Brzydkie słowo reforma

0
0

Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, minister funduszy i liderka skupiającej 15 posłów Polski 2050, często wygłasza opinie wzbudzające uzasadniony sprzeciw. Zwłaszcza, jeśli dotyczą jej rywalki w rządzie, minister klimatu Pauliny Hennig-Kloski, teraz liderki konkurencyjnego Centrum, ale do niedawna koleżanki z klubu Szymona Hołowni.  Jednak gdy Pełczyńska-Nałęcz zarzuca premierowi Donaldowi Tuskowi, że przez dwa i pół roku rządzenia nie przeprowadził ani jednej reformy dającej się zapamiętać – bezsprzecznie ma rację.

Qui pro quo wynikło w trakcie rozmowy, jaką z minister od funduszy przeprowadzał znakomity dziennikarz i celebryta Bogdan Rymanowski. Oboje – znany z refleksu gospodarz programu oraz wygadana zwykle “ministra” – bez skutku szukali w pamięci choćby jednego okrętu flagowego ekipy Tuska. Nie znaleźli. Zapadło niezręczne milczenie. Pomimo faktu, że Pełczyńska-Nałęcz pozostaje znana ze skłonności mówienia, co jej tylko ślina na język przyniesie, ostatnio roztrząsała nawet możliwość podniesienia wieku, w jakim można przejść na emeryturę – chociaż właśnie za operację jego podwyższenia poprzednia załoga liberalna zapłaciła utratą władzy w 2015 r. To przykład sprzed wielu lat. Ale pewne mechanizmy nieubłaganego karcenia rządzących przez społeczeństwo się nie zmieniają. Chciałoby się dodać: na szczęście i z korzyścią dla demokracji.

Jak przedwczesne wprowadzenie euro wypycha Bułgarów z Europy

Do czego prowadzi podejmowanie zmian kosztem obywateli, przekonaliśmy się dopiero co w Bułgarii. Tamtejsza proeuropejska ekipa rządowa lekkomyślnie wprowadziła w tym ubogim wciąż kraju wspólną dla najbogatszych państw Unii (z wyjątkiem Danii i Szwecji, co pozostały bez uszczerbku każda przy swojej koronie) walutę euro. 

Efekt okazał się natychmiastowy. Narasta drożyzna. Zwyczajni obywatele wiedzieli jednak, co zrobić z władzą, która na nich eksperymentowała, odchudzając ich portfele. Niedawne wybory wygrała zdecydowanie sceptyczna i populistyczna partia Rumena Radewa. Za tę z kolei zmianę zapłacą sojusznicy Bułgarii. Radew uchodzi bowiem za bardziej ustępliwego wobec Władimira Putina, niż jego konkurent w głosowaniu Bojko Borysow.

Tusk – człowiek sukcesu raczej doraźnego

Jeśli ekipie Tuska przypisać jakiekolwiek sukcesy, nie mają one charakteru zmian systemowych. Może to i dobrze, jeżeli mamy na uwadze bułgarski eksperyment z euro. 

Rząd Donalda Tuska przejął sygnał TVP, wprowadził tam likwidatora i rozgonił pisowskich propagandystów, zatrudnionych za prezesury Jacka Kurskiego. Ale w ślad za tym nie poszło przywracanie tej stacji charakteru telewizji publicznej. Żenuje bojaźliwość żurnalistów z TVP, nieskłonnych do narażania się szefom, co w innym miejscu opisywałem szczegółowo na łamach PNP 24.PL [1]. Zapewne wiedzą co robią, skoro odważniejsza od uciekającej wraz z ekipą przed dociekliwymi pytaniami kolegów, żeby odpowiedź polityka się nie nagrała i jak rzecz ujmował rosyjski poeta Jewgienij Jewtuszenko, żeby z tego czego nie było, redaktor Anny Hałas Michalskiej, a znana tak z wnikliwości jak silnego charakteru Adriana Nitkiewicz ostatnio z bardziej prestiżowej “19,30” trafiła do “Panoramy” co merytorycznie zapewne nawet likwidatorowi Danielowi Gorgoszowi trudno przyszło by uzasadnić.

Cześć i chwała Tuskowi za to, że – niestety dopiero przy drugiej wymianie więźniów – doprowadził skutecznie do uwolnienia z białoruskiego łagru bojownika o prawa człowieka i lidera polskiej mniejszości Andrzeja Poczobuta. Pochwalić można też obecną ekipę za odejście od marnej propagandy Biełsatu z czasu rządów PiS w kraju, a senatorówny Agnieszki Romaszewskiej-Guzy w przeznaczonym dla Białorusinów kanale telewizyjnym, nadającym z Polski. Tej niesławnej sieczki (generalnie przekonywującej braci ze wschodu, odciętych od dobrodziejstw demokracji, że jest ona fajna) nie zastąpiono jednak żadnym sensownym projektem wspierania naszych rodaków za kordonem, a tym bardziej białoruskiej opozycji demokratycznej. 

Wszyscy zapewne ucieszyliśmy się ze schwytania na Lubelszczyźnie niedawnego mordercy drogowego, Pawła Kozaneckiego, który nie tylko spowodował wypadek, ale publicznie znieważał jego ofiary (zabite przez niego babcie miały wedle słów sprawcy poruszać się “trumną na kółkach”). Czynił to w przekonaniu, że jako adwokat pozostaje nietykalny i może sobie pozwolić na wszystko. Dobrze, że został z tego przeświadczenia wytrącony. Ale w to, że sprawiedliwość pozostaje równa dla wszystkich, a Temida spod przepaski na oczach nie zezuje w stronę rządzących lub ich poprzedników – zwykli ludzie uwierzą dopiero wówczas, gdy przed jej oblicze zostanie wreszcie doprowadzony Przemysław Kral, prezes Zondacrypto. I kiedy poniesie konsekwencje swoich działań prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego Radosław Piesiewicz, odpowiedzialny za połączenie w nazwie Centrum Olimpijskiego w stolicy imienia Jana Pawła II przez Polaków uznawanego za największy społeczny autorytet ostatniego stulecia z nazwą giełdy kryptowalut, kontrolowanej, jak wykazał dziennikarz śledczy Wojciech Czuchnowski, przez rosyjską mafię z Tambowa.

Przytomnie i rzeczowo zareagował rząd Tuska na wzrost cen ropy naftowej na rynkach światowych, bezzwłocznie obniżając w Polsce akcyzę i VAT na benzynę. Jednak jak wskazuje w wywiadzie dla PNP 24.PL menedżer Robert Małłek – aż się prosi, żeby to połączyć z promocją pracy zdalnej, zaczynając od urzędników, aż po konkretne zachęty dla przedsiębiorców, by ją wprowadzali. I reklamować masowe korzystanie z komunikacji miejskiej: Koalicja Obywatelska chyba nie powie, że źle ona działa, skoro to jej prezydenci rządzą niemal wszystkimi największymi aglomeracjami w Polsce.

Zapewne nie mija się z prawdą uogólnienie, że ekipa Donalda Tuska przez ostatnie 2,5 roku bardziej administruje niż rządzi Polską,. Uznając za niezawodne alibi tak pewne, że aż niezawodne weta pisowskiego prezydenta wobec każdej próby zmiany systemowej.

Przez ten czas zmienił się prezydent – po Andrzeju Dudzie nastał podobnie wywodzący się z Prawa i Sprawiedliwości Karol Nawrocki – ale nie dyżurny wykręt rządzących. 

Oczywiście można zauważyć, że Tusk już przed laty obiecywał rodakom ciepłą wodę w kranie i ona rzeczywiście niezmiennie z niego płynie.

Ciepła woda z kranu, więcej leje się z ekranu

Towarzyszy temu jednak nieznośne dla co bystrzejszych obywateli wodolejstwo propagandy, dotyczące rozliczeń poprzedników (kto miał im podlegać, zdążył się ukryć za granicą lub immunitetem europosła), odbijania z rąk PiS Trybunału Konstytucyjnego (na razie po szumnie zachwalanym ślubowaniu sędziów przez marszałkiem Włodzimierzem Czarzastym zamiast prezydenta – ciało to działa… tak jak przedtem) czy kolejnych korzystnych dla nowej ekipy werdyktów instytucji międzynarodowych, na które nikt poza sprzyjającymi władzy gośćmi studia TVN nawet uwagi nie zwraca.

Gdyby reformy miały być takie jak za rządów PiS – wystarczy przypomnieć rujnujące dla tkanki społecznej następstwa 800 plus i tej wymiaru sprawiedliwości – to lepiej, że obecna ekipa ich nie podejmuje. Do takiego zapewne przekonania obywateli odwołują się jej planiści. 

Co łatwiejsze, niż podejmowanie przedsięwzięć, które nie szkodzą zwykłym ludziom, lub przynajmniej w ich trakcie zyski obywateli przeważają nad ponoszonymi przez nich kosztami, jak w wypadku reformy podatkowej Zyty Gilowskiej sprzed dwudziestu lat, czy jeszcze wcześniejszej administracyjno-samorządowej Jerzego Buzka. Polacy zapamiętali też jednak rezultaty planu Leszka Balcerowicza (kiedy oprócz pełnych półek i wymienialności złotego nadeszło wielomilionowe bezrobocie i zamykanie nawet nowoczesnych fabryk oraz utrwalanie stref biedy w dawnych PGR-ach)  czy podobnych zamierzeń Jerzego Hausnera, na szczęście szybciej zarzuconych. 

Dla wielu reformy pozostają brzydkim słowem, na takie ich rozumienie zapracowali ich sternicy, i z dnia na dzień się tego nie zmieni. Zaś teraz sprawujący władzę skłaniają się ku pewnego typu fatalizmowi, co zapewne lepsze od natrętnej inżynierii społecznej z czasów drugich rządów PiS i telewizji Kurskiego.

Znane powiedzenie głosi, że nie myli się ten, kto nic nie robi. I taki wydaje się wybór obecnej ekipy. 

Wina Tuska, jak głosił znany kpiarski protest song Wojciecha Młynarskiego, wyszydzający mentalność pisowskich przekazów dnia? Nieprawda, to raczej po prostu jego wybór. Jak najbardziej świadomy. Jak dowodzą sondaże, wedle których 51 proc z nas uznaje, że Tusk rządzi źle [2]- nie dający jednak szansy na prolongatę sprawowania władzy w kolejnej kadencji.

[1] por. TVP: stan nieważkości PNP 24.PL z 10 stycznia 2026

[2] sondaż Ogólnopolskiej Grupy Badawczej z 16-27 kwietnia 2026

Jak oceniasz?

kliknij na gwiazdkę, aby ocenić

średnia ocen 0 / 5. ilość głosów 0

jeszcze nie oceniano

jeśli uznałeś, że to dobre...

... polub nas w mediach społecznościowych

Nie spodobało się? Przykro nam...

Pomóż nam publikować lepsze teksty

Powiedz nam, jakie wolałbyś teksty na pnp24.pl?

Łukasz Perzyna (ur. 1965) jest dziennikarzem „Opinii”, Polityczni.pl i „Samorządności”, autorem filmu o Aleksandrze Kwaśniewskim (emisja TVP1 w 2006 r.) oraz dziewięciu książek, w tym. „Uwaga, idą wyborcy…” i „Jak z Pierwszej Brygady”. Pracował m.in. w „Wiadomościach TVP” i „Życiu”, kierował działem krajowym „Obserwatora Codziennego”. W latach 80 był działaczem Konfederacji Polski Niepodległej i redaktorem prasy podziemnej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here