Bezradni wobec Nawrockiego

0
29

Pomimo weta do ustawy wprowadzającej program SAFE jako unijny “instrument” finansowania polskiej obronności wart 180 mld zł i komentarzy licznych znawców, że decyzja ta wzmacnia bardziej interesy amerykańskich koncernów zbrojeniowych niż państwa polskiego – Karol Nawrocki utrzymuje pozycję polityka, któremu ufa najwięcej Polaków.

Zaufanie do prezydenta deklaruje nawet większość z nas, jak w sondażu Centrum Badania Opinii Społecznej – 52 proc (marzec 2026 r.). Nawrocki wyprzedził w nim ministra obrony, wicepremiera i prezesa Polskiego Stronnictwa Ludowego w jednej osobie – Władysława Kosiniaka-Kamysza, któremu ufa 46 proc Polaków podczas, gdy innemu wicepremierowi, ale z Koalicji Obywatelskiej, szefowi dyplomacji Radosławowi Sikorskiemu – 44 proc.

Co ciekawe, przekonanie niemal połowy z nas (49 proc), że prezydenckie weta wynikają z politycznej chęci blokowania działań rządu i fakt, że tylko co trzeci Polak przypisuje je trosce Nawrockiego o państwo i prawo (w obu wypadkach w marcowym badaniu United Surveys by IBRIS) – nie szkodzi wcale dobrej ocenie działań Karola Nawrockiego przez niemal co drugiego Polaka (47 proc, to z kolei też marcowy sondaż Ogólnopolskiej Grupy Badawczej). Jeśli rzecz ująć najkrócej, znaczna część opinii społecznej przeświadczona jest o tym, że Nawrocki podejmuje złe albo wynikające z niskich pobudek decyzje, ale pomimo to nadal mu ufa czy wręcz go popiera. 

Pomieszanie z poplątaniem? Wcale nie. Każdy, kto poważnie zajmuje się życiem publicznym, zna zasadę, że z wynikami badań opinii publicznej się nie dyskutuje. Nawet generał Wojciech Jaruzelski, chociaż miał pod komendą tak liczne dywizje Ludowego Wojska Polskiego, a w sejfie plany kolejnego stanu wojennego – poruszony rezultatami sondaży, które regularnie przynosił mu ówczesny szef CBOS, pułkownik Stanisław Kwiatkowski – zamiast kolejnej nocy grudniowej zdecydował się na Okrągły Stół i pokojowe oddanie władzy w zamian za bezkarność i zachowanie przez własny obóz wpływów zwłaszcza w gospodarce. 

Nie oznacza to oczywiście, że powinniśmy Nawrockiemu klaskać z tego powodu, że zachowuje wysokie poparcie społeczne. Nic nie zwalnia nas jednak  z obowiązku przyjrzenia się, z czego wynika ten mir, jakim cieszy się praktykujący bokser i b. prezes IPN, co w ciągu roku z osoby znanej tylko koneserom polityki, o nikłej rozpoznawalności powszechnej – nie tylko stał się głową państwa, ale pomimo błędów i aberracji obozu, który za nim stoi – zachował zwolenników.

Jak pisał niedawno nie żaden nadwiślański autorytet, tylko historyk i eseista Felix Ackermann na łamach “Frankfurter Allgemeine Zeitung”: “Próba przedstawienia Karola Nawrockiego jako chłopaka z rynsztoka przyniosła skutek dokładnie odwrotny do zamierzonego (..). Karol Nawrocki był postrzegany nie tylko przez zwolenników obozu PiS jako swój człowiek. Im intensywniejsze były ataki (na niego) i im bardziej szokujące rewelacje (na jego temat), tym wyraźniejsze stawało się przekonanie, że jest jednym z nas” [1].  

Wyzywanie prezydenta choćby przez publicystów o kulturze polemicznej Agnieszki Kublik z “Gazety Wyborczej” tylko napędza mu entuzjastów. Bo po pierwsze ci, co poparli go z przekonaniem, chociaż potem im się nie poprawiło – uznają, że to ich samych się obraża, skoro poniewiera się tym, na kogo głosowali. Zaś wyborcy spoza żelaznego elektoratu PiS, co krzyżyk przy nazwisku Nawrockiego postawili z przekory lub na złość, urażeni arogancją sztabu jego rywala symbolizowaną przez pamiętny worek kartofli przydźwigany do hospicjum przez wspierającą Rafała Trzaskowskiego posłankę Koalicji Obywatelskiej Kingę Gajewską, lub z tego powodu, że wolą podział władzy od jej zdominowania przez jeden obóz  – gotowi są bronić tamtej decyzji, pomimo, że nic dobrego im nie przyniosła.     

Wytrwają przy niej, jeśli skłonią ich do tego pełne wyższości połajanki tych demokratów, co jeszcze niedawno do spółki z dawnym wszechpolakiem Romanem Giertychem gotowi byli pomimo wysokiej frekwencji podważać wynik wyborów, skoro okazał się nie po ich myśli. Albo bluzgi entuzjastów praworządności, przekonanych, że obronią ją opluwając oponentów lub wzywając do ich społecznego wykluczenia. Tyle to nawet TVP Jacka Kurskiego potrafiła. Małpując ją – zaciera się podstawową różnicę. 

Gdy kibole szczerze i widowiskowo buntują się przeciw Nawrockiemu, “Gazeta Wyborcza” zamiast to zrozumieć i pochwalić, bo to przecież vox populi, a tytuł pisma nawiązujący do 4 czerwca 1989 r. chyba zobowiązuje – piórem a ściślej klawiaturą red. Kublik… wyzywa prezydenta od kiboli właśnie [2].

Zapewne gdyby Piłsudski zamiast w 1920 r. iść z Petlurą na Kijów przeciw bolszewikom wymyślał Ukraińcom od rezunów – żylibyśmy jeszcze dzisiaj w Polskiej Socjalistycznej Republice Radzieckiej. Polityka polega na kalkulacji, czasem pobudzaniu emocji, ale nie na nalepianiu trwałych, zwłaszcza krzywdzących etykiet.   

Demokracja polska sobie poradzi, zapewne również z Karolem Nawrockim, skoro przetrwała dwie pełne kadencje Andrzeja Dudy i samodzielnej pisowskiej większości parlamentarno-rządowej. Przeżyje również własnych obłudnych, czy nieudolnych tylko obrońców, co zachowują się, jakby zamierzali jej zaszkodzić.        

Demokracja to bowiem piękna rzecz, nawet jeśli niekiedy, mimo woli, lub w imię kalkulacji – obrzydzają ją nam jej nazbyt histeryczni entuzjaści.

[1] Felix Ackermann. Der Polnische J. D. Vance. “Frankfurter Allgemeine Zeitung” 9.06.2025

[2] por. Agnieszka Kublik. Kibolska mowa ciała prezydenta Nawrockiego. “Gazeta Wyborcza” z 25 marca 2026

Jak oceniasz?

kliknij na gwiazdkę, aby ocenić

średnia ocen 5 / 5. ilość głosów 4

jeszcze nie oceniano

jeśli uznałeś, że to dobre...

... polub nas w mediach społecznościowych

Nie spodobało się? Przykro nam...

Pomóż nam publikować lepsze teksty

Powiedz nam, jakie wolałbyś teksty na pnp24.pl?

Łukasz Perzyna (ur. 1965) jest dziennikarzem „Opinii”, Polityczni.pl i „Samorządności”, autorem filmu o Aleksandrze Kwaśniewskim (emisja TVP1 w 2006 r.) oraz dziewięciu książek, w tym. „Uwaga, idą wyborcy…” i „Jak z Pierwszej Brygady”. Pracował m.in. w „Wiadomościach TVP” i „Życiu”, kierował działem krajowym „Obserwatora Codziennego”. W latach 80 był działaczem Konfederacji Polski Niepodległej i redaktorem prasy podziemnej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here