Potrzeba rozmowy, nie uników

0
0

Barbara Bartel, psycholog, b. biegły sądowy, w wywiadzie Łukasza Perzyny

– Czym wytłumaczyć przerażającą serię ataków w szkołach, których sprawcy są nastoletni? Akurat tuż przed Dniem Nauczyciela, który w tym roku odbywał się w ponurej scenerii? Co się dzieje z najmłodszym pokoleniem Polaków?

– Mechanizm okazuje się ten sam, jaki poznaliśmy przy okazji czynu niewiele starszego sprawcy zabójstwa portierki w Uniwersytecie Warszawskim, studenta, któremu z pozoru niczego nie brakowało, bo wywodził się z takiej rodziny, którą zwykło nazywać się dobrą. Przyjechał jednak do stolicy, czuł się całkowicie samotny, zaczął żyć we własnym świecie, przyjaciół zastępowały mu przekazy sieciowe. Gdy nie ma babci ani dziadka jak w rodzinie tradycyjnej, albo są daleko, bo rodzice się ich wstydzą, że prości, agresja rodzi się łatwo. Sprzyja jej krańcowe osamotnienie i brak wzorca. Dzieci wpatrzone w ekrany swoich komunikatorów z czasem zaczynają zachowywać się jak cyborgi.

– Jednak sprawcy niedawnych ataków wywodzą się ze skromniejszych środowisk niż ten zabójca sprzed półtora roku z UW, mam na myśli nastolatków spod Wyszkowa czy z Ostrołęki?

– Tam często się na dzieci pokrzykuje, przerzuca na nie własne niepowodzenia. Bo rodzice zostali w tym powiecie wyszkowskim czy Ostrołęce, a woleliby żyć w stolicy, w telewizji co dzień oglądają lepszy świat, jak powinno to wyglądać. Jednocześnie nawet programy dla dzieci zawierają w nadmiarze sceny agresji. A dziecko słyszy: ze wsi jesteś albo z małego miasta, do niczego w życiu nie dojdziesz, zresztą źle się uczysz. Dziecko staje się ofiarą, ale potem przenosi agresję na innych. W domu brakuje poczucia bezpieczeństwa i miłości.

– Od czego zacząć, by je przywrócić?

– Rodzice powinni ze swoimi dziećmi rozmawiać, spokojnym tonem i bez podnoszenia głosu, a nie wypychać je jak najszybciej rano do szkoły, w nadziei, że ta je wychowa i będą mieli spokój. Nawet kiedy dziecko zaczyna lekcje o ósmej rano, da się wcześniej zrobić zwyczajne kluski, podać mu na śniadanie, zjeść je wspólnie i przy tym porozmawiać. Nie czekać, aż szkoła dziecko nakarmi, zgodnie z wymogami diety. A w sobotę czy niedzielę zrobić w domu prawdziwy obiad, zamiast pójść do McDonalda. Gdy wokół jest pustka – dziecku zostaje telefon. A w nim odlegli znajomi. Grupy, dające identyfikację. Radzące, żeby się wyróżnić, przychodząc z nożem do szkoły. Nie do krojenia chleba. To sposób, żeby zaistnieć w grupie, poczuć się kimś ważnym. W zwyczajnej rodzinie mama czy tata pyta, co dziecko robi. A dzieciak zagłębiony w telefonie komórkowym odpowiada, że się uczy. Wtedy, kiedy akurat przegląda fora, instruujące, jak “starych” najłatwiej oszukać, żeby uwierzyli. I z czasem przejdzie do treści, które w rodzicach wzbudziłyby grozę, gdyby je poznali. Nie wiedzą jednak o tym, cieszą się, że mają spokój, gdy nie muszą się zajmować surfującym po internecie potomstwem.

– Narasta wysoka fala agresji, jak ją powstrzymać?

– Sprzyja jej zobojętnienie, wszystko jedno czy na szczeblu ministerstwa, szkoły, czy domu rodzinnego. Kiedyś swoje role wypełniały: podwórko i stojący na nim trzepak, przy którym spotykali się rówieśnicy, harcerstwo czy klub sportowy. Muszą pojawić się autorytety.

– Ładnie to brzmi?

– Ale w praktyce da się łatwo uzasadnić. Nastolatka chce być fajna, marzy o powiększeniu ust. Gdyby była obok babcia i chwila z nią rozmowy, ta dziewczynka usłyszałaby pewnie: po co ci to, przecież jesteś taka ładna.  Zamiast tego od zaganianych rodziców dowie się: jak ty wyglądasz, idź już do tej szkoły. Pójdzie do niej, ale z poczuciem złości. Kiedy brakuje dziadka i jego opowieści, jak w stanie wojennym przed milicją uciekał, dziecko nie ma nikogo, kto powie, że przemoc jest zła. Przecież nie od mamy, która często kłóci się z tatą czy wujkiem a wrzeszczą przy tym bez umiaru oboje. Nastoletnia pacjentka zwierza się chętnie i zaznacza przy tym: “pani po raz pierwszy to wszystko mówię”. A chodzi o najważniejsze dla niej sprawy, tylko dotąd nie miał kto jej wysłuchać, stąd problem.

– Kiedyś utyskiwało się powszechnie, zwłaszcza u schyłku PRL,  na “dzisiejszą młodzież”. Nawet jeśli potem historia pokazała, że… to nie było złe pokolenie. Czy osobnym problemem stają się.. dzisiejsi rodzice?

– Zawsze trudno uogólniać, ale coraz częściej jestem świadkiem sytuacji, jak małe dziecko w wózku płacze, a matka w ogóle nie reaguje. Zastanawiam się, czy podejść i zwrócić uwagę, zwykle tego nie robię, bo wiadomo, co usłyszę.  Dostrzegam też ludzi, którzy w wózku przeznaczonym dla dzieci przewożą małego pieska. Jak rozumiem, tak jest łatwiej i wygodniej. I równie fajnie. Dziecko przecież kosztuje, jeden z ośrodków ekonomicznych co roku starannie wylicza, ile… Rodzina to miłość i bliskość oraz przynajmniej próba wzajemnego zrozumienia. Gorzej, kiedy dziecko traktuje się jak inwestycję, bo ono rodziców utrzyma na starość, przecież emerytury wtedy będą niewysokie, spotkałam się i z taką argumentacją.  

– Problem, który odbija się na psychice dzieci i wznieca w nich agresję, nie zależy od stanu portfela?

– Polacy powszechnie, niezależnie od statusu społecznego, rozmawiają o pieniądzach. Jedni o wakacjach w tropiku i zniżkach na Mercedesa, inni o promocjach w Lidlu czy Biedronce. Dziecko jest świadkiem setki takich rozmów. Także sporów i kłótni w rodzicielskim domu. Kiedy mama i tata mają sobie nawzajem coś nieprzyjemnego do powiedzenia, lepiej, żeby poszli w tym celu na spacer. Trzeba natomiast jak najczęściej rozmawiać z dzieckiem. Nie zdawkowo, “co w szkole”, bo wiadomo, że usłyszy się wtedy odpowiedź, że “dobrze”. Potrzeba rozmowy, a nie wzajemnych uników. W trakcie procesu o okrutne zabójstwo, dokonane przez nastoletniego sprawcę, jego matka w sali sądowej odezwała się nagle: nie znałam własnego dziecka. Rodzi to pytanie, gdzie była i czy zadała sobie odrobinę trudu, żeby je lepiej poznać. Dziecko chowane bez rozmów z najbliższymi, które czuje się co rano wypychane z domu do szkoły, często tam również nie znajduje sposobu, żeby się z kimkolwiek zaprzyjaźnić.  Co zwiększa niebezpieczeństwo, że pewnego dnia pojawi się w tej szkole w złych zamiarach, jak sprawcy niedawnych szokujących ataków.   

Jak oceniasz?

kliknij na gwiazdkę, aby ocenić

średnia ocen 0 / 5. ilość głosów 0

jeszcze nie oceniano

jeśli uznałeś, że to dobre...

... polub nas w mediach społecznościowych

Nie spodobało się? Przykro nam...

Pomóż nam publikować lepsze teksty

Powiedz nam, jakie wolałbyś teksty na pnp24.pl?

Łukasz Perzyna (ur. 1965) jest dziennikarzem „Opinii”, Polityczni.pl i „Samorządności”, autorem filmu o Aleksandrze Kwaśniewskim (emisja TVP1 w 2006 r.) oraz dziewięciu książek, w tym. „Uwaga, idą wyborcy…” i „Jak z Pierwszej Brygady”. Pracował m.in. w „Wiadomościach TVP” i „Życiu”, kierował działem krajowym „Obserwatora Codziennego”. W latach 80 był działaczem Konfederacji Polski Niepodległej i redaktorem prasy podziemnej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here