Stulecie zamachu, powód do refleksji

0
0

Stulecie przewrotu majowego, w trakcie którego Marszałek Józef Piłsudski obalił zbrojnie rząd Wincentego Witosa i prezydenturę Stanisława Wojciechowskiego – nie jest rocznicą, którą wypada świętować. Bo przecież Polak strzelał wtedy do Polaka, z fatalnym skutkiem: prawie 400 ofiar śmiertelnych w tym ponad sto cywilnych. Nastraja natomiast ta okazja do refleksji nad sposobem rozwiązywania wewnętrznych konfliktów i brakiem alternatywy dla demokracji.

Nawet jeśli uznać, że zamach majowy w krótkotrwałej perspektywie wzmocnił państwo – bo następne, sanacyjne już gabinety po przewrocie okazywały się sprawniejsze od rządów Chjeno-Piasta, jak nazywano sojusz endeków z ludowcami kreujący kolejne gabinety Witosa – to nie na tyle, żeby zapobiec jego katastrofie we wrześniu 1939 r. Nie tylko militarnej na polach bitew, ale i moralnej, symbolizowanej przez ucieczkę za granicę do Rumunii rządu, naczelnego dowództwa a także prezydenta Ignacego Mościckiego, który urząd swój objął w następstwie przewrotu majowego, gdy parlament wskazał na prezydenta Piłsudskiego, ten zaś – Mościckiego właśnie, bo jemu samemu nie odpowiadał skromny zakres uprawnień głowy państwa. 

Sanacja miała nieść za sobą odrodzenie moralne, ale ono nie nastąpiło. Tak jak ekipa Chjeno-Piasta, obejmująca władzę w wyniku paktu lanckorońskiego zawartego przez ludowców Witosa z narodowymi demokratami, odpowiada za rozlew krwi w trakcie wypadków krakowskich w 1923 r. kiedy strajk przerodził się w walki uliczne z udziałem wojska i użyciem broni maszynowej – tak kolejne rządy pułkowników przyczyniły się już po maju 1926 r. do wydarzeń tak niechlubnych jak aresztowanie opozycyjnych posłów Centrolewu i sfałszowane wybory nazwane brzeskimi (bo w tamtejszej twierdzy umieszczono więźniów politycznych) w 1930 r. oraz utworzenie ośrodka odosobnienia w Berezie Kartuskiej w 1934, gdzie trzymano nie tylko komunistów i faszystów ukraińskich ale nawet wybitnego konserwatywnego publicystę Stanisława Cat-Mackiewicza.

Kiedy Marszałek zraził się do demokracji

Piłsudski mógł brać władzę w trybie dyktatorskim już w listopadzie 1918 r, zadowolił się jednak funkcją Naczelnika Państwa i rozpisaniem demokratycznych wyborów już na styczeń 1919 r. Umiarkowaniem w tym samym czasie wykazał się również jego antagonista Roman Dmowski. Przywódca narodowych demokratów podczas posiedzenia ich władz w Paryżu kategorycznie odrzucił pomysł obalenia siłą “rządów ludowych” w Polsce. A Piłsudski przyczynił się do tego, że po socjaliście Jędrzeju Moraczewskim funkcję premiera objął wybitny pianista i autorytet społeczny Ignacy Paderewski.

Józef Piłsudski zraził się do demokracji, kiedy wybranego przez parlament prezydenta Gabriela Narutowicza zastrzelił w grudniu 1922 r. prawicowy fanatyk i kiepski malarz Eligiusz Niewiadomski. Sam Marszałek usunął się w cień, zamieszkał w podwarszawskim Sulejówku. Gdy doszło do konfrontacji, uosabiał zmianę.

Kiedy wyruszył na Warszawę na czele wojsk zgromadzonych pod pretekstem ćwiczeń w Rembertowie, miał za sobą nie tylko legendę i oddanie ze strony towarzyszy broni, ale również poparcie Polskiej Partii Socjalistycznej i Komunistycznej Partii Polski. Komuniści później tę swoją decyzję nazwać mieli “błędem majowym”. Kolejarze strajkowali, żeby nie dopuścić do stolicy transportów z bronią dla rządu. 

Polacy przeciw sobie, dawni towarzysze broni, czyli dlaczego Giedroyc bronił Witosa przed Piłsudskim

Już pierwszego dnia przewrotu, 12 maja 1926 r. doszło na Moście Poniatowskiego do dramatycznego spotkania Józefa Piłsudskiego z prezydentem Stanisławem Wojciechowskim. Chociaż ćwierć wieku wcześniej konspirowali wspólnie przeciw caratowi w Organizacji Bojowej PPS i porozumiewali się w sprawach “bibuły” m.in. w warszawskim mieszkaniu Stefana Żeromskiego – po latach do ich ugody nie doszło. 

Już w parę godzin później przy innym moście, Kierbedzia, zaczęła się wymiana ognia. Broni palnej jako pierwsze użyły wojska rządowe. Gabinet Chjeno-Piasta i prezydent wycofali się do Belwederu. A później do Wilanowa. 

W dwa dni było po wszystkim. Stolica znalazła się w rękach “rokoszan”, jak zwolenników Marszałka przezywali ludzie “Chjeno-Piasta”. Wśród tych, którzy spontanicznie zeszli się, by bronić Belwederu znalazł się 20-letni wtedy Jerzy Giedroyc, pomimo tak młodego wieku już weteran wojny z bolszewikami, kiedy to służył w łączności (dzieciaki walczyły nie tylko we Lwowie przeciw Ukraińcom), później przecież gorliwy piłsudczyk, co pokazuje, jak płytkie pozostawały ówczesne podziały.

Po krwawym polskim maju odbyły się już tylko jedne wolne wybory parlamentarne, w 1928 r. Wszystkie następne fałszowała najpierw sanacja, potem komuniści. Na kolejne głosowanie powszechne, w którym głosy policzono uczciwie, przyszło Polakom czekać ponad 60 lat, do 4 czerwca 1989 r. Zaś na pierwsze w pełni wolne wybory jeszcze dłużej, bo do 1991 r. Ten dystans dwóch pokoleń pozbawionych dobrodziejstw demokracji musi rzutować na ocenę majowych wydarzeń sprzed stu lat.

Jak oceniasz?

kliknij na gwiazdkę, aby ocenić

średnia ocen 0 / 5. ilość głosów 0

jeszcze nie oceniano

jeśli uznałeś, że to dobre...

... polub nas w mediach społecznościowych

Nie spodobało się? Przykro nam...

Pomóż nam publikować lepsze teksty

Powiedz nam, jakie wolałbyś teksty na pnp24.pl?

Łukasz Perzyna (ur. 1965) jest dziennikarzem „Opinii”, Polityczni.pl i „Samorządności”, autorem filmu o Aleksandrze Kwaśniewskim (emisja TVP1 w 2006 r.) oraz dziewięciu książek, w tym. „Uwaga, idą wyborcy…” i „Jak z Pierwszej Brygady”. Pracował m.in. w „Wiadomościach TVP” i „Życiu”, kierował działem krajowym „Obserwatora Codziennego”. W latach 80 był działaczem Konfederacji Polski Niepodległej i redaktorem prasy podziemnej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here