Największa poprawa w informacji i publicystyce

0
0

Z Krzysztofem Królem, członkiem Rady Programowej TVP, rozmawia Łukasz Perzyna

– Czy może Pan wskazać takie programy TVP, spośród tych, które z racji funkcji Pan monitoruje, że bez zastrzeżeń by je Pan rekomendował, czy nawet uznał, że publiczna stacja może z nich być dumna?

– Największa poprawa nastąpiła w programach informacyjnych i publicystyce. Telewizja publiczna odróżnia się od komercyjnych stacji nie tylko profesjonalizmem ale ograniczeniem agresji. Ta komercyjna buduje widownię, wzbudzając kontrowersje. Szuka ich.

– Znajduje Pan konkretny przykład?

– Przeciętny dziennikarz ze stacji komercyjnej jedzie po wypowiedź do pana Kowalskiego z wiadomością, że przedtem inny pan, Nowak, powiedział o tymże Kowalskim, że jest on złodziejem. I pyta, co Kowalski na to. Efekt wydaje się oczywisty: spięcie, awantura, bijatyka. Na szczęście teraz telewizja publiczna prezentuje się bardziej merytorycznie. Co nie oznacza, że w niej bijatyki się nie zdarzają: jeśli jednak tak, to sporadycznie. W tym dostrzegam również sens istnienia telewizji publicznej. Kto ją ogląda, powinien wynieść z tego wrażenie, że TVP okazuje się spokojniejsza. I pozostaje bardziej merytoryczna.

– Nie jestem przekonany o tym, że tak jest teraz. Ściślej, tak było przed Jackiem Kurskim i jego fatalną dla TVP pisowską prezesurą. Nie musimy się cofać do czasów, kiedy w Wiadomościach działania Unii Wolności czy SLD relacjonowała Katarzyna Kolenda-Zaleska, a imprezy AWS i ROP Łukasz Perzyna. I ekran od nadmiaru pluralizmu nie pękł, żadnego widza nie poranił. Zanim nastał Kurski, to co dzieje się w Sejmie rzeczowo i kompetentnie sprawozdawały Iwona Sulik i Danuta Ryszkowska a nigdy nie dało się z ich słów odczytać, na kogo w wyborach zagłosują. Jednak teraz twarzą polityki w TVP okazuje się Karolina Opolska, przyłapana niedawno na włączeniu fikcyjnych książek do bibliografii tej, której sama jest autorką, bo nieudolnie posłużyła się sztuczną inteligencją. Dla pokolenia od dziecka korzystającego z internetu to obciach?

– Wszystkie telewizje, nie tylko TVP, wydają się mieć wspólny problem. Przeżywają zmianę pokoleniową. Co nieuniknione, bo w czasach, kiedy odchodziłem z Sejmu, kończyłem tam drugą poselską kadencję w 1997 r. programy publicystyczne prowadziły te same osoby co obecnie. Pokolenie wtedy trzydziestolatków, teraz sześćdziesięciolatków, zastąpiło skutecznie dawnych medialnych funkcjonariuszy komunistycznych. Tym, co zmiany dokonali, zdrowie dopisuje, więc robią swoje dalej. Jeśli się starzeją, to wraz z widownią. TVP musi jednak myśleć o przyszłości, otwierać się na nowe pokolenie. Tak prowadzących programy, jak widzów. Z całym ryzykiem, jakie się z tego bierze, bo nie da się uniknąć błędów. Przychodzą osoby z innych mediów. Docierają się, można powiedzieć. Gdy mają pomysły, warto w nie inwestować. Podobnie dzieje się w polityce i biznesie, kiedy działa mechanizm pokoleniowej zmiany. Wtedy może się przytrafić incydent, o który Pan pyta. Ale kierunku niezbędnych poszukiwań nie zmienia. Warto mieć nadzieję, że w TVP zostaną najlepsi, ci którzy również w oczach widzów na to zasłużą.

– Spytam więc teraz o to, co niezmienne. Od lat TVP pozostaje oazą profesjonalizmu artystów sztuki telewizyjnej, czy będzie ich słuchać i szanować, liczyć się z ich potrzebami, skoro program sam się nie robi?

– Wiem, że warto doceniać kompetencje zaplecza technicznego, od kierowników produkcji po makijażystów i wszystkich tych, których zasadnie nazywa Pan artystami tej trudnej sztuki: operatorów obrazu i dźwięku, montażystów i specjalistów od oświetlenia. Komercja wymusza cięcie kosztów. Wtedy dziennikarz stanie się również kierowcą, operatorem i dźwiękowcem, zamiast kamery użyje telefonu komórkowego, a jego szefowie ucieszą się z oszczędności, a nadziei, że różnicy efektu nikt nie zauważy.

– Co okazuje się nieprawdą, bo widać ją gołym okiem?

– Dlatego przyzwoite oświetlenie, kadr znamionujący rękę doświadczonego operatora, starannie dobrane tło, powinny trwale odróżniać telewizję publiczną od innych, sprawiać, by kojarzyła się z tą, która zachowuje zasadę poprawnego rzemiosła, a jeśli ma ku temu warunki, również o sztukę może się pokusić. Profesjonalizm ekipy TVP to filar, na którym warto budować. Widać to, gdy bierze się pilota do ręki i przełącza programy. Jak natrafiamy na najlepszą jakość, nie musimy nawet sprawdzać znaczka w rogu ekranu, wiemy, że to TVP.

Jak oceniasz?

kliknij na gwiazdkę, aby ocenić

średnia ocen 0 / 5. ilość głosów 0

jeszcze nie oceniano

jeśli uznałeś, że to dobre...

... polub nas w mediach społecznościowych

Nie spodobało się? Przykro nam...

Pomóż nam publikować lepsze teksty

Powiedz nam, jakie wolałbyś teksty na pnp24.pl?

Łukasz Perzyna (ur. 1965) jest dziennikarzem „Opinii”, Polityczni.pl i „Samorządności”, autorem filmu o Aleksandrze Kwaśniewskim (emisja TVP1 w 2006 r.) oraz dziewięciu książek, w tym. „Uwaga, idą wyborcy…” i „Jak z Pierwszej Brygady”. Pracował m.in. w „Wiadomościach TVP” i „Życiu”, kierował działem krajowym „Obserwatora Codziennego”. W latach 80 był działaczem Konfederacji Polski Niepodległej i redaktorem prasy podziemnej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here