Druga odsłona Trumpa

0
48

Robert Małłek, menedżer, autor książki “Niezwykła kariera Nataniela Tindera” w rozmowie Łukasza Perzyny

– Dlaczego druga kadencja prezydencka Donalda Trumpa szokująco różni się od poprzedniej? Po tej pierwszej, a za rządów Joe’go Bidena w USA, napisał Pan książkę “Niezwykła kariera Nataniela Tindera”, gdzie promotorem kariery tytułowego bohatera, nie przebierającego w środkach arywisty, tupetem nadrabiającego brak wykształcenia i obycia staje się jeszcze bardziej bezwzględny polityk o nazwisku Trumpet. Teraz fikcja literacka staje się rzeczywistością, rządzą tacy ludzie, jakich Pan opisał?

– Trump sprawuje władzę w sposób, który bulwersuje, ponieważ potwierdził swój mandat wprawdzie w sposób demokratyczny, ale za sprawą takiego panowania w mediach społecznościowych, które zostało osiągnięte poprzez nagminnie stosowane fake newsy i patologię w przekazie masowym. Większość zagłosowała za nim, chociaż komunikaty w jego imieniu wysyłane przed wyborami nie znajdowały pokrycia w rzeczywistości, nie tej wirtualnej oczywiście, lecz “w realu”. Napływ imigrantów do USA nie wiązał się wcale z masową utratą pracy przez rodowitych Amerykanów. Co ostatni chcą lepiej płatnych zajęć. Imigranci nie powodowali więc napięć na rynku pracy. Z kolei deportacje, zainicjowane ze Trumpa, powodują brak rąk do pracy w wielu gorzej opłacanych zawodach. A przy tym dotykają nie tylko Latynosów, z perspektywy wyborców Trumpa, obcych kulturowo – ale na mniejszą na razie skalę również Polaków. Stanowi to oczywistą konfuzję dla wyborców PiS z Podkarpacia czy Małopolski, przekonanych o przyjaznych odczuciach Trumpa wobec Polski i jej obywateli. Teraz widzą oni, jak ich dzieci czy rodzeństwo w taki sposób wracają z rządzonej przez Republikanów Ameryki, która miała stać się dla ich najbliższych ziemią obiecaną.

– Jednak ten pogardzany przez elity, wykształcone na świetnych uczelniach, Trump złamał właśnie Unię Europejską, talenty dyplomatyczne jej negocjatorów nie pomogły? Przeforsował cło na europejskie towary w wysokości 15 proc, a część Unii się cieszy, że nie jest to 30 proc, bo groził też taki wariant? A amerykańskie towary sprzedawane będą w Europie nadal bez cła? Dla Polski też to bardzo niekorzystne?

– Na pewno tak, chociaż rynek amerykański nie jest dla polskiej gospodarki aż tak kluczowy jak niemiecki, na który trafiają nasze produkty rolno-spożywcze i przemysłowe, zwłaszcza części samochodowe. Jeśli jednak w wyniku amerykańskich restrykcji Unia Europejska ograniczy produkcję samochodów, Polska na tym ucierpi. Znacznie więcej stracą Węgry  a zwłaszcza Słowacja, gdzie mamy do czynienia ze swoistą monokulturą, jeśli chodzi o przemysł motoryzacyjne. Ponieważ oba kraje mają rządy zorientowane na Trumpa a nie UE, do której należą oba państwa, taki efekt da do myślenia tamtejszym społeczeństwom. Zmaleje sympatia tak dla Trumpa, jak tych, co tam rządzą: mam na myśli ekipy Viktora Orbana i Roberta Ficy. Skutki ceł odczują też amerykańscy wyborcy Trumpa, bo producenci stali w USA teraz ceny podniosą, więc samochody, pralki czy lodówki okażą się dla zwyczajnych obywateli coraz droższe. Wkrótce przekonamy się, jak na to zareagują. Z kolei ropa i gaz z USA napływające do Europy będą tańsze, kosztem dostawców arabskich, z którymi Trump prowadzi osobną bliskowschodnią grę. Widać, jak dużo tu znaków zapytania. I jak skomplikowany okaże się przyszły bilans pierwszego półrocza jego drugiej kadencji. 

– Naturalne okazuje się pytanie do autora “Niezwykłej kariery Nataniela Tindera” nie tylko o najbliższe otoczenie Trumpa – z Pana książki wiemy, jak współpracowników ten Trumpet sobie dobiera – ale i o to, kto wywiera wpływ na decyzje obecnego prezydenta Stanów Zjednoczonych?

– Korporacje amerykańskie. W dniu jego inauguracji widzieliśmy, jak za Trumpem stanęli prezesi wielkich koncernów z Kalifornii, chociaż pozostaje ona demokratycznym stanem. Teraz są przy nim, nawet jeśli przedtem wielu z nich popierało kogo innego. I to się nie zmieni. Polska powinna nałożyć solidne podatki na amerykańskie Big Techy, które ich u nas nie płacą. Czerpią za to zyski z handlu danymi. Zamożni obywatele ale i zwykli robią zakupy, a środki z tego pozyskane wypływają do USA. Wicepremier Krzysztof Gawkowski zapowiada, że coś z tym zrobi, przychody opodatkuje. Poczekamy na efekty. Oczywiście pożądane stałoby się w tym wypadku wspólne działanie w skali całej Unii Europejskiej. Jednak patrzmy realnie: jeśli się ono nie powiedzie, trzeba i tak podjąć konkretne decyzje u nas w Polsce. Sam jestem ciekaw, czy się to uda.

– Wiek Trumpa, pogłoski o jego kłopotach ze zdrowiem, skłaniają do spekulacji dotyczących jego następcy, zresztą wiadomo, że to druga więc ostatnia kadencja. . Wiceprezydentem jest D. H. Vance, pod wieloma względami przypomina Nataniela Tindera z Pańskiej powieści?                   

– Sam Trump zapowiada, że warto prawo zmienić, na przykład limit zawęzić do dwóch kadencji z rzędu – a jego dwie rozdziela czas rządów Demokraty Joe’go Bidena w Białym Domu. Możliwe, że podobną próbę podejmie. Dziś Vance pozostaje naturalnym kandydatem na jego następcę. W mojej powieści Tinder zostaje wiceprezydentem. Vance’a wiele z nim łączy: wywodzi się ze sfery biedy, zrobił wszystko, żeby się z niej wydostać, rozkręcił biznes i został zamożnym człowiekiem. Dalej zachowuje się i wypowiada bezpardonowo. 

– Jaki znaczenie mają słowa i czyny Trumpa dla Europy, w tym polskiej polityki, również wewnętrznej?

– Zachowania Trumpa mają wpływ na to, co dzieje się po drugiej stronie Oceanu Atlantyckiego. W trakcie obaw, żywionych przez PiS, czy dojdzie do zaprzysiężenia Karola Nawrockiego na prezydenta, Trump pomógł jego obozowi, wydając oświadczenie na Twitterze, że Nawrockiego popiera i uważa go za nadzieję. Jednak wcześniej był moment, kiedy poparł wiele pomysłów Władimira Putina, co podobnie jak sposób potraktowania Wołodymyra Zełenskiego w Białym Domu przez Trumpa i Vance’a wywołało przerażenie w Polsce i także w PiS znaczący dyskomfort. Teraz ogłosił, że Putin go oszukał. Skraca termin ultimatum. Znów pomaga PiS, które może ogłosić, że to stanowisko korzystne dla Polski.            

– Czy powinniśmy się obawiać przyszłości, skoro Ameryka pozostaje naszym najlepszym sojusznikiem?

– Na pewno tak, niestety. Trump wygrał wybory po raz wtóry, prezentując własny wizerunek i obraz świata na zasadzie gotowego schematu. Imigranci jedzą zwierzęta domowe, to stwierdzenie stało się częścią jego przekazu. Ilu z jego adresatów rzecz sprawdzi, spróbuje się dowiedzieć, czy rzeczywiście tak się dzieje.. Jeśli zaś o aspekt sojuszniczy chodzi, to ewentualne szybkie zakończenie wojny w Ukrainie pod auspicjami Trumpa w Polsce raczej wzmocni rządzących, bo zaowocuje tzw. efektem flagi. Z drugiej strony wtedy podniosą się masowo głosy – to taka retoryka Nawrockiego – że Ukraińcy miejsca pracy Polakom zabierają, pozostają tutaj, chociaż wojna się skończyła, a to przekaz korzystny dla PiS i Konfederacji.    

– A jeśli wojna nie zakończy się szybko?

– Wtedy pozostanie nam zabiegać o utrzymanie amerykańskiego wsparcia dla naszej pomocy dla Ukrainy i roli hubu, jeśli można tak powiedzieć. Żeby jeśli konfliktu nie można zakończyć, pozostał on nie tyle wojną na wyniszczenie Ukrainy co na osłabienie Rosji, której możliwości też są ograniczone. Na razie pocieszać się możemy, że Trump jeśli o postawę wobec Putina chodzi, ewoluuje w dobrym kierunku, wyraźnie utwardza swój przekaz i decyzje, w porównaniu z początkiem swojej kadencji, kiedy nas niemile zaskakiwał a Ukraińców jeszcze bardziej. Wciąż nie wiemy jednak, na ile ta zmiana okaże się trwała.

Jak oceniasz?

kliknij na gwiazdkę, aby ocenić

średnia ocen 5 / 5. ilość głosów 3

jeszcze nie oceniano

jeśli uznałeś, że to dobre...

... polub nas w mediach społecznościowych

Nie spodobało się? Przykro nam...

Pomóż nam publikować lepsze teksty

Powiedz nam, jakie wolałbyś teksty na pnp24.pl?

Łukasz Perzyna (ur. 1965) jest dziennikarzem „Opinii”, Polityczni.pl i „Samorządności”, autorem filmu o Aleksandrze Kwaśniewskim (emisja TVP1 w 2006 r.) oraz dziewięciu książek, w tym. „Uwaga, idą wyborcy…” i „Jak z Pierwszej Brygady”. Pracował m.in. w „Wiadomościach TVP” i „Życiu”, kierował działem krajowym „Obserwatora Codziennego”. W latach 80 był działaczem Konfederacji Polski Niepodległej i redaktorem prasy podziemnej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here