie spodobało się? Przykro nam...

Pomóż nam publikować lepsze teksty

PRZEZilustracja Twitter TVN
Łukasz Perzyna
Łukasz Perzyna (ur. 1965) jest dziennikarzem „Opinii”, Polityczni.pl i „Samorządności”, autorem filmu o Aleksandrze Kwaśniewskim (emisja TVP1 w 2006 r.) oraz dziewięciu książek, w tym. „Uwaga, idą wyborcy…” i „Jak z Pierwszej Brygady”. Pracował m.in. w „Wiadomościach TVP” i „Życiu”, kierował działem krajowym „Obserwatora Codziennego”. W latach 80 był działaczem Konfederacji Polski Niepodległej i redaktorem prasy podziemnej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here