Awaria oczyszczalni Czajka zmusiła Rafała Trzaskowskiego do zajęcia się w Warszawie prezydenckimi obowiązkami. Dotkliwa w skutkach dla mieszkańców nadwiślańskich miejscowości – dla niedoszłego lidera stanowi doskonałe alibi, żeby odłożyć koncepcje organizowania ruchu społecznego, na który i tak nie miał pomysłu.

Prorządowe TVP Info robi z Trzaskowskiego pierwszego truciciela III RP, ale efekt tej propagandy i tak okaże się znikomy. Przeciwnicy prezydenta Warszawy od dawna mają o nim wyrobione zdanie, przecież pozostaje drugim po Donaldzie Tusku politykiem najostrzej atakowanym przez pisowskie środki przekazu. Zwolennicy wciąż widzą w nim nadzieję obozu demokratycznego, pomimo widocznego braku charyzmy, a pisowskie zaczepki jeszcze ich w tym przeświadczeniu utwierdzają. Umiarkowani zaś zdają sobie sprawę, że w stolicy szwankuje nie tylko oczyszczalnia, co stanowi efekt zarówno braku wybitnych gospodarzy na miarę Stefana Starzyńskiego czy wcześniej Sokrata Starynkiewicza, jak polityki państwa, nękającego najbogatsze nawet samorządy janosikowym oraz dokładaniem zadań przy równoczesnym podbieraniu środków.

Wszystkie zmiany w podatkach dokonane przez PiS – od obniżki PiT po zwolnienia z opłat dla młodych zatrudnionych – korzystne były dla centrali a destrukcyjne dla Małych Ojczyzn. Nie tylko kolektor wymaga naprawy, o czym boleśnie przekonują się teraz mieszkańcy Płocka i innych położonych w dół Wisły, licząc od stolicy, miast.

Prezydentowi zaś pozostaje robić minimum tego, czego od gospodarza stolicy się oczekuje: zająć się oczyszczalnią ścieków a nie budowaniem szumnie zapowiadanego nowego ruchu społecznego. Tym łatwiej mu przychodzi zarzucenie lub przynajmniej odłożenie ogólnopolskich planów politycznych, że wciąż nie rozstrzygnął czym ma być zapowiadana Nowa Solidarność: konkurencją czy uzupełnieniem dla partii Platforma Obywatelska, której Rafał Trzaskowski niezmiennie pozostaje wiceprzewodniczącym. 

Wash and go, dwa w jednym? To się udawało tylko w starych reklamach. Polityką polską zaś rządzi twarde prawo dotacji i subwencji. Finansowane z kieszeni podatnika, którego nikt o zdanie nie pytał, czy chce na nie łożyć, partie polityczne zyskują na starcie każdej kampanii naturalną przewagę nad najzacniejszymi nawet społecznymi inicjatywami. Trzaskowski ma power – jeśli użyć języka jego zwolenników – po przegranej wprawdzie ale zakończonej arytmetycznie imponującym wynikiem akcji prezydenckiej (oddano na niego 10 mln głosów), ale kasę trzyma wciąż przewodniczący Borys Budka.  Awaria Czajki uchroniła więc Trzaskowskiego przed diabelską alternatywą: wyborem pomiędzy sporem z macierzystą partią albo kapitulacją wobec jej zawistnego i łasego na monopol aparatu.

 Plan Trzaskowskiego powołania Nowej Solidarności wprawił PO w konfuzję, ale istną furię wywołał w starej Solidarności. Jej przewodniczący Piotr Duda przypomniał o istnieniu swoim i dogorywającego prorządowego oraz obojętnego na sprawy zwykłych ludzi związku zawodowego pryncypialną deklaracją. Solidarność jest i będzie, oparta na korzeniach chrześcijańskich – przypomniał dawny stróż gmachu reżimowej telewizji, którego w stanie wojennym strzegł w mundurze wojsk powietrzno-desantowych przed ekstremą.

Tyle, że ta nie zamierzała wcale atakować, przywiązana do idei działania bez przemocy, zawartego w nauczaniu społecznym pierwszego papieża z Polski Jana Pawła II, homiliach ks. Jerzego Popiełuszki, “Etyce Solidarności” ks. Józefa Tischnera, myśli ojców Ludwika Wiśniewskiego czy Jacka Salija. Takich chrześcijan wtedy słuchali Polacy, gdy obecny boss związkowy odbywał swoją zaszczytną – jak podkreślały ustawy – służbę w doborowej jednostce Ludowego Wojska Polskiego, co jako ostatnia instancja z użyciem odrzucanej przez Solidarność przemocy ocaliło wówczas walący się system komunistyczny. Przy okazji zaś zrujnowało gospodarkę, wprowadzając do fabryk nie mających o cywilnym zarządzaniu pojęcia komisarzy wojskowych.

Hołownia wyprzedził Trzaskowskiego

Szymon Hołownia ubiegł Rafała Trzaskowskiego w tworzeniu nowej formacji. Prezydent Warszawy nie wie, czego chce, a wokół rewelacji wyborów prezydenckich już formuje się nowa siła. Niewykluczone też, że pulę zgarnie ktoś trzeci, zwłaszcza gdyby wybory odbyły się dopiero za trzy lata. Jednak Jarosław Kaczyński zawsze może ogłosić je wcześniej, gdyby któremuś z pretendentów… za dobrze szło.

Read more

Bez porównania mądrzej i bez kompleksów przemawiał w sierpniową rocznicę prezydent Andrzej Duda, który nawet… wymienił Lecha Wałęsę wśród założycieli Solidarności, tej pierwszej, wielkiej i dziesięciomilionowej. Zna historię i pamięta, że dawna koncepcja komunistów ze stanu wojennego uczynienia z Wałęsy “osoby prywatnej” (jej autorem był Wojciech Jaruzelski a wykonawcą rzecznik generalskiego rządu Jerzy Urban) spaliła na panewce z chwilą przyznania przewodniczącemu Pokojowej Nagrody Nobla w 1983 r. Każdy z Was jest Wałęsą – pisali wówczas w tytule znanej książki poeta Antoni Pawlak i reżyser Marian Terlecki.

Ideał nie sięgnął bruku, to tylko politycy i związkowcy zeszli w kolejną sierpniową rocznicę na poziom kabaretu. Ale też to nie ich święto. W Solidarności było dziesięć milionów ludzi. Niczego już nie oczekują od tych, którzy roztrwonili ich dorobek. Pamiętamy też jednak, że solidarnościowe wartości nie raz już – choć skazywane na zapomnienie czy nawet upodlenie – niespodziewanie powracały w polskiej historii.

Jak oceniasz?

kliknij na gwiazdkę, aby ocenić

średnia ocen 5 / 5. ilość głosów 10

jeszcze nie oceniano

jeśli uznałeś, że to dobre...

... polub nas w mediach społecznościowych

Nie spodobało się? Przykro nam...

Pomóż nam publikować lepsze teksty

Powiedz nam, jakie wolałbyś teksty na pnp24.pl?

Łukasz Perzyna
Łukasz Perzyna (ur. 1965) jest dziennikarzem „Opinii”, Polityczni.pl i „Samorządności”, autorem filmu o Aleksandrze Kwaśniewskim (emisja TVP1 w 2006 r.) oraz dziewięciu książek, w tym. „Uwaga, idą wyborcy…” i „Jak z Pierwszej Brygady”. Pracował m.in. w „Wiadomościach TVP” i „Życiu”, kierował działem krajowym „Obserwatora Codziennego”. W latach 80 był działaczem Konfederacji Polski Niepodległej i redaktorem prasy podziemnej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here