Progi podatkowe po cichu podwyższają podatki

1
25

Miliony Polaków, nie mając świadomości tego faktu, co roku płacą coraz wyższy podatek. Dzieje się to dzięki progom podatkowym, które od 10 lat nie rosną.

Tak samo jak w 2009 r. tak i obecnie próg podatkowy wynosi ponad 85,5 tys. zł brutto. Aby kwalifikować się powyżej drugiego progu, trzeba zarabiać ok. 9,1 tys. zł brutto, (6,4 tys. zł netto). Po raz ostatni został on podniesiony w roku 2007. Kto w ciągu roku kalendarzowego zarobi więcej, ten płaci 32% od każdej złotówki powyżej tej kwoty.

W tym okresie zarobki wzrosły – w 2009 r. średnie wynagrodzenie wynosiło zaledwie 3 tys. zł brutto, a jest to już ponad 5 tys. zł brutto. Wynagrodzenie minimalne także 10 lat temu wynosiło jeszcze 1276 zł brutto, obecnie – 2250 zł brutto.

Brak waloryzacji progu podatkowego spowodował znaczący wzrost ilości osób, których zarobki kwalifikują do drugiego progu podatkowego. W 2009 r. było to niecałe 39 tys. osób, obecnie – już ponad 86 tys.

W kampanii wyborczej z 2015 roku prezydent Andrzej Duda wprost stawiał postulat podniesienia kwoty wolnej.

Obietnice PiS-u zrealizowano tylko częściowo. Od 2017 roku kwota wolna od podatku została podniesiona do 6 600 złotych, ale tych, którzy w ciągu roku zarobili mniej niż minimum egzystencji szacowane na (550 zł/miesiąc). Jednak osoby zarabiający ponad 127 tys. zł w ogóle utracili przywilej odliczenia kwoty wolnej, w ten sposób de facto finansując jej podwyżkę dla najmniej zarabiających podatników.

Kwota wolna w Polsce pozostaje niezwykle niska w porównania z krajami Europy. W bardziej przyjaznych dla nisko opłacanych pracowników krajach (Irlandia, Finlandia, Wielka Brytania) kwota wolna stanowi 40-50% przeciętnego wynagrodzenia, a na Cyprze i Malcie przekracza 70%. W Polsce wynosi niespełna 6%.

Komentarz redakcji: Jesteśmy krajem i społeczeństwem „na dorobku”. W przeciwieństwie do bogatych tego świata nie czerpiemy dochodów z patentów i wynalazków, za które płacą nam ich użytkownicy. Niewielu może mówić o osiąganiu godziwych zysków z kapitału, czyli posiadanych udziałów, akcji, nieruchomości, przedsiębiorstw, natomiast prawie wszyscy osiągamy dochody z pracy – ciężkiej, wielogodzinnej, niskopłatnej. To, co nam funduje minister finansów i kolejne rządy to właśnie wysokie opodatkowanie dochodów z pracy. Z tym trzeba skończyć. Powinniśmy rozpocząć, my – pracownicy i przedsiębiorcy batalię o radykalne podniesienie kwoty wolnej od opodatkowania do kilkudziesięciu tysięcy złotych rocznie. Dzięki temu pracownik mógłby powiedzieć – państwo docenia mój trud i mnie szanuje, a zatem i ja szanuję państwo, a przedsiębiorca mógłby stwierdzić – dzięki godziwej płacy i dochodom, które otrzymuje mój pracownik staje się on dla mnie prawdziwym klientem, albo tak jak mówią amerykańscy handlowcy „patronem”.

Jak oceniasz?

kliknij na gwiazdkę, aby ocenić

średnia ocen / 5. ilość głosów

jeśli uznałeś, że to dobre...

... polub nas w mediach społecznościowych

Nie spodobało się? Przykro nam...

Pomóż nam publikować lepsze teksty

1 KOMENTARZ

  1. Ja bym zrobił z powrotem ustawe wilczka 60% dla mnie reszta dla panstwa albo jak na Malcie 70% dla mnie reszta Panstwo, niech ma te ochłapy a tak to za dużo kombinowania tych biurw, trzeba to ukrócić!! “

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here