Święty Augustyn, Rokita i geneza WiP

0
13

Odwołałem się do pojęć wolności i pokoju, bo akurat czytałem wtedy Świętego Augustyna – wspominał Jan Rokita, autor założycielskiej deklaracji WiP. Chociaż teraz łączył się zdalnie ze swojego krakowskiego mieszkania z uczestnikami promocji tomu rozmów Piotra Śmiłowicza z innym twórcą tej formacji Jackiem Czaputowiczem, zdominował spotkanie w Instytucie Pamięci Narodowej 11 czerwca 2026 r. W panelu wypowiadali się również autorka innej publikacji o Ruchu Wolność i Pokój Anna Smółka [1] oraz Kinga Hałacińska, wnuczka twórcy słów “Pierwszej Brygady”. A w dyskusji działacze tak WiP, jak innych struktur opozycji, z Ruchem Obrony Praw Człowieka i Obywatela włącznie. 

Publikacja korzystnie czy wręcz entuzjastycznie recenzowanej książki Śmiłowicza i Czaputowicza (“Jak obalałem Mur Berliński”) [2], którą omawiałem już w innym szkicu [3], ożywiła dyskusję o okolicznościach powołania i osiągnięciach Ruchu Wolność i Pokój, antykomunistycznej i pacyfistycznej formacji powstałej w połowie lat 80. a więc w momencie, gdy krajobraz polskiej opozycji antykomunistycznej został już w znacznej mierze ukształtowany.

W odróżnieniu od starszej o sześć lat Konfederacji Polski Niepodległej – WiP nie przetrwał zmiany ustrojowej a tym bardziej nie wywalczył własnej parlamentarnej reprezentacji w wolnej Polsce, chociaż wywodzący się z niego ludzie zostawali ministrami – jak Jacek Czaputowicz w MSZ czy Bartłomiej Sienkiewicz, który jako szef resortu kultury oczyścił telewizję publiczną z pozostałości po Jacku Kurskim.

Inni, choć pacyfiści – zaangażowali się jak Piotr Niemczyk czy Konstanty Miodowicz w budowę służb specjalnych nowego demokratycznego państwa. Większość jednak wiedzie w wolnej Polsce skromne życie.  Wielu z nich razi fakt, że Jan Rokita, przez lata doskonale zarabiający jako poseł, szef Urzędu Rady Ministrów czy komentator niemieckiego koncernu medialnego Axel Springer – wydusił już z budżetu nowej Polski odszkodowanie za bezprawne pozbawienie go wolności w PRL (120 tys zł za czas półrocznego internowania). Niektórzy złośliwie przypuszczali, że osobiście nie pojawił się dlatego, żeby go o tę pazerność nie pytano. Obecny był za pośrednictwem przekazu medialnego.  Ale i tak dał się doskonale zapamiętać. Można powiedzieć, że skradł show, chociaż to nie on teraz książkę o Ruchu Wolność i Pokój wydał, tylko Czaputowicz wspomagany przez bystrego dziennikarza Polskiej Agencji Prasowej. Rywalizowali zresztą już wtedy, przed 41 laty: gdyby Jacek Czaputowicz nie zdążył powołać na czas WiP w Warszawie, inicjatywę przejąłby ośrodek krakowski, wywodzący się z tamtejszego Niezależnego Zrzeszenia Studentów.

Pacyfista, który lubił dobrze zjeść

Prowadząca spotkanie pani Kinga, wnuczka Andrzeja Hałacińskiego, legionisty i autora znanej każdemu Polakowi pieśni “My, Pierwsza Brygada”, w międzywojniu pułkownika, potem aresztowanego w Grodnie i zabitego w Katyniu przez sowieckie NKWD – nieco nieostrożnie przedstawiła Jana Rokitę jako “współautora założycielskiej deklaracji WiP”. Replikę znalazł natychmiast.

– Byłem jej autorem. Radosław Huget [działacz KPN z Krakowa, a z czasem także WiP – przyp. ŁP] nie umiał pisać, co najwyżej mnie inspirował – sprostował w swoim stylu dawny bohater komisji śledczej badającej aferę Lwa Rywina (w tym udział w niej obecnego marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego), teraz niemal nie do poznania: z patriarchalną brodą i też siwymi wąsami.

Rokita wyłuszczył też nader zgrabnie, gdzie znajdował wówczas natchnienie silniejsze od wsparcia KPN-owca Hugeta. Czytał wtedy Świętego Augustyna. Z jego pism zaczerpnął formułę, że prawdziwy pokój nie urzeczywistni się nigdy bez wolności. Z dystansem odniósł się również do wipowskiej heroicznej legendy.

Nie głodowałem. Zawsze lubiłem dobrze zjeść – tłumaczył. Raz przykuł się do budynku radzieckiego konsulatu w Krakowie (pod wpływem Hugeta, jak zaznaczył) – ale w nim samym wzbudziło to mieszane odczucia. Wipowskie demonstracje na krakowskim Rynku z udziałem góra kilkunastu osób wywoływały rozmaite reakcje przechodniów, niektórzy z nich raczej na czoło pokazywali. – To nie był szeroki ruch społeczny – przyznał po latach Jan Rokita.

Niezwykła cierpliwość Jacka Czaputowicza

Nie negował za to zasług dawnego kolegi z WiP i po części konkurenta, głównego bohatera spotkania w Instytucie Pamięci Narodowej, Czaputowicza: – Jacek miał nieograniczoną cierpliwość do tych zakutych pacyfistycznych łbów z Zachodu. To było misjonarstwo.

Nieco łagodniej, jak na niedawnego szefa dyplomacji wolnej Polski przystało, ujął to samo zagadnienie sam Czaputowicz: – Oni mówili, że trzeba rozwiązać NATO i wycofać z Europy wojska amerykańskie. A my dodawaliśmy, że również armię radziecką i Układ Warszawski.

Wyprzedzeniem czasu nazwał współautor książki Piotr Śmiłowicz apel Czaputowicza na spotkaniu liderów opozycji jeszcze w 1987 r. o wycofanie wojsk radzieckich z Polski. W kilka lat później stał się on historycznym faktem. Chociaż wówczas inni koledzy z opozycji, uznający ludzi WiP za radykałów, doprowadzili do wycofania przez Amerykanów zaproszenia dla Czaputowicza na spotkanie z przebywającym akurat w Polsce wiceprezydentem USA George’m Bushem seniorem, zastępcą Ronalda Reagana. Jeszcze w parę lat później ten sam Bush senior, już jako prezydent Stanów Zjednoczonych namawiał głównego autora stanu wojennego gen. Wojciecha Jaruzelskiego, aby po klęsce PZPR w wyborach z 4 czerwca 1989 r. przypadkiem nie rezygnował z ubiegania się o prezydenturę, bo Amerykanie uznawali go wciąż za gwaranta stabilizacji. Za to WiP konsekwentnie kolejne ograniczenia obalał, zamiast się im podporządkowywać, w czym szukać można przyczyny jego zaskakującego sukcesu. Zanim jeszcze upadł socjalizm realny, komuniści zmuszeni byli przystać na spełnienie dwóch kluczowych żądań Ruchu Wolność i Pokój: wykreślenie z roty przysięgi wojskowej fragmentu  o sojuszu z armią radziecką oraz wprowadzenie służby zastępczej. 

Zaś sam Jacek Czaputowicz, kiedy znalazł się za powołanie WiP w więzieniu mokotowskim, nauczył się tam biegle angielskiego, co przydało mu się w przyszłej roli ministra spraw zagranicznych wolnej Polski.    

[1] por. Anna Smółka-Gnauck. Między wolnością a pokojem. Instytut Pamięci Narodowej, Warszawa 2012

[2] Jak obalałem Mur Berliński. Jacek Czaputowicz rozmawia z Piotrem Śmiłowiczem. Instytut Pamięci Narodowej, Warszawa 2026

[3] por. Łukasz Perzyna. WiP: zwycięzców się nie sądzi PNP 24.pl z 5 czerwca 2026

Jak oceniasz?

kliknij na gwiazdkę, aby ocenić

średnia ocen 5 / 5. ilość głosów 2

jeszcze nie oceniano

jeśli uznałeś, że to dobre...

... polub nas w mediach społecznościowych

Nie spodobało się? Przykro nam...

Pomóż nam publikować lepsze teksty

Powiedz nam, jakie wolałbyś teksty na pnp24.pl?

Łukasz Perzyna (ur. 1965) jest dziennikarzem „Opinii”, Polityczni.pl i „Samorządności”, autorem filmu o Aleksandrze Kwaśniewskim (emisja TVP1 w 2006 r.) oraz dziewięciu książek, w tym. „Uwaga, idą wyborcy…” i „Jak z Pierwszej Brygady”. Pracował m.in. w „Wiadomościach TVP” i „Życiu”, kierował działem krajowym „Obserwatora Codziennego”. W latach 80 był działaczem Konfederacji Polski Niepodległej i redaktorem prasy podziemnej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here