Po co łapać cudzych dezerterów

0
3

Uchylający się od służby wojskowej w Ukrainie mężczyźni, którzy przebywają w Polsce, ale u nas nie pracują – stanowią wyłącznie problem prezydenta Wołodymyra Zełenskiego. Mógł ich z kraju nie wypuszczać. Jest ich zaledwie kilkanaście tysięcy, więc nie stanowią dla Polski znacznego obciążenia. Pomysł ich wyłapywania i deportacji do ojczyzny, zgłoszony przez Prawo i Sprawiedliwość pozostaje niedorzeczny, bo nie tym polskie służby powinny się zajmować.

U nas nie ma obowiązkowej służby wojskowej, o czym przypomnieć warto. Zaś Ukraina nie jest formalnie nawet naszym sojusznikiem, bo nie należy do NATO: gdyby rzecz miała się inaczej, już toczyła by się III wojna światowa, ponieważ Traktat Waszyngtoński nakłada na wszystkich członków obowiązek solidarnej obrony w razie ataku na któregoś z nich. Ukrainy nie ma też w Unii Europejskiej, a z polskiego punktu widzenia pozostaje mieć nadzieję, że do niej nie wejdzie dopóki oficjalnie nie potępi sojuszniczej kiedyś wobec Adolfa Hitlera Ukraińskiej Powstańczej Armii, sprawczyni rzezi polskich mieszkańców Wołynia. I póki nie da gwarancji, że ukraińskie produkty rolne, nie spełniające norm sanitarnych, nie zaleją polskiego rynku.

Ukrainę wspieraliśmy po kremlowskiej na nią napaści z 24 lutego 2022 r. nie w imię żadnych zobowiązań, ale racji tak humanitarnych – dlatego chronili się

u nas zagrożeni ukraińscy cywile serdecznie nad Wisłą i Odrą przyjęci – jak strategiczno-politycznych. Ponieważ było wiadomo, że jeśli Władimir Kijów zajmie Kijów, na tym nie poprzestanie i pójdzie dalej na zachód.

Politycy Prawa i Sprawiedliwości zdają się o tym wszystkim zapominać. Polskie służby nie mają powodu ani czasu, ażeby uganiać się za ukraińskimi obywatelami, którzy właśnie u nas postanowili przeczekać pobór do wojska, a żadnej pracy zarobkowej tu nie podjęli. Służby mają za to inne zadania: przeciwdziałanie putinowskiemu cyberterroryzmowi i sabotażowi, w tym na kolei. Nikt ich z dnia na dzień nie oddeleguje, żeby ścigając ukraińskich “uchylantów” jak się ich określa na wschód od nas, sprawiali przyjemność prezydentowi Zełenskiemu, ostatnio mniej nam życzliwemu, niż zaraz po 24 lutego 2022 r. o czym świadczy nadanie imienia UPA ukraińskiej jednostce wojskowej. 

PiS, zgłaszając projekt Tobiasza Bocheńskiego, zakładający odsyłanie bezrobotnych “uchylantów” ukraińskich do ich kraju – jawnie zaprzecza swojej dotychczasowej narracji. Do tej pory bowiem to Prawo i Sprawiedliwość chętnie krytykowało władzę za prowadzenie polityki w interesie nie polskim, lecz niemieckim czy ukraińskim. Teraz nagle PiS się domaga, żeby polskie państwo wyręczało ukraińskie służby w ich, a nie naszych zadaniach. Niech lepiej sobie sąsiedzi sami własnych dezerterów łapią. 

Jak oceniasz?

kliknij na gwiazdkę, aby ocenić

średnia ocen 5 / 5. ilość głosów 2

jeszcze nie oceniano

jeśli uznałeś, że to dobre...

... polub nas w mediach społecznościowych

Nie spodobało się? Przykro nam...

Pomóż nam publikować lepsze teksty

Powiedz nam, jakie wolałbyś teksty na pnp24.pl?

Łukasz Perzyna (ur. 1965) jest dziennikarzem „Opinii”, Polityczni.pl i „Samorządności”, autorem filmu o Aleksandrze Kwaśniewskim (emisja TVP1 w 2006 r.) oraz dziewięciu książek, w tym. „Uwaga, idą wyborcy…” i „Jak z Pierwszej Brygady”. Pracował m.in. w „Wiadomościach TVP” i „Życiu”, kierował działem krajowym „Obserwatora Codziennego”. W latach 80 był działaczem Konfederacji Polski Niepodległej i redaktorem prasy podziemnej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here