Gwarancje USA? Już raz nie pomogły

0
42

Floryda to nie Jałta, więc nie ma co dramatyzować, zwłaszcza, że pozytywne oczekiwania po wcześniejszych spotkaniach prezydentów Donalda Trumpa i Wołodymyra Zełenskiego nie były wygórowane. Analogia końca 2025 r. z początkiem 1945 okazuje się uzasadniona w jednej tylko kwestii: obawie, iż w ustaleniach przyszłego pokoju znajdą się punkty nas dotyczące, ale z nami nie uzgadniane. Na razie jednak do pokoju wciąż daleko, a kluczowe dla niego pojęcie gwarancji amerykańskich łatwo podważyć.

Ukraina bowiem raz już je otrzymała, ale nie zostały wypełnione. W zamian za wyrzeczenie się poradzieckiej broni jądrowej pozostałej na jej terytorium – na mocy memorandum z Budapesztu w 1994 r. Ukraińcom zarówno Stany Zjednoczone jak Wielka Brytania zagwarantowały suwerenność oraz nienaruszalność granic państwa. Ile to było warte, wszyscy przekonaliśmy się po 24 lutego 2022 r, dacie rozpoczęcia przez Rosję pełnoskalowej wojny przeciwko Ukrainie.      

Zamiast pomocy od pierwszej chwili, Amerykanie, w przeświadczeniu, że Kijów niebawem padnie, proponowali prezydentowi Wołodymyrowi Zełenskiemu pomoc w ewakuacji. Przywódca Ukrainy zareagował na to dumnym: – Potrzebuję amunicji, a nie podwózki. Odpowiedź lidera przywodzi na myśl postawę warszawskich powstańców z 1944 r. 

Zapewne gdyby przed 31 laty Ukraina okazała się państwem zbójeckim i broni atomowej nie oddała – zachodnie mocarstwa cackały by się z nią niczym z Iranem rządzonym przez ajatollahów. Inni, zastanawiający się nad wyborem własnej drogi, mają dowód, że postawa otwarta nie popłaca.  

Nam pozostaje jednak myśleć przede wszystkim o sobie, bo wobec Ukraińców już wykazaliśmy się współczuciem, zrozumieniem i empatią, w krótkim czasie przyjmując u nas i po staropolsku goszcząc miliony wojennych uchodźców. Pozostaje mieć nadzieję, że Zełenski zadba o interesy swoich w negocjacjach. Nam nie wolno z kolei pozwolić, by jakiekolwiek pakiety porozumień pokojowych zawierały ustalenia dotyczące Polski, ale z nami nie uzgodnione. Dla przykładu Trump ani Putin a tym bardziej Zełenski nie mogą arbitralnie określać, ile to natowskich myśliwców może u nas stacjonować. W szkołach przecież uczy się polskie dzieci, że jeszcze zanim nastały rozbiory, przejawem upadku i słabości Polski stało się nasze przystanie na to, by car rosyjski określał dopuszczalność naszej armii. Nie mogą tego czynić również Kiryłł Dmitriew w duecie ze Steve’m Witkoffem, bo w prosty sposób wynika to także z Traktatu Waszyngtońskiego NATO, nie składającego się wyłącznie z najczęściej przytaczanego artykułu piątego, traktującego o obowiązku solidarnej obrony wzajemnej w razie ataku na którekolwiek z państw-sygnatariuszy Sojuszu Atlantyckiego. 

Zasada “nic o nas bez nas” musi stać się dla Polski priorytetem, a Ukraina niech zadba o siebie sama, wystarczająco wiele już dla niej uczyniliśmy. Również w najpiękniejszym aspekcie: pomocy humanitarnej, udzielanej nie przez kolejne zmieniające się rządy, lecz wspólnymi siłami Polaków. Ze smutkiem stwierdzić wypada, że sumieniami zagranicznych polityków wcale to nie wstrząsnęło.       

Mar a Lago nie stanie się nową Jałtą, za to stara, znana nam doskonale, zawczasu zajęta przez putinowskie zielone ludziki Jałta na Krymie wraz całym półwyspem pozostanie przy Rosji. Na tym nie koniec zdobyczy agresora. Ważą się losy Donbasu, nawet tej jego części, której wojska rosyjskie jeszcze nie zajęły. Wynagradzanie sprawcy inwazji – Władimira Putina w szykowanej teraz umowie o pokoju utrudni powstrzymanie go w przyszłości. Nie wróży to więc, aby ustalenia, powzięte pod auspicjami Trumpa miały okazać się trwałe. pewnie tak lepiej, bo to zły pokój. Dla znacznej jednak części wolnego świata – lepszy od wojny. Z czego musimy sobie zdawać sprawę.     


Jak oceniasz?

kliknij na gwiazdkę, aby ocenić

średnia ocen 5 / 5. ilość głosów 3

jeszcze nie oceniano

jeśli uznałeś, że to dobre...

... polub nas w mediach społecznościowych

Nie spodobało się? Przykro nam...

Pomóż nam publikować lepsze teksty

Powiedz nam, jakie wolałbyś teksty na pnp24.pl?

Łukasz Perzyna (ur. 1965) jest dziennikarzem „Opinii”, Polityczni.pl i „Samorządności”, autorem filmu o Aleksandrze Kwaśniewskim (emisja TVP1 w 2006 r.) oraz dziewięciu książek, w tym. „Uwaga, idą wyborcy…” i „Jak z Pierwszej Brygady”. Pracował m.in. w „Wiadomościach TVP” i „Życiu”, kierował działem krajowym „Obserwatora Codziennego”. W latach 80 był działaczem Konfederacji Polski Niepodległej i redaktorem prasy podziemnej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here