Rządzący, pomimo większości w Sejmie, popadają kolejne kłopoty. Najpierw opozycja – wbrew przewidywaniom PiS – skonsumowała wyborcze zwycięstwo, wyłaniając marszałka Senatu. Co więcej, Tomasz Grodzki z dnia na dzień stał się główną obok Władysława Kosiniak-Kamysza nadzieją polskiej polityki.

Prezes Najwyższej Izby Kontroli Marian Banaś okazał się drugą po szefie Narodowego Banku Polskiego Adamie Glapińskim postacią z kręgu PiS, która zignorowała osobistą prośbę Jarosława Kaczyńskiego o złożenie dymisji. Przynajmniej w chwili, gdy piszę te słowa, na ekranach telewizji 24-godzinnych odczytać można informację, że zostaje na stanowisku. Paradoksalnie może to oznaczać, że Izba stanie się – podobnie jak wcześniej Senat i Rzecznik Praw Obywatelskich – kolejną instytucją, niezależną od partii rządzącej.

Człowiek, który pokazał figę Kaczyńskiemu

Marian Banaś to drugi wysoki urzędnik państwowy, który odmówił prośbie samego Jarosława Kaczyńskiego o podanie się do dymisji. Pierwszy to prezes NBP Adam Glapiński.

Read more

Opozycja z oczywistych względów nie kwapi się pomagać PiS w sprawie NIK, bo zmiana konstytucji pozwalająca na odwoływanie prezesa w trakcie kadencji pozostanie nieodwracalna i oznaczać będzie, że kolejnych szefów Izby Kaczyński będzie wymieniać wedle woli. Spór o Banasia jest kolejnym, który podkopie przekonanie o wszechwładzy i skuteczności PiS.

Poprzednio podobny efekt wywołał wybór Tomasza Grodzkiego na marszałka Senatu głosami opozycji, która w izbie refleksji skonsumowała wywalczoną przy urnach wyborczych większość – i co znaczące, uczyniła to zgodnie i za pierwszym razem. Nie znamy jeszcze wszystkich reperkusji tego wyniku, choćby ewentualności włączenia się Grodzkiego w kampanię prezydencką. Gdyby dotychczasowi rywale w prawyborach PO Małgorzata Kidawa-Błońska i Jacek Jaśkowiak mieli wyniszczać się nawzajem, a zwycięstwo żadnego z nich nie wróżyło pokonania Andrzeja Dudy – Grodzki może włączyć się do gry jako wymarzony dżoker. Podobnie jak Donald Tusk, którego odwrócenie decyzji o rezygnacji z kandydowania nic nie będzie kosztować.

Lekarze polskiej polityki

Po niedawnych wyborach w Sejmie zasiada 16 lekarzy, w Senacie – 13. W poprzedniej kadencji było ich odpowiednio 18 i 9.

Read more

Niespodziewany zwycięzca z 2015 r. Andrzej Duda musi liczyć się z wariantem, w którym ten sam proces, który wtedy wyniósł go wtedy do władzy – teraz obróci się przeciw niemu. Faworyt wspierany przez partię rządzącą i lider sondaży nie może być pewny swego, skoro raz już – w wyborach do Senatu – obywatele zagłosowali za kolejną zmianą. Rola notariusza Jarosława Kaczyńskiego, prezydenta bliższego czekającemu w prezesowskim przedpokoju serialowemu Adrianowi niż charyzmatycznemu przywódcy może okazać się dla reelekcji zabójcza. Po prostu: to już było.

Do powszechnej drożyzny, pogarszających się warunków prowadzenia działalności gospodarczej i kolejnych afer władzy dołącza się także – za sprawą zarówno Banasia jak Grodzkiego – przekonanie, że PiS-owi można się przeciwstawić, a nawet Kaczyńskiego pokonać, jak miało to miejsce w Senacie, gdzie po czterech latach marszałkowską posadę utracił pomimo zdolności medialnych Stanisław Karczewski.

Paradoks pozornie głównej kontrkandydatki, Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, pomimo korzystnych sondaży, które poparcie dla niej lokują coraz bliżej wyniku Dudy polega na swoistym syndromie Hillary Clinton. Wydaje się kandydatką o trudnej do podważenia pozycji, ale niewybieralną. Nawet zwolennikom PO jako niedoszła premier kojarzy się z porażką w wyborach parlamentarnych.

W tej sytuacji efekt zmęczenia może wypromować znanego tylko lokalnie prezydenta Poznania Jacka Jaśkowiaka. Sytuuje się on światopoglądowo po lewej stronie Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. Dlatego szansom Jaśkowiaka kibicuje czołowy polityk PSL, wskazujący, że wtedy w perspektywie pierwszej tury Duda może liczyć na wynik ok. 40 proc, zaś pozostała trójka czy czwórka pretendentów – ok. 15 proc. każdy.

Z ławki rezerwowych. Kandydat Jacek Jaśkowiak

Dla oceny szans Jaśkowiaka nie ma znaczenia to, czym ekscytują się w konwencji bufetowych plotek komentatorzy: intencje Schetyny, komu chce zaszkodzić, dlaczego kandydaturę złożono tak późno i w kopercie. Dla normalnie myślącego obywatela są to androny, nie problemy.

Read more

Jeśli w drugiej turze znajdzie się Władysław Kosiniak-Kamysz, roztropnie wcześnie zgłoszony przez ludowców – zyska największą szansę przekonania do siebie umiarkowanych wyborców, w tym głosujących po raz pierwszy. Już w kampanii parlamentarnej dzięki sojuszowi z przedsiębiorcami i Kukiz’15 podwoił sondażowy wynik swojej formacji. Przedstawił się jako jedyny polityk, który łączy, a nie dzieli.

Wiele zależy też od decyzji Lewicy. Znający doskonale jej środowisko poseł zaręcza, że jej kandydatem nie zostaje ani Adrian Zandberg ani Robert Biedroń. Pierwszy się na prezydenta nie nadaje, a drugiego tak naprawdę już nie ma – wyłuszcza nie bez okrucieństwa rozmówca PNP 24.PL.

Problem odbicia Senatu z rąk opozycji i wymuszenia dymisji Banasia nie są jedynymi, z którymi PiS sobie nie poradził. Wśród nich da się wymienić większość palących kwestii społecznych i gospodarczych, którymi na co dzień nie zajmują się telewizje informacyjne. Statystyki pokazują, że za rządów PiS wzrosło skrajne ubóstwo. Na rynku pracy, za sprawą importu siły roboczej ze Wschodu zachodzą niekorzystne zmiany, których koszty przyjdzie nam ponosić przez dziesięciolecia. Podobnie jak demograficzne następstwa emigracji. Również sprawa konińska – niezależnie od tego, jak się ją postrzega – pokazała, że pisowskie obietnice powszechnego bezpieczeństwa zawęzić trzeba do odczuć polityków, korzystających na co dzień z kosztownej dla podatnika ochrony osobistej. Kumulacja negatywnych zjawisk może zaowocować pojawieniem się u wyborców przekonania, że zmiany są możliwe… już tylko na lepsze.

Polska polityka składa się dziś z mnóstwa znaków zapytania. W kampanii rychło staną się one wykrzyknikami. Napięcie stale rośnie, ale też wraz z nim do polskiej polityki powraca nadzieja.

Twoim zdaniem…

Kto wygra wybory prezydenckie?

Czytaj inne teksty Autora:

Jak oceniasz?

kliknij na gwiazdkę, aby ocenić

średnia ocen 5 / 5. ilość głosów 13

jeśli uznałeś, że to dobre...

... polub nas w mediach społecznościowych

Nie spodobało się? Przykro nam...

Pomóż nam publikować lepsze teksty

Łukasz Perzyna
Łukasz Perzyna (ur. 1965) jest dziennikarzem „Opinii”, Polityczni.pl i „Samorządności”, autorem filmu o Aleksandrze Kwaśniewskim (emisja TVP1 w 2006 r.) oraz dziewięciu książek, w tym. „Uwaga, idą wyborcy…” i „Jak z Pierwszej Brygady”. Pracował m.in. w „Wiadomościach TVP” i „Życiu”, kierował działem krajowym „Obserwatora Codziennego”. W latach 80 był działaczem Konfederacji Polski Niepodległej i redaktorem prasy podziemnej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here