Andrzej Poczobut walczący o prawa rodaków na Białorusi przebywa już w warszawskim szpitalu, a nie w tamtejszej kolonii karnej, która stała się jego domem na pięć poprzednich lat. Uwolnienie go stanowi efekt udanej wymiany więźniów, w którą zaangażowały się władze USA.
Jednak to Polska się o Poczobuta upomniała i co najważniejsze, uczyniła to skutecznie. Kluczowe wydaje się teraz, by nie tracić z oczu losu pozostałych Polaków, jacy pozostają na Białorusi. Obowiązkiem władz polskich pozostaje zabieganie o ich prawa i monitorowanie represji, jakim podlegają. Na pewno nie osłabi naszej pozycji fakt, że za Poczobutem rząd wstawił się skutecznie i zyskał w tej mierze wsparcie sojuszników. Uwolnienia go oczekiwano już wcześniej, kiedy wypuściliśmy przyłapanego u nas na szpiegostwie Pawła Rubcowa podającego się za hiszpańskiego dziennikarza Gonzaleza i wraz z partnerką Magdaleną Chodownik wchodzącą nawet do Sejmu i Kancelarii Premiera – rozpracowującego polskie elity. Wtedy jednak Poczobuta wymianą nie objęto.
Rząd Donalda Tuska teraz, skutecznie zabiegając o uwolnienie Poczobuta odnotował trzeci znaczący sukces odkąd władzę sprawuje: poprzednie to przejęcie TVP (szkoda, że bez odrodzenia publicznej stacji) i zatrzymanie wzrostu cen paliw, jaki nastąpił po rozpoczęciu przez USA ii Izrael wojnie irańskiej. To premier jest głównym architektem tego zwycięstwa, bo trudno uwierzyć, by Poczobuta wypuszczono w następstwie telefonicznej rozmowy Karola Nawrockiego z Donaldem Trumpem. Uwolnienia więźniów stanu raczej nie załatwia się przez telefon.
Charyzmatyczny lider, obrońca polskiej mniejszości i praw człowieka w ogóle a także wolności słowa i sumienia – Poczobut z zawodu jest dziennikarzem – wolność już odzyskał, co przynajmniej prestiżowo poprawia pozycję Polaków “za kordonem”. Nie tylko oni sami, ale też dyktator Aleksander Łukaszenka wiedzą, że stoi za nimi ich państwo. Po latach nieskutecznej polityki wobec Białorusi, symbolizowanej przez pochłaniającą wielkie koszty telewizję Biełsat, pouczającą Białorusinów, jak fajna jest demokracja, której są pozbawieni – przyszedł sukces, którego nie wolno zmarnować. Czas rzeczowo myśleć o pomocy tym, co na Białorusi pozostali.