PiS: czas rozłamu

0
0

Nieczęsto partia rozpada się w chwili, gdy sondaże wróżą jej po najbliższych wyborach współrządzenie. Zaś jeśli wziąć pod uwagę zmęczenie obecną władzą, tradycyjne niedoszacowanie Prawa i Sprawiedliwości w badaniach opinii oraz dynamikę jego poprzednich kampanii – nie dawało się nawet wykluczyć samodzielnych rządów. Również wykluczenie grupy Mateusza Morawieckiego takiej możliwości nie przekreśla, chociaż na pewno faworytom wyborów z 2027 roku wiele spraw, dotychczas prostych, zasadniczo komplikuje.Przede wszystkim wyborcy otrzymują cenny dla ich własnych już, a nie prezesa decyzji sygnał: PiS, pretendujące do ponownego rządzenia Polską, samo ze sobą sobie nie radzi.Mateusz Morawiecki urząd premiera sprawował w nowej Polsce przez sześć lat (2017-23), najdłużej po Donaldzie Tusku (2007-14 i od 2023 r.). Pozostawał twarzą pisowskiej ekipy, chociaż wiadomo było, że wszystkie kluczowe decyzje podejmuje prezes Jarosław Kaczyński. Pozbycie się go z PiS nie wyklucza byłego szefa rządu z wielkiej polityki. Wiadomo, że jeszcze w partii pozostając – budował już pod marką stowarzyszenia Rozwój Plus własną formację.Plan Kaczyńskiego wydaje się zakładać utwardzenie szeregów. Prezes doszedł do wniosku, że w centrum politycznym, wśród umiarkowanych wyborców – i tak nie ma czego szukać. Zraził ich do siebie oddaniem telewizji publicznej Jackowi Kurskiemu oraz ekscesami Zbigniewa Ziobry – najpierw w ramach tego co nazwano pisowską reformą wymiaru sprawiedliwości, potem w ucieczce przed tym właśnie wymiarem po ujawnieniu afer. Dlatego już wcześniej kandydatura Przemysława Czarnka na przyszłego premiera stała się symbolem zwrotu na prawo. Bo to przecież z krwi i kości ideolog, próbkę swojego dogmatyzmu dający przedtem jako minister edukacji.Jarosław Kaczyński poszuka więc wyborców w konserwatywnej czy nawet radykalnie prawicowej strefie. I spróbuje zepchnąć obie Konfederacje – Sławomira Mentzena i Korony Polskiej Grzegorza Brauna – poniżej progu wyborczego. Tylko w ten sposób zyska możliwość samodzielnego rządzenia Polską. Nie jest to zupełna mrzonka: przecież przed rokiem wybory prezydenckie wygrał kandydat nader wyrazisty – Karol Nawrocki. Na pewno bliższy Czarkowi niż Morawieckiemu.Błyskawicznie przeprowadzona egzekucja ludzi Morawieckiego potwierdza, że prezes Kaczyński sprawniejszy okazuje się w destrukcji, niż przy budowaniu czegokolwiek. Zamiast koncepcji namiotu w którym zmieszczą się wszyscy niezadowoleni z obecnych rządów, a serce mający po prawej stronie, przesadnie przy tym do demokracji nie przywiązani, na wzór republikanów amerykańskich w czasach Donalda Trumpa – mamy sektę, prezesowską partię wiernych. Słaba to oferta.PiS ponosi oczywiste straty. W Sejmie przestanie dysponować najmniejszym klubem. A zyski wydają się mgławicowe i obliczone na przyszłość. Żaden plan Kaczyńskiego odwołujący się do resentymentów raczej nie przemówi do młodych wyborców. A to ich głosy mogą przesądzić o wyniku z 2027 r. Kaczyński nie daje nawet mniej wymagającym wyborcom nadziei na to, że Polską po tej dacie rządzić będzie lepiej, niż własną partią. 

Jak oceniasz?

kliknij na gwiazdkę, aby ocenić

średnia ocen 0 / 5. ilość głosów 0

jeszcze nie oceniano

jeśli uznałeś, że to dobre...

... polub nas w mediach społecznościowych

Nie spodobało się? Przykro nam...

Pomóż nam publikować lepsze teksty

Powiedz nam, jakie wolałbyś teksty na pnp24.pl?

Łukasz Perzyna (ur. 1965) jest dziennikarzem „Opinii”, Polityczni.pl i „Samorządności”, autorem filmu o Aleksandrze Kwaśniewskim (emisja TVP1 w 2006 r.) oraz dziewięciu książek, w tym. „Uwaga, idą wyborcy…” i „Jak z Pierwszej Brygady”. Pracował m.in. w „Wiadomościach TVP” i „Życiu”, kierował działem krajowym „Obserwatora Codziennego”. W latach 80 był działaczem Konfederacji Polski Niepodległej i redaktorem prasy podziemnej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here